LiS zaczyna się wycofywać rakiem

Adam Sofuł
opublikowano: 26-07-2007, 00:00

Wicepremier Roman Giertych wysłał do premiera list z wakacji. Nie była to bynajmniej banalna widokówka z pozdrowieniami z plaży, ale ważka deklaracja polityczna. Wicepremier zapewnia, że LPR pozostaje wiernym koalicjantem. Jedyne, czego nie może obiecać, to tego, że nie poprze komisji śledczej w sprawie tzw. afery gruntowej, która była powodem dymisji wicepremiera Leppera. LPR zostawia jednak furtkę: może zamiast komisji śledczej wystarczyłaby wygłoszona w Sejmie przez ministra Zbigniewa Wassermana informacja w tej sprawie.

Były wicepremier Andrzej Lepper w sprawie komisji śledczej badającej działania Centralnego Biura Antykorupcyjnego wobec jego osoby musi być — ze zrozumiałych względów — bardziej pryncypialny. Ale i on zostawia sobie furtkę: Samoobrona sama z koalicji nie wyjdzie. To, że wyjdzie LPR, staje się coraz mniej prawdopodobne, więc koalicja może trwać latami. Jarosław Kaczyński pewnie nie uzyska zapewnienia, że wniosek o komisję śledczą nie zostanie złożony, ale szanse na przegłosowanie go mocno ostatnio stopniały. Decyzja o wyborach leży więc wyłącznie w rękach premiera i on musi wybrać, czy wystarczy mu, że komisja śledcza ostatecznie nie powstanie, czy też oczekuje od koalicjantów wyrazistych deklaracji lojalności w tej sprawie. Bez problemu znajdzie więc pretekst, by skrócić kadencję parlamentu, jak też by posłowie zasiadali w swoich ławach do końca kadencji.

List Romana Giertycha do premiera jest w istocie prośbą o możliwość wyjścia z całego zamieszania z twarzą — LPR nadal w imię solidarności z Samoobroną będzie się oburzać akcją CBA, ale komisja śledcza może okazać się niepotrzebna. Tym bardziej że Giertych ma do wygrania jeszcze jedną partię — jeżeli lider Samoobrony rzeczywiście tonie, to lider LPR nie musi wszak iść pod wodę razem z nim. A może za to przejąć posłów Samoobrony, którym z Lepperem nie po drodze. Przecież w LiS już ci posłowie są, a do PiS dopiero musieliby zostać przyjęci. Dla premiera takie rozwiązanie też może mieć pewien urok, bo z dwóch koalicyjnych kłopotów pozostanie mu tylko jeden. A z jednym kłopotem do końca kadencji można jakoś dociągnąć. Koronnym argumentem przeciwko wyborom może być jednak dla Jarosława Kaczyńskiego wczorajsza konferencja Platformy Obywatelskiej, która obwieściła, że intensywnie się przygotowuje do przedterminowych wyborów. Jeśli Platforma udowodni, że rzeczywiście ich chce, to premier zrobi wszystko, by do nich nie doszło.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu