Coraz mniej podoba mi się zamieszanie wokół Elektrimu i zaangażowanie BRE Banku w całą tę sprawę. Szansę na pieniądze ze sprzedaży części telekomunikacyjnej holdingu zwietrzyli także jego obligatariusze. Ich oferta przebiła kwotę deklarowaną przez konsorcjum BRE i Eastbridge. Wygląda zatem na to, że BRE, jeśli nie zamierza wypaść z gry, będzie musiał licytować się z wierzycielami Elektrimu. To z pewnością wpłynie ujemnie na wynik całego przedsięwzięcia. Dlatego na początku tygodnia zaczęła kiełkować mi w głowie myśl, aby pozbyć się części akcji BRE, a za uzyskane środki kupić papiery jakiejś mniejszej spółki i w ten sposób zmniejszyć ryzyko ewentualnej porażki banku.
Na szczęście nie musiałem długo szukać. Obecnie na rynku mamy bowiem tak mało rekomendacji KUPUJ, że wybór spółki, która cieszy się uznaniem w oczach analityków, nie nastręcza trudności. Wybranką została Elektrobudowa. Do celowości kupna jej papierów przekonał mnie raport analityczny BDM PKO BP. Analitycy domu docelową cenę akcji określili na 31,3 zł. Przy obecnej cenie rynkowej w okolicach 23 zł oznacza to ponad 30-proc. potencjał wzrostowy. Raport podkreśla, że Elektrobudowa to obecnie najlepsza spółka z branży budowlanej, świadcząca usługi dla energetyki.
Na kupno walorów Elektrobudowy zdecydowałem się bez większych oporów. Czekałem tylko na wzrost kursu BRE, aby zainkasować nieco więcej gotówki ze sprzedaży części akcji banku. Po trzech pierwszych spokojnych sesjach minionego tygodnia, czwartek rozpoczął się wzrostem kursu BRE. Niecałe dwie godziny po rozpoczęciu handlu zostało zrealizowane moje zlecenie sprzedaży 5 akcji banku po 138,5 zł. Nie mogę narzekać — wszak akcje kupowałem taniej o 15,5 zł. Na inwestycji zyskałem więc 77,5 zł brutto.
Dlaczego jednak nie zdecydowałem się sprzedać wszystkich papierów BRE? Po pierwsze dlatego, że z tych 4 akcji, które mi zostały, w sierpniu zostanie wypłacona dywidenda po 10 zł. Pokryje to większą część moich prowizji za obrót walorami banku. Po drugie, nie można wykluczyć, że notowanie BRE nagle podskoczą. Za takim scenariuszem opowiadają się specjaliści Schroder Salomon Smith Barney. Są oni zdania, że BRE ma potencjał wzrostowy do poziomu 161 zł. Z tego też powodu w ujawnionym na początku kwietnia raporcie instytucja ta wydała akcjom BRE rekomendację PONAD RYNEK, WYSOKIE RYZYKO.
Muszę jednak podkreślić, że SSSB jest raczej odosobniony w swym optymizmie — zdecydowana większość pozostałych domów maklerskich wystawia zalecenia TRZYMAJ, PONIŻEJ RYNKU lub wręcz REDUKUJ. Nieraz jednak zdarzały się sytuacje, gdy niekonwencjonalna rekomendacja sprawdzała się wbrew pozostałym zaleceniom. Dlatego rekomendacji SSSB nie mogę bezkrytycznie odrzucić.
W zwolnione po BRE miejsce w portfelu postanowiłem od razu wstawić akcje Elektrobudowy. Po zapłaceniu prowizji za sprzedaż 5 akcji banku do dyspozycji (wraz z 60,8 zł wolnych środków) miałem 735,4 zł. Za tę kwotę kupiłem 30 akcji katowickiej spółki po kursie 23,5 zł.
Zdaniem analityków BDM PKO BP, Elektrobudowa to spółka o silnej pozycji rynkowej i potencjale właściwym dla realnych potrzeb krajowego rynku energetycznego. Czynniki te zapewnić jej mają bezpieczne funkcjonowanie w warunkach stagnacji polskiej gospodarki. Mam nadzieję, że zapowiadane zakończenie restrukturyzacji przedsiębiorstwa w pierwszej połowie 2002 r. rzeczywiście przyniesie efekty w postaci większych przychodów, to zaś spotka się z pozytywnym odzewem ze strony inwestorów, przejawiającym się wzrostem notowań spółki.