Łódź jest pierwsza w Europie

opublikowano: 06-04-2016, 22:00

Niestety, w rankingu, w którym polskie miasto jest liderem, lepiej być ostatnim.

Chodzi bowiem o… tracenie czasu w korkach. Jak donosi agencja informacyjna Newsrm.tv, Łódź jest liderem krajowego i europejskiego rankingu najbardziej zakorkowanych miast na świecie „TomTom Traffic Index 2016”. Łodzianie muszą się spodziewać wydłużenia podróży średnio o 54 proc., a podczas popołudniowego szczytu nawet o 98 proc. w porównaniu z porą dnia, gdy na ulicach nie ma zatorów.

— Przeciętnie kierowca w Łodzi traci rocznie około 200 godzin, czyli niemal 8 dni w korkach. Warszawa uplasowała się na czwartym miejscu w Europie i na 17. w raporcie światowym — informuje Magdalena Marciniszyn, menedżer marketingu w TomTom.

W światowym rankingu uwzględniono 12 polskich miast. Mniejsze korki w stosunku do zestawienia z 2015 r. odnotowano w Łodzi, Warszawie, Lublinie, Poznaniu, Szczecinie, Białymstoku, Bielsku-Białej i Katowicach. We Wrocławiu i Bydgoszczy nic się nie zmieniło, a większy tłok na ulicach zarejestrowano w Trójmieście i Krakowie. Zaskakujące mogą się wydać zmiany w czołówce światowego rankingu. Stambuł, który w poprzednim zestawieniu był zdecydowanym liderem, spadł teraz na czwarte miejsce, a pierwsza pozycja przypadła Mexico City. Kierowcy w stolicy Meksyku musza się spodziewać wydłużenia podróży średnio o 59 proc., a podczas popołudniowego szczytu nawet o ponad 103 proc. w porównaniu z godzinami, gdy na drogach nie ma zatorów. Oznacza to, że kierowcy w Mexico City spędzają rocznie w podróży dodatkowe 219 godzin.

Kolejne w światowym rankingu miast powyżej 800 tys. mieszkańców są Bangkok (57 proc.), Stambuł (50 proc.), Rio de Janeiro (47 proc.) i Moskwa (44 proc.). W pierwszej piątce najbardziej zakorkowanych miast na świecie bez względu na liczbę mieszkańców znalazły się natomiast Mexico City (59 proc.), Bangkok (57 proc.), Łódź (54 proc.), Stambuł (50 proc.) i Rio de Janeiro (47 proc.). Z najnowszego i poprzednich raportów wynika, że na świecie „zakorkowanie” wzrosło od 2008 r. o 13 proc. Olbrzymie są jednak różnice między kontynentami. Na przykład w Ameryce Północnej wzrost wyniósł 17 proc., a w Europie tylko 2 proc. Może to być związane ze wzrostem gospodarczym w Ameryce Północnej i kryzysem ekonomicznym w niektórych krajach Starego Kontynentu.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu