Przejście z technologii DAS do NAS lub SAN wymaga zastanowienia. Zły wybór kosztuje.
Sieci połączeń pamięci masowych są kosztowną inwestycją, dlatego warto zastanowić się nad każdą złotówką, którą chcemy wydać na storage. Jeżeli osobom odpowiedzialnym w firmie za IT brakuje wiedzy o technologii i nowościach rynkowych, należy skorzystać z usług zewnętrznych doradców. Pomogą ograniczyć koszty i właściwie zabezpieczyć składowane dane.
Coraz tańsze SAN
Inwestycja w SAN dla firmy posiadającej dwa serwery oraz stabilne, statyczne środowisko aplikacyjne to nie najlepszy sposób lokowania pieniędzy, choć z drugiej strony punkt wejścia w technologię SAN jest określany na przynajmniej dwa serwery pracujące w klastrze i 1 TB danych.
— Czy to dużo? Zależy od punktu widzenia, ponieważ koszt takiego rozwiązania rozpoczyna się od 25 tys. USD — a to nie jest duża kwota. Jak widać, SAN trafił pod strzechy wypierając DAS — mówi Piotr Nogaś, architekt systemowy firmy Veritas Software.
Na froncie DAS/NAS, pomimo spadającego udziału NAS w rynku rozwiązań, jeszcze długo będą one monopolistą w niszach, gdzie potrzebne są rozwiązania „by design”. Standard iSCSI zwany SAN-em dla ubogich zmniejsza parcie niewielkich firm w kierunku rozwiązań opartych na SAN pod sztandarem niższych kosztów i ochrony poczynionych inwestycji.
— Jednak wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą duże wolumeny danych, heterogeniczne środowiska przetwarzania, wysoka dostępność rozwiązań i ochrona przed następstwami katastrof — SAN jest jedynym właściwym medium. Sieć ta pozwala zbudować rozwiązanie skalowalne, niedrogie w utrzymaniu i oferujące przyszłe standardy — dodaje Piotr Nogaś.
Dostawcy SAN i NAS często zapewniają klientów, że wdrożone rozwiązania zaspokoją wszystkie ich potrzeby. Potem przychodzi rozczarowanie — firmy nabywają produkty różnych producentów, które ze sobą źle współpracują.
Na dobre i na złe
Według Dariusza Gajewskiego, dyrektora Centrum Produktowego Integracja Systemów grupy Emax, w przypadku rozwiązań storage decyzja o współpracy z producentem oznacza związanie się z nim na dobre i na złe. Każdy producent oferuje bowiem produkty charakterystyczne dla siebie. Natomiast zły wybór kosztuje: wzrastają koszty zarządzania siecią i niezbędne jest zatrudnienie specjalisty.
— Nie można również dopuścić do sytuacji, w której, by poszerzyć zasoby firmy, trzeba zakupić kolejną macierz. Wiąże się to z dużym wydatkiem — podkreśla Dariusz Gajewski.
W przypadku podstawowej alternatywy SAN-NAS zagrożeniem jest również niedoszacowanie wydajności. Storage może spełniać oczekiwania w zakresie pojemności, ale pod względem wydajności może być niewystarczający.
Sieci SAN są domeną dużych firm. Jednak rosnąca konkurencja i zmieniający się rynek powodują obniżki cen i szybkie upowszechnienie tej technologii. Dlatego drogie dotąd rozwiązania coraz częściej trafiają do małych serwerowni. Wiąże się to również z odbieraniem przez nowe produkty firm Microsoft i Intel części rynku systemów operacyjnych zarezerwowanych dotychczas dla systemów unixowych.
