Los Polimeksu w rękach dyrekcji

Wierzyciele mają czas na porozumienie do końca listopada. Jeden z nich chce dla spółki listu żelaznego od GDDKiA

Szefowie Polimeksu-Mostostalu spodziewali się, że umowa restrukturyzacyjna z wierzycielami zostanie podpisana w pierwszej dekadzie listopada. Jednak negocjatorzy utknęli.

— Jeden z wierzycieli poprosił Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) o zaświadczenie, że ta nie będzie ściągać kar i uruchamiać gwarancji w kontraktach realizowanych przez Polimex. W przeciwnym razie nie zgodzi się na porozumienie — twierdzi jedno z naszych źródeł. Zaprzecza temu Robert Bednarski, wiceprezes odpowiedzialny za finanse Polimeksu.

— Porozumienie nie może być oparte na deklaracjach, których nie da się zrealizować. Powinno zostać podpisane do końca listopada, to wynika z ustalenia na koniec grudnia ostatecznego terminu objęcia akcji przez nowych inwestorów i konwersji obligacji — tłumaczy Robert Bednarski.

Miecz Damoklesa

Wartość portfela infrastrukturalnego Polimeksu na koniec września opiewał na 2,4 mld zł. Realizacja niemal wszystkich zapisanych w nim kontraktów jest opóźniona, więc nad grupą jak miecz Damoklesa wisi groźba egzekucji przez GDDKiA oraz PKP Polskie Linie Kolejowe wielomilionowych kar i gwarancji.

— Nie liczymy wartości ewentualnych przyszłych roszczeń, nie ma co kreślić czarnego scenariusza. W wynikach uwzględniliśmy te kontrakty, w których opóźnienia już nastąpiły. Rozmawiamy z GDDKiA, myślę, że jej przedstawiciele widzą nasze zaangażowanie na budowach — mówi Robert Bednarski.

Drogowa dyrekcja już ściągnęła ponad 31 mln zł kar związanych z budową fragmentów autostrad A2 i A4. Czy wyciągnie rękę po kolejne? Na to pytanie dyrekcja nie odpowiada, ale nasze źródło mówi, że Lech Witecki, szef dyrekcji, kategorycznie odrzucił ultimatum wierzyciela Polimeksu. Nie dziwi to Marka Michałowskiego, szefa Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

— Wówczas otrzymałaby roszczenia od wszystkich wykonawców, od których już ściągnęła kary i gwarancje. Dyrekcja może jedynie podpisać z Polimeksem aneksy do opóźnionych kontraktów, ale ich zapisy będą uważnie analizowane przez konkurentów i jeśli okaże się, że zawierają punkty, na które dyrekcja nie zgodziła się wobec innych firm, to efektem będą skargi czy pozwy sądowe wykonawców przeciwko GDDKiA — mówi Marek Michałowski.

Sprawy nie komentuje Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP), ale kwestia przyszłych decyzji dyrekcji, dotyczących kar i gwarancji, jest dla niej istotna. W grudniu ARP ma objąć pakiet akcji Polimeksu po 0,5 zł za sztukę. Jeśli GDDKiA będzie ściągać kary i gwarancje, to kurs spadnie poniżej tego kursu i ARP nie będzie mogła objąć akcji.

— Niepewność dotycząca dalszego ściągania kar i gwarancji z Polimeksu jest jedną z istotnych przyczyn, dla których do tej pory nie ma zawartego porozumienia restrukturyzacyjnego. Wejście ARP stabilizuje akcjonariat i sytuację spółki. Agencja, podobnie jak GDDKiA, reprezentuje skarb państwa i sądzę, że w interesie obu podmiotów, a także w interesie Polimeksu i wierzycieli, byłoby podpisanie aneksów do kontraktów autostradowych, gwarantujących, że spółka ukończy kontrakty bez roszczeń ze strony zamawiającego. Ściągnięcie przez GDDKiA 50, 100 czy 200 mln zł kar czy gwarancji nie służy nikomu, bo zostaniemy z niedokończonymi kontraktami autostradowymi, a dodatkowo stracą wykonawcy, podwykonawcy, dostawcy, a na końcu skarb państwa — choćby z podatków, które płacą funkcjonujące podmioty — uważa Maksymilian Kostrzewa, dyrektor biura zagrożonych kredytów korporacyjnych Kredyt Banku.

Jest też przekonany, że jeśli Polimex porozumie się z dyrekcją i wierzycielami, to kontrakty drogowe, które dziś są dla spółki kulą u nogi, mogą stać się jej atutem.

— Tanieje cement, stal, kruszywa. Dostawcy asfaltu zaczynają mieć problem ze zbytem, co także wróży spadek cen, dzięki czemu kontrakty Polimeksu poprawią rentowność — przekonuje Maksymilian Kostrzewa.

Ryzyko korekt maleje

Branżowi partnerzy kibicują giełdowej spółce, ale boją się o jej los.

— Razem z Polimeksem mamy kontrakt na A1 Stryków-Tuszyn [wart 1,16 mld zł — przyp. red.]. Jeden z konsorcjantów już upadł, zależy nam więc, by Polimex przetrwał. Sami nie mamy wystarczającej płynności, by to zlecenie wykonać — mówi Zbigniew Kotlarek, szef MSF Polska i prezes Polskiego Kongresu Drogowego.

Nikt nie spodziewał się, że wyniki Polimeksu za trzeci kwartał będą dobre, jednak okazały się dwa razy gorsze, niż przewidywali analitycy. Spółka zanotowała 232,2 mln zł straty netto i 239,7 mln zł straty operacyjnej przy przychodach sięgających nieco ponad 1 mld zł. Wyniki zostały obciążone kolejnymi odpisami na realizowanych kontraktach.

— Dość dokładnie przejrzeliśmy realizowane kontrakty. Ryzyko, że pojawią się kolejne odpisy, zawsze istnieje, choć jest coraz niższe — mówi Robert Bednarski. Polimex wczoraj sfinalizował sprzedaż łódzkiej fabryki transformatorów ZREW, za którą dostanie 46,7 mln zł. Ma też przedwstępne umowy sprzedaży Sefako i Energomontażu Północ Gdynia, za które dostanie 162 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska, Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Los Polimeksu w rękach dyrekcji