Kolejarskie strajki nie są uzasadnione
- Postulat związkowców, aby zatrzymać regionalizację finansowania połączeń kolejowych, nie ma uzasadnienia. Samorządy wojewódzkie przy organizacji ruchu pociągów będą się kierowały potrzebami społeczności lokalnych oraz nie będą dublowały linii autobusowych i kolejowych, bowiem i tu, i tam muszą dopłacać. Będą więc kierowały się raczej ekonomią i realnymi potrzebami ludzi. A to oznacza koniec hegemonii kolejarskich związków. I właśnie tego boją się związkowcy — utraty wpływów, redukcji związkowych etatów, konieczności rozliczania się z każdej złotówki. Poza tym samorządy mogą zmienić przewoźnika i wybrać najkorzystniejszego z punktu widzenia pasażerów. I jeszcze jedno — nieprawdą jest, że samorządy lokalne nie regulują transportu kolejowego w swoich regionach. Są kraje, w których regulują i to skutecznie, np. w Szwecji. Zatem mamy do czynienia z szantażowaniem strajkiem politycznym, a nie społecznym.
Zofia Bąbczyńska-Jelonek
- Zwrócony przez mnie, ze względu na strajkowe zagrożenie, bilet PKP w relacji międzynarodowej kosztował ponad 50 proc. połączenia LOT-em. Podróż samochodem w dwie osoby będzie nas kosztowała 1/3 ceny biletów kolejowych. Na razie więc będę jeździł autem i poczekam na tańsze od kolejowych połączenia lotnicze
Niedoszły podróżny
Oby nasze podatki też stały się unijne
- Mój pracodawca także korzysta z pieniędzy unijnych („PB” nr 247, artykuł „Firmy przekonały się do środków Unii”) i nawet wyczerpaliśmy pulę, która nam przysługuje. Wolałbym jednak płacić niższe podatki niż utrzymywać armię urzędników, którzy tak naprawdę nie tworzą PKB (a właściwie jeszcze obniżają) bezproduktywnym przerzucaniem papierów.
Podatnik