LEKTURY
Kupić bazę danych
Duże firmy chcą utrzymywać bliskie kontakty ze swoimi klientami. Ich namiastkę oferuje marketing bezpośredni. Jego podstawa to bazy danych zawierające informacje o klientach. Najprostsze ograniczone są do przechowywania podstawowych danych osobowych. W rozbudowanych rejestruje się ankiety, na jakie konsument odpowiedział, jego preferencje, daty zakupów, wzajemnych kontaktów.
Po wejściu w życie ustawy o ochronie danych osobowych agencje nie posiadające legalnych i zarejestrowanych baz zmuszone zostały do rezygnacji z częćci usług. Ale ustawa nie wstrzymała obrotu bazami. Kupując bazę danych należy pamiętać o kilku regułach, z których podstawową jest upewnienie się, czy baza jest zarejestrowana i przechowywana zgodnie z obowiązującymi przepisami. Obecnie Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych czuwa nad przestrzeganiem procedur, jakie muszą spełniać firmy przechowujące dane, określonych w ustawie i rozporządzeniu ministra spraw wewnętrznych i administracji. Warto upewnić się, że firma z usług której chce się skorzystać, jest przygotowana do nowej sytuacji prawnej.
Ważną sprawą przed zakupem jest oszacowanie możliwego responsu (liczby spodziewanych odpowiedzi). Bazy kupowane z rynku, to bazy „zimne”, ogólnie odpowiadające profilowi poszukiwanych konsumentów, stąd też nie należy oczekiwać więcej niż 4-5 proc. odpowiedzi.
„Gazeta BCC“
Niepewna inflacja
Jeśli ktoś dobrze bawił się na sylwestra, to w nowym roku miał przykre przebudzenie. W styczniu, jak zawsze, zmieniło się wiele stawek podatku VAT i akcyzy, wzrosły ostatnie istniejące jeszcze ceny urzędowe oraz wiele opłat za różne usługi. Nic dziwnego, że na początku roku i tak już wysoka inflacja ma wzrosnąć do dwucyfrowej.
Minister finansów szykując program reformy podatków chciał zmniejszyć obciążenia bezpośrednie, a zwiększyć wpływy budżetu z podatków pośrednich (VAT, akcyza) związanych z konsumpcją. Niestety, po wecie prezydenta wobec ustawy podatkowej od dochodów osobistych, rządowi udało się zrealizować tylko drugą połowę planu. Podatki bezpośrednie w zasadzie pozostały bez zmian, a pośrednie dość znacznie wzrosły, co w sumie oznacza nie tylko wyższe obciążenie podatkowe społeczeństwa, ale także wymuszony wzrost cen sporej grupy towarów. Czy w tej sytuacji program ograniczenia w 2000 roku inflacji (liczonej grudzień do grudnia) z obecnych blisko 10 proc. do 5,2 proc. — a tego chce rząd — jest w ogóle realny? Wielu analityków ma wątpliwości. Wszyscy zgadzają się jednak, że mimo erupcji cen na początku roku inflacja utrzymywana w ryzach przez wysokie stopy procentowe i twardą (w planach) politykę fiskalną od wiosny powinna jednak spadać, przynajmniej do poziomu 7-7,5 proc. w końcu roku.
„Polityka“