Link4 włączy Wielkiego Brata

Ubezpieczyciel — jako pierwsza firma z branży — będzie zdalnie obserwował, jak jeżdżą jego klienci. Najlepsi mniej zapłacą za polisę

Kiedy w ubiegłym roku finalizowany był zakup Link4, to Andrzej Klesyk, prezes PZU, ogłosił, że nowy nabytek stanie się kuźnią innowacyjności. Nie minęło pół roku, a towarzystwo wprowadza pierwszą nowinkę technologiczną. Jeśli się przyjmie, może wstrząsnąć rynkiem ubezpieczeń komunikacyjnych. Link4 sięga po telematykę, czyli zamierza śledzić jazdę klientów, a najbezpieczniejszych będzie nagradzał np. dodatkową zniżką na zakup kolejnej polisy.

Głównym celem Link4 jest szybki wzrost sprzedaży. Spółka chce za kilka 
lat zbierać 1 mld zł przypisu rocznie. Zdaniem Konrada Owsińskiego z 
Link4, takie nowinki jak telematyka mają przyciągnąć do niej nowych 
klientów.
Zobacz więcej

HACZYK NA KLIENTÓW:

Głównym celem Link4 jest szybki wzrost sprzedaży. Spółka chce za kilka lat zbierać 1 mld zł przypisu rocznie. Zdaniem Konrada Owsińskiego z Link4, takie nowinki jak telematyka mają przyciągnąć do niej nowych klientów. Marek Wiśniewski

— Stosowanie telematyki zaczynamy od ubezpieczenia dla flot samochodowych. Rozpoczęliśmy pilotaż, start usługi planujemy na trzeci kwartał — mówi Konrad Owsiński, dyrektor pionu ubezpieczeń biznesowych w Link4.

Jego zdaniem, uruchomienie telematyki w ubezpieczeniach flot pojazdów służbowych jest najlepszym sposobem na przetestowanie, jak to rozwiązanie przyjmie się w Polsce. Kolejnymi segmentami rynku, w których ta usługa może się pojawić, są młodzi czy też „niedzielni” kierowcy. W pierwszym przypadku zgoda na śledzenie sposobu, w jaki jeżdżą, może dać im znaczącą zniżkę na ubezpieczenie, natomiast w drugim śledzenie ruchu otwiera drzwi do wprowadzenia w Polsce ubezpieczenia OC, którego cena będzie uzależniona od liczby przejeżdżanych rocznie kilometrów.

— Powiązanie oceny ryzyka ubezpieczeń komunikacyjnych z informacją o przebytych trasach, prędkością czy stylem jazdy było wyłącznie kwestią czasu. Technologia jest dostępna od dawna, a jej cena stopniowo spada. Ponadto sami klienci są skłonni zrezygnować z części prywatności w zamian za otrzymanie zniżki w cenie ubezpieczenia — mówi Mariusz Janczewski.

Czarne skrzynki dla floty

Ubezpieczyciel nie będzie zajmował się montażem urządzeń do śledzenia pojazdów (tzw. czarnych skrzynek) czy też dostarczaniem oprogramowania. Zajmą się tym jego partnerzy. Link4 wybrał w tym celu dwie firmy zewnętrzne. Pierwsza dostarczy rozwiązania mobilne, które posłużą do monitoringu ruchu za pomocą smartfonów, a druga — „czarne skrzynki”.

— Chcę podkreślić, że nas nie interesuje, gdzie ktoś jeździ, tylko jak. Nie chcemy także rozliczać naszych klientów ze ślepego przestrzegania przepisów drogowych. Nie jesteśmy policją. Dla nas ważne jest to, czy kierowca potrafi poruszać się po drodze w sposób bezpieczny — mówi Konrad Owsiński.

Dlatego Link4 nie zamierza karać kierowców, tylko im pomagać. Wspólnym celem ma być zmniejszenie liczby i skali wypadków drogowych, na czym skorzysta zarówno ubezpieczyciel (mniejsze wydatki na likwidację szkód), jak też jego klienci (tańsze ubezpieczenie). Aby uatrakcyjnić telematykę, Link4 planuje ją polać gamifikacyjnym sosem. Kierowcy będą zbierać punkty za bezpieczną jazdę i za zbliżanie się do opracowanego przez Link4 profilu bezpiecznego kierowcy. Za wyniki będą nagradzani.

Mobilne oko dla kierowcy

Floty to dopiero początek. Link4 chce także wykorzystać telematykę w segmencie klientów indywidualnych. Jednak ze względu na koszty nie będzie montował „czarnych skrzynek” w samochodach swoich klientów. Wykorzysta w tym celu rozwiązania mobilne. Rozmawia na ten temat z dostawcami mobilnych systemów nawigacyjnych.

— Na świecie telematyka nie jest już innowacją, jednak w Polsce to będzie prawdziwa rewolucja — ocenia plany Link4 Mariusz Janczewski, ekspert ds. rynku ubezpieczeniowego w firmie Comarch.

Telematyka jest OK

Jeśli inni ubezpieczyciele zdecydują się pójść w ślady Link4 (ze względu na powiązania właścicielskie naturalnym kandydatem jest PZU), to może to oznaczać boom na rozwiązania do telematyki w Polsce. Nad Wisłą działa około 180 firm, które zajmują się dostarczaniem tego typu usług, a ich głównymi klientami są firmy, które chcą śledzić, jak ich pracownicy korzystają ze służbowych aut, lub osoby, które dzięki systemowi lokalizacji chcą dodatkowo zabezpieczyć auto przed kradzieżą.

— Od wielu lat staramy się przekonać ubezpieczycieli do współpracy, ale do tej pory nie wykazywali zainteresowania wykorzystaniem telematyki — mówi Marcin Kawka z firmy Gannet Guard Systems. Po telematykę sięga coraz więcej osób. Rozwiązania antykradzieżowe i lokalizacyjne są montowane w coraz tańszych samochodach, a możliwość śledzenia ich ruchu wykorzystują np. rodzice, by wiedzieć, jak ich nastoletnie pociechy korzystają z pierwszego w ich życiu auta.

— Od telematyki nie ma odwrotu. Niektórzy producenci samochodów już fabrycznie montują urządzenia, które w razie potrzeby namierzą auto i wezwą pomoc lub wskażą drogę do najbliższego warsztatu. W UE trwają prace nad dyrektywą, która nakaże stosowanie podobnych rozwiązań we wszystkich nowych samochodach — mówi Konrad Owsiński.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu