Lektury

Grzegorz Kozyra
opublikowano: 2001-01-09 00:00

Lektury

Dodatki za mieszkanie

Podczas badań przeprowadzanych przez CBOS we wrześniu 2000 r. na zlecenie Urzędu Mieszkalnictwa 65 proc. ankietowanych opowiedziało się za zasadą, że każdy powinien mieć takie mieszkanie, na jakie go stać. Ale 5 lat temu uważało tak 70 proc. ankietowanych. Zwolenników państwa opiekuńczego przybyło, do czego walnie przyczynił się wzrost opłat za mieszkanie. Według raportu opracowanego na podstawie badań CBOS, 38 proc. gospodarstw domowych wydaje na mieszkanie ponad 30 proc. swoich dochodów, przekraczając tym samym granicę uważaną w wielu krajach za bezpieczną (w 1995 r. udział takich gospodarstw był o 6 proc. mniejszy).

Urban Institute Consortium podaje, że w Stanach Zjednoczonych granicą bezpieczeństwa jest 25-30 proc. dochodów gospodarstw (a przez kilkadziesiąt lat było 20-25 proc.). Wydatki przekraczające te progi pokrywane są dodatkami mieszkaniowymi. Podobne systemy stosowane są w krajach zachodnioeuropejskich, w których z dodatków korzysta średnio 17 proc. gospodarstw.

W Polsce dostawało je w pierwszej połowie 2000 r. tylko 7,1 proc. gospodarstw, skrajnie biednych, bo z dochodem nie przekraczającym najniższej emerytury (obecnie 470,51 zł). Takie dochody zdarzają się zwłaszcza w małych miastach, w których płace są znacznie niższe niż w dużych ośrodkach, a bezrobocie często wysokie. W niektórych miasteczkach dodatków wypłaca się sporo: np. w Mrągowie korzystało z nich w minionym półroczu 25,3 proc. rodzin i osób samotnych, w Zambrowie — 23,4 proc.

„Polityka”

Internetowe przewodniki

Swoją stronę ma praktycznie każde polskie miasto. Z poznańskiego informatora (www. poznan4u. com. pl) dowiemy się, kiedy i gdzie zaśpiewają słynne Słowiki pod dyrekcją Stefana Stuligrosza i który lokal jest w tej chwili na topie (w rankingu prowadzą Vasco da Gama i Pod Aniołem). Jadąc do Wrocławia, możemy sprawdzić (www.pub.net.pl), dokąd najlepiej pójść potańczyć (podobno do Planety 2010 i Szuflady), gdzie można spokojnie posiedzieć (Aida, Akropolis), napić się dobrego wina lub umówić się na randkę (Gospoda u Czarta). Najwięcej jest jednak serwisów poświęconych stolicy. Warszawa Online nie ogranicza się do imprez wirtualnych. Jedna z najnowszych witryn, Globolis.pl, prezentuje specjalnie „miejsca na podryw”. Serwis nie jest polskim pomysłem, ale częścią projektu Globolis.com, pierwszej w naszej części Europy sieci internetowych przewodników po miastach. Witryna została opracowana w trzech językach — polskim, niemieckim i angielskim. Składa się z kilku katalogów, które jasno wskazują, jaki charakter mają oglądane strony: restauracje i kawiarnie, kluby i bary, kino, muzyka, teatr itd. Serwis nie ma ambicji informowania o wszystkim, co się dzieje w mieście. Nastawia się na to, co najbardziej obchodzi młodych ludzi — zabawę, rozrywkę, miłe spędzanie wolnego czasu.

„Wprost”