Biznes postawił na premiera... Rokitę?!
- Mam własną firmę, działam od roku 1989 do dziś, pomimo UW, AWS i Leppera. Ostatnio nawet zaczęło się coś poprawiać. Może przyszły premier wypowie się na tematy mnie interesujące, bo nie bardzo wiem, co on mógłby poprawić w tym, co już mam. Obawiam się, że zaględzi nas pustymi gadkami, utworzy wiele komisji, będzie ścigał czarownice, pouczał i robił mądre miny. Wszystko to oczywiście za moje pieniądze. Miller jest chociaż twardzielem i zadatkiem na wodza, a Jan Maria Władysław będzie forował demokrację (anarchię), schładzał takich jak ja, podnosił podatki i stopy procentowe — a wszystko dla mojego dobra. Platforma już się popisała torpedując winietki Pola, teraz kosząc trawnik muszę budować autostrady i nie mam wyboru. Dlatego wolę zostać przy tym, co jest. Zadzwoniłem do kilku znajomych mających firmy i wyśmiali mnie po usłyszeniu tytułu „Biznes postawił na Rokitę i Gilowską”. 1 kwietnia jest jeszcze odległy.
RA
Przecież wiadomo, skąd jest Morysiak
- Przewidywany na ministra skarbu „bezpartyjny fachowiec” Przemysław Morysiak jest ściśle powiązany z prezesem Warty, Agenorem Janem Gawrzyałem (wspólna praca w Banku Staropolskim, Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych Korona, Towarzystwie Ubezpieczeń i Reasekuracji Warta), w której to Warcie duże udziały miał do niedawna niejaki Jan Kulczyk (nadal jest w radzie nadzorczej). Ciekawostką jest też fakt, że prezesem zarządu Fundacji Warta jest Anna Jaskiernia (ale to oczywiście przypadek). A może od razu zrezygnujemy z Sejmu i Senatu, a połączone funkcje premiera i prezydenta obejmie pan Kulczyk? I nie chodzi wcale o zawiść w stosunku do biznesmena, który potrafi robić interesy, ale o bardzo niski poziom (moralny, etyczny... — nie wiem, czy oni znają takie słowa) naszej klasy politycznej!
Grzesiek