LIMITY GMIN WIĄŻĄ RĘCE INWESTOROM

Grzegorz Zięba
opublikowano: 30-05-2000, 00:00

LIMITY GMIN WIĄŻĄ RĘCE INWESTOROM

Wymuszanie budowy parkingów podnosi ceny mieszkań

Jednym z problemów związanych z rozwojem motoryzacji jest chroniczny brak miejsc parkingowych. Gminy zmuszają więc inwestorów budujących nowe mieszkania do tworzenia parkingów lub garaży. Zwiększa to koszty inwestycji i obciąża potencjalnych lokatorów, którzy są zmuszani do wykupu miejsc dla pojazdów.

Od połowy lat 90. gminy narzucają inwestorom normy określające, ile powinno być miejsc dla aut w stosunku do planowanej liczby lokali mieszkalnych. Przeważnie takie współczynniki kształtują się od 1,1 do 1,3. Zdarza się jednak, że wymaga się półtora, a nawet i więcej miejsc parkingowych przypadających na jedno mieszkanie. Firmy deweloperskie muszą zdobywać dodatkowe grunty pod parkingi lub budować miejsca dla aut w podziemiach budynków.

— Dotyczy to głównie domów budowanych w centrach miejskich. Tam nie ma możliwości uzyskania dodatkowego gruntu, lub jest on bardzo drogi. Ponadto gminy narzucają bardzo wysokie współczynniki miejsc parkingowych przypadających na jedno mieszkanie — twierdzi Aleksander Skirmuntt z agencji nieruchomości Emmerson.

Czasami na parking przeznacza się parter budynku.

— Domy, które obecnie budujemy były pierwotnie planowane jako dziesięciopiętrowe. Jednak brak możliwości przygotowania miejsc dla samochodów wokół budynków spowodował, że musieliśmy ograniczyć się do ośmiu pięter — mówi Wiesław Falwerowicz z firmy deweloperskiej Inwestment.

Uciec przed podatkiem

Przedstawiciele branży budowlanej są na ogół zgodni, że problem ten jest szczególnie poważny w przypadku tańszych mieszkań. Osoby kupujące drogie apartamenty są na ogół zainteresowane posiadaniem garażu.

— Przepisy określające liczbę miejsc parkingowych eliminują klientów o mniejszych dochodach — tłumaczy Grzegorz Walus, prezes firmy deweloperskiej Arsinwest.

— Przy mieszkaniach lepszych, w cenie powyżej 4 tys. zł za metr, parkingi są rzeczą niezbędną. Dla nabywców mieszkań tańszych, o niewielkiej powierzchni, garaż bywa dodatkowym, często niepotrzebnym obciążeniem — twierdzi Aleksander Skirmuntt.

Problem jest szczególnie poważny, gdy firmy wznoszące budynek mieszkalny zmuszają lokatorów do nabywania garaży.

— Dotyczy to przede wszystkim deweloperów, którzy nie mają zbyt dużych możliwości finansowych, czyli zwykle zaczynających działalność. Ktoś musi pokryć koszt garaży, czy parkingów, a tacy przedsiębiorcy nie mogą sobie pozwolić na zwłokę w odzyskaniu zainwestowanych pieniędzy — dodaje Paweł Kaczyński z Mansion & House.

W przypadku niewielkich mieszkań może dojść do sytuacji kuriozalnych. Kupno lokalu za 90-100 tys. zł wiąże się z nabyciem garażu za 30 tys. zł. Osoby kupujące takie lokale, o powierzchni 30- -40 mkw., z pewnością wolałyby zainwestować pieniądze w dodatkowy metraż.

— Garaże przypisane do konkretnych mieszkań nie są obciążane 22-proc. VAT-em. W innym przypadku traktuje się je jako powierzchnie użytkowe, które podlegają innemu opodatkowaniu. Nic więc dziwnego, że wielu inwestorów stara się sprzedać garaż wraz z mieszkaniem — podkreśla Zygmunt Chyla z firmy deweloperskiej Globe Trade Centre.

Najczęściej deweloperzy stosują wariant mieszany. Klientów zainteresowanych małymi mieszkaniami nie zmuszają do zakupu miejsca dla samochodu, zaś chętni na większe lokale muszą bezwzględnie nabyć garaż lub powierzchnię na parkingu.

Pomaga technika

Problemy z utworzeniem miejsc dla samochodów zmuszają niejednokrotnie do kosztownych inwestycji. W zależności do rodzaju gruntu buduje się jeden, dwa lub nawet trzy poziomy parkingów podziemnych.

— Wprowadza się również systemy wind, które umożliwiają ustawianie samochodów jeden nad drugim. Takie rozwiązanie zastosowano na przykład w nowej mennicy. To znacznie tańsze rozwiązanie niż budowa wielu podziemnych kondygnacji — opowiada Paweł Kaczyński.

Według deweloperów, koszty garażu nie powinny przekraczać 10 proc. całej inwestycji, ale w wielu przypadkach ta kwota jest znacznie większa. Dotyczy to głównie kosztownych apartamentowców, położonych w centrach miast.

— W niektórych naszych budynkach właściciele jednego lokalu domagają się dwóch, a nawet trzech miejsc dla swoich pojazdów — twierdzi Zygmunt Chyla.

Deweloperzy są na ogół zgodni, że mimo trudności należy budować miejsca parkingowe i garaże przy nowych budynkach.

— Nie można dopuścić do takiej sytuacji jak na osiedlu Za Żelazną Bramą w Warszawie, gdzie lokatorzy olbrzymich mrówkowców są całkowicie pozbawieni możliwości trzymania swoich aut w pobliżu domów — mówi Paweł Kaczyński.

Problem stanowi wyłącznie narzucanie przez gminy zbyt wygórowanych limitów liczby miejsc.

— Często urzędnicy nie biorą pod uwagę, że w ten sposób ograniczają ilość oddanych do użytku mieszkań. Szczególnie przy tańszych lokalach należałoby odstępować od wygórowanych limitów — uważa Wiesław Falwerowicz.

— W wielu gminach limity miejsc parkingowych są ujęte w planie zagospodarowania przestrzennego. Urzędnicy, nawet jeżeli mają dobrą wolę, nie mogą nic zmienić — twierdzi Grzegorz Walus.

TO NIE INTERES: Na garażach się nie zarabia. Nic więc dziwnego, że deweloperzy niechętnie angażują się w ich budowę — mówi Paweł Kaczyński z Mansion & House. fot. Grzegorz Kawecki

ZŁOTY ŚRODEK: Gmina nie może ryzykować, że zabraknie miejsc do parkowania. Jednak nie może również hamować rozwoju taniego budownictwa — twierdzi Zygmunt Chyla z firmy deweloperskiej Globe Trade Centre. fot. GK

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Zięba

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / LIMITY GMIN WIĄŻĄ RĘCE INWESTOROM