Telematyka, czyli wykorzystanie technologii mobilnych do śledzenia trasy przejazdu i stylu jazdy kierowcy, nie jest na świecie nowością. Ta technologia jest od lat stosowana w USA czy Wielkiej Brytanii, a sięgają po nią nie tylko przedsiębiorstwa transportowe, ale także ubezpieczyciele czy firmy zajmujące się leasingiem i najmem aut. W Polsce to rozwiązanie nie było do tej pory rozpowszechnione.

Może się to zmienić za sprawą Link4. Na początku marca opisaliśmy pomysł ubezpieczyciela, który chce śledzić, jak jeżdżą ubezpieczeni u niego kierowcy. Ci, którzy będą robić to najbezpieczniej, dostaną zniżki przy zakupie ubezpieczenia. Usługa ma dotyczyć klientów flotowych, ale w okrojonej wersji będzie także dostępna dla Kowalskiego.
Ta informacja wstrząsnęła rynkiem flotowym. Jak twierdzą uczestnicy pierwszej w Polsce konferencji o telematyce w ubezpieczeniach „Connected Insurance”, inicjatywa Link4 może przyczynić się do upowszechnienia tej technologii nad Wisłą. Zdaniem Roberta Gierszona, dyrektora sprzedaży w Getin Fleet, telematyka jest obecnie jednym z niewielu obszarów, które mogą pozwolić na generowanie oszczędności we flotach firmowych. Dodatkowo ceny najmu pojazdów są na bardzo zbliżonym poziomie, co powoduje, że firmom z branży jest trudno konkurować. Telematyka może stać się wyróżnikiem na rynku.
— Jeśli ta technologia zostanie odpowiednio wdrożona, przyniesie wymierne korzyści. Dobrym przykładem jest nauczenie pracowników bardziej ekonomicznego sposobu jazdy. Oszczędności na paliwie mogą sięgać nawet 20 proc. — mówi Robert Gierszon.
Dzięki rozwiązaniom telematycznym pracodawca dowie się, kiedy pracownik korzysta z pojazdu firmowego w celach służbowych, a kiedy prywatnie. Jest to ważna informacja w kontekście ostatnich zmian w prawie.Wisienką na torcie będzie spadek szkodowości we flotach firmowych, co może przełożyć się na niższe wydatki na ubezpieczenie. Piotr Bryński, dyrektor departamentu ubezpieczeń komunikacyjnych w Compensie, zwraca uwagę, że floty, zwłaszcza firm korzystających z najmu długoterminowego, należą do najbardziej szkodowych na rynku.
Przeciętne auto w takiej flocie miewa kolizje drogowe nawet co dwa lata. To częstotliwość kilkakrotnie wyższa niż w przypadku innych rodzajów pojazdów. Telematyka może pomóc, jednak Piotr Bryński widzi istotną przeszkodę w upowszechnianiu się tej technologii na polskim rynku. — Są tokosztowne rozwiązania. Gdyby ubezpieczyciel chciał wliczyć koszt ich zakupu i abonament za użytkowanie w cenę, zamiast obniżki mielibyśmy wzrost — mówi Piotr Bryński.
Jego zdaniem, dopóki na polskim rynku będzie toczyć się ostra wojna cenowa, która powoduje, że ceny OC komunikacyjnego należą do najniższych w Europie, dopóty ubezpieczyciele będą sceptycznie podchodzić do telematyki. Marek Kujawiński, członek zarządu Findera, dostarczającego rozwiązania telematyczne, jest innego zdania. Jego firma rozmawia o wykorzystaniu tej technologii z kilkoma towarzystwami ubezpieczeniowymi. Finder optymistycznie patrzy na rozwój tego segmentu rynku w Polsce także dlatego, że śledzenie ruchu można wykorzystać też np. polisach turystycznych.
— Najbardziej predysponowane do szybkiego wprowadzenia telematyki w Polsce są firmy leasingowe czy CFM, które mają własnego ubezpieczyciela — mówi Marek Kujawiński. Przykładem może być Arval Polska, należący do grupy BNP Paribas, który ubezpiecza swoje floty w irlandzkim Greenval Insurance.