Łosoś znów na topie

Ruszyły zamówienia, ruszyło przetwórstwo. Nie ma się z czego cieszyć — słychać jednak w branży, zmęczonej rynkową huśtawką

Przetwórcy wieszczyli, że drogi łosoś powtórzy historię drogiego tuńczyka — konsumenci i detaliści odwrócą się od niego na długo. Tymczasem po zeszłorocznym spadku zamówień norweskiej ryby w pierwszym półroczu sprzedaż wystrzeliła, mimo że z ceną bywało różnie. Eksport łososia z Norwegii do Polski wzrósł prawie o 12 proc. — wynika z podsumowania Norweskiej Rady ds. Ryb i Owoców Morza (Norwegian Seafood Council, NSC). Oznacza to, że kupiliśmy 64 tys. ton ryby za 413 mln EUR.

— Ustanowienie kolejnego rekordu to skutek wielu czynników. Norweska korona osłabiła się względem euro, ale wzmocniła względem dolara. Ponieważ Unia Europejska kupuje dwie trzecie norweskiego łososia, dobrze na tym wyszliśmy — komentuje Paul T. Aandahl, analityk NSC.

Niespodzianki

Polska, wyspecjalizowana w przetwórstwie ryb, jest od lat czołowym odbiorcą surowca z Norwegii. Nasi przetwórcy przyznają, że zwiększyli zakupy na początku roku, żeby odrobić niższy przerób z 2017 r. (kiedy wolumen zakupionego surowca spadł o 7 proc.). Twierdzą jednak, że po pierwszych obiecujących tygodniach wszystko siadło — ryba znowu zbyt mocno zaczęła drożeć, a odbiorcy przetworzonego łososia nie akceptują podwyżek. Zdaniem części branży, popyt trochę popsuli sami przetwórcy — szukający oszczędności kosztem jakości. Mimo to znowu potrzeba coraz więcej łososia.

— Rynek robi niespodzianki — dobrze, że tym razem miłą. Zamówienia rzeczywiście ruszyły — częściowo to kwestia pogodzenia się z wyższymi cenami, a częściowo — wykorzystania na zakupy momentu, gdy surowiec był tańszy — komentuje Jerzy Safader, prezes Polskiego Stowarzyszenia Przetwórców Ryb.

Robert Wijata, współwłaściciel BG Production, nie jest takim optymistą.

— To chwilowa aktywność — wszyscy skupują surowiec, gdy jest trochę taniej, i na potęgę szukają mocy do jego przetworzenia, nawet u konkurentów. Potem wszystko zamiera. Rynek jest kompletnie rozregulowany — twierdzi Robert Wijata.

Jego zdaniem, właśnie takie chwilowe wzloty podbijają statystyki.

— Dlatego półrocznego wzrostu nie uważam za przejaw trendu. Te wyniki nie powinny nikogo cieszyć. Chwilowo wzmożony popyt na surowiec oznacza pilne zapotrzebowania na kapitał obrotowy i moce produkcyjne. Trudno prowadzić biznes w warunkach, w których nie da się nic zaplanować — zżyma się Robert Wijata.

Na zapas

Współwłaściciel BG Production zwraca uwagę, że zmienia się struktura sprzedaży.

— Widzimy większe zainteresowanie rybą mrożoną. Wątpimy jednak, by od razu trafiała do końcowych klientów. Część zakupionego w korzystnym momencie towaru prawdopodobnie jest składowana i stopniowo odsprzedawana, gdy ceny rosną — twierdzi Robert Wijata.

Zauważa, że sklepowe półki nie uginają się już od łososia.

— Oczywiście ryba jest dostępna, ale pojawia się coraz więcej zamienników — tańszy dorsz bałtycki, leszcz i pstrąg, albo droższy dorsz atlantycki — mówi przedsiębiorca. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Cena i oferta

Krzysztof Hryszko, ekspert Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej

Spożycie łososia w Polsce bardzo mocno spadło. Szczyt miało w 2014 r., z 1,3 kg na mieszkańca rocznie, a w 2017 r. było o połowę mniejsze. Należy tłumaczyć to głównie ceną, która odstraszyła konsumentów. Wzrosła też dostępność innych ryb i owoców morza — dyskonty, które kiedyś wypromowały łososia, zaczęły poszerzać ofertę o dorsze, tilapie i inne ryby. Wyniki handlu zagranicznego za pierwszych pięć miesięcy tego roku wskazują, że spożycie jest na razie porównywalne z poprzednim rokiem.

OKIEM PRZETWÓRCY

Baza i świat

Bogusław Kowalski, prezes Graala

Wysoka dynamika zakupów surowca w Polsce w pierwszym półroczu to m.in. kwestia niższej bazy z tego samego okresu w 2017 r., kiedy ceny były bardzo wysokie. W tym roku natomiast na początku ceny były niskie, co zachęcało do zwiększonych zamówień, potem poszły w górę, spadły i znowu podskoczyły. W ciągu dnia potrafią się zmienić o 20-30 proc. Pomimo takiej niestabilności spożycie łososia na świecie rośnie — głównie w USA i Azji, na czym Polska, jako bardzo duży eksporter, korzysta, kompensując sobie wahania w Europie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Łosoś znów na topie