Ugoda z Eureko zapewni szybki giełdowy debiut PZU. Jej brak oznacza dalszy spór akcjonariuszy i przesunięcie oferty.
Kategoryczne nie Eureko, właściciela 31 proc. akcji PZU, dla renegocjacji ugody i zawieszenia arbitrażu zmusiło polski rząd do podjęcia ostatecznej decyzji w sprawie ugody. Przypomnijmy, że udało się ją wynegocjować pod koniec grudnia ubiegłego roku. Eureko skarży się, że rząd nie wywiązał się z obietnicy sprzedaży 21 proc. akcji PZU.
Inwestorska decyzja
Scenariusze dla rządu są dwa.
Zgodnie z pierwszym podpisujemy wynegocjowaną już umowę, co przerywa arbitraż. Na podjęcie takiej decyzji nie ma jednak czasu.
— Jeżeli Sejm podejmie decyzję w sprawie PZU po 15 lutego, ugoda nie wejdzie w życie — twierdzi Jacek Socha, minister skarbu.
Wygląda na to, że szef resortu skarbu musi zdecydować o losach ugody, nie oglądając się na decyzję posłów, którzy wzywają, by jej nie zawierał. Posłowie mają bowiem do połowy lutego ferie. Niewykluczone także, że wyrok zapadnie jeszcze przed 15 lutego. Po nim ugoda nie będzie już miała sensu.
Realizacja pierwszego scenariusza ucieszy inwestorów. Oznacza bowiem, że PZU trafi na GPW na przełomie maja i czerwca, co byłoby głównym wydarzeniem roku na rynku kapitałowym.
— Działania rządu w sprawie PZU będą niezależne od działań komisji, bo dotyczą innych spraw, bardziej dzisiejszych — zapewnia premier Marek Belka.
To wersja optymistyczna.
Scenariusz pesymistyczny
Jest też mniej optymistyczny scenariusz. Rząd ugina się pod żądaniami posłów i nie podpisuje ugody. Arbitraż toczy się dalej.
— Polska ma raczej nikłe szanse na wygranie procesu. Nie pomoże nam awantura polityczna, jaka rozpętała się wokół PZU — mówi chcący zachować anonimowość prawnik.
Jeśli werdykt arbitrów będzie się dla Polski niekorzystny, Eureko wystąpi o odszkodowanie. Może to być nawet kilkaset milionów EUR.
— Bez względu na to jaki będzie wynik arbitrażu, zawarte do tej pory umowy pozostają ważne. Oznacza to, że nadal ciąży na nas konieczność wywiązania się z postanowień aneksu z 2001 r., zgodnie z którym Eureko przysługuje prawo kupna dodatkowych 21 proc. akcji PZU — mówi Maciej Tomaszewski z Kancelarii Weil, Gotshal & Manges.
To zaś oznacza, że oferta publiczna PZU w najbliższej przyszłości jest nierealna.
Spółka zarabia
Spór, który ciągnie się już od niemal trzech lat, na razie nie ma większego wpływu na spółkę. PZU z roku na rok poprawia wyniki. Ubiegły rok zakończyła z 2 mld zł zysku, rok wcześniej było to o 500 mln zł mniej.
— To, że konflikt nie wpłynął na PZU, to zasługa faktu, że jest on quasi monopolistą na ubezpieczeniowym rynku. Gdyby tak nie było, z pewnością obecna sytuacja miałaby dość zgubne skutki — mówi Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.
Nie oznacza to, że rozwiązanie sporu między akcjonariuszami nie pomogłoby jej.
— Konflikt miedzy akcjonariuszami powoduje, że zarząd spółki czuje się niepewnie i unika podejmowania strategicznych decyzji. Poza tym konflikt z pewnością miałby wpływ na wycenę spółki w razie jej upublicznienia — tłumaczy prof. Waldemar Frąckowiak z Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.