Lot na CPK przez Budapeszt

Już w tym roku przewoźnik nie rośnie w Warszawie tak, jak by chciał, a w przyszłym będzie jeszcze gorzej. Trzeba rozwijać się gdzie indziej

W tym roku Lot będzie mieć 6 mld zł obrotu i 9 mln pasażerów — dwukrotnie więcej niż w 2015 r. Narodowy przewoźnik, który na koniec 2015 r. miał 282 mln zł ujemnych kapitałów, na koniec 2017 r. miał już 394 mln zł na plusie. Do floty, która składa się z 55 samolotów, do końca 2019 r. dojdzie m.in. pięć dreamlinerów, osiem boeingów 737 MAX 8 i cztery embraery 190. Te ostatnie są potrzebne m.in. do obsługi nowej, setnej, trasy — na lotnisko London City, gdzie, ze względu na krótki pas i strome podejście, mogą lądować tylko wybrane typy samolotów. Od stycznia Lot ogłosił 11 nowych połączeń, w ubiegłym — 27, a w 2016 r., gdy linię przestały obowiązywać ograniczenia związane z otrzymaniem pomocy publicznej — 23.

Zobacz więcej

NA CZARNĄ GODZINĘ: Gdy przyszedłem do Lotu, firma miała ujemne kapitały, dziś jest to ponad 390 mln zł na plusie i zamierzam je powiększać. Co najmniej 20 proc., a najlepiej 25 proc., przychodów chcę odkładać w gotówce. W ten sposób w razie wystąpienia negatywnych zjawisk, które ochłodzą popyt, będziemy gotowi do inwestycji w dole cyklu — mówi Rafał Milczarski, prezes Lotu. Fot. Marek Wiśniewski

Jak nie Warszawa…

— W 2016 r. dostałem zadanie, by uratować linię, która o mało co nie zbankrutowała w 2012 r., a w 2016 r., ze względu na ujemne kapitały, mogła upaść ponownie. Wykonuję to zadanie, ale potrzebuję elementarnych warunków do dalszego rozwoju, przede wszystkim dobrego lotniska. Nie jest nim i nie będzie Lotnisko Chopina, a idea duoportu nie ma racjonalnego uzasadnienia — mówi Rafał Milczarski, prezes Lotu.

Lotnisko Chopina jest za wąskie, źle zaprojektowane i nie nadaje się na hub. Z powodu bliskości południowej obwodnicy Warszawy, nie ma możliwości dołożenia trzeciego pasa, a dwie krzyżujące się drogi startowe są nieefektywne. Budowa linii kolejowej tylko od strony Warszawy, choć port leży przy linii Warszawa — Radom — Kielce — Kraków, ogranicza dopływ pasażerów. W przyszłym roku Lotnisko Chopina dojdzie do 600 operacji na dobę i osiągnie granicę przepustowości.

— W tym roku otrzymaliśmy wszystkie sloty, o jakie wnioskowaliśmy. Było to możliwe tylko dzięki temu, że zwolniły się miejsca m.in. po Air Berlin, który ogłosił upadłość, i liniach Eurowings, które nie uruchomiły planowanych operacji. Na sezon zimowy 2018/19 dostaliśmy tylko ponad 80 proc. slotów. Zakładam, że w kolejnych sezonach sytuacja będzie coraz trudniejsza. Jak każdy dobrze działający biznes, znajdziemy alternatywę i będziemy po prostu rozwijać się również na innym lotnisku — mówi Rafał Milczarski.

…to Węgry…

Może chodzić o Budapeszt. W maju tego roku Lot rozpoczął ze stolicy Węgier loty do Nowego Jorku i Chicago, a od marca uruchomił połączenia z Krakowa do Budapesztu. Równie prężnie w tym sezonie letnim rozwija się w Budapeszcie tylko wywodzący się z Węgier Wizz Air, Ryanair dodał tylko dwie trasy, a American Airlines — jedną. Budapeszt pozycjonuje się jako hub dla Europy Wschodniej i prezentował ostatnio ofertę podczas konferencji transportowej w Szanghaju. Z informacji „PB” wynika, że polski przewoźnik prowadzi rozmowy z węgierskim lotniskiem na temat kolejnych połączeń — raczej krótkodystansowych.

— Nie będę komentował informacji na temat rozwoju. Najpierw działam, potem o tym opowiadam — ucina Rafał Milczarski.

…a potem Baranów

Dlatego tak ważny dla Lotu jest Centralny Port Komunikacyjny (CPK).

— Gramy o hub dla Europy Środkowej i Wschodniej, 19 krajów, w których jest 180 mln mieszkańców. Obszar ma ogromny potencjał pasażerski, bo statystyczny Polak podróżuje raz do roku. W krajach Europy Zachodniej podróżuje się powyżej trzech razy rocznie. Ponadto przepustowość największych portów przesiadkowych w Europie, np. we Frankfurcie, Amsterdamie czy Heathrow, się kończy, co oznacza gigantyczną szansę dla CPK. Nasz region będzie się bogacił, będziemy podróżować częściej. Chiny i Indie to łącznie ponad 2,5 mld mieszkańców z bogacącą się klasą średnią, która uwielbia latać do Europy. Z Warszawy do Azji jest bliżej niż do Frankfurtu — roztacza perspektywy prezes Lotu.

Jego zdaniem, CPK powstanie nawet wcześniej niż w 2028 r.

— Jeśli port zostanie dobrze zaprojektowany, może być najwygodniejszy w Europie. Przepustowość na poziomie 45-50 mln pasażerów rocznie, z możliwością dalszej rozbudowy, zagwarantuje możliwość stworzenia hubu z prawdziwego zdarzenia. To nie jest projekt polityczny, tylko patriotyczny. Powinna za nim stanąć każda partia, bo to najlepsza szansa rozwojowa Polski na najbliższe lata. Niestety, projektowi może zaszkodzić medialna hucpa — mówi Rafał Milczarski.

CPK to szansa biznesowa.

— Polskie państwo może zostać inwestorem portu i na tym zarobić. Biznes lotniskowy gwarantuje duże, długoterminowe przepływy pieniężne. Właścicielami portu w Budapeszcie są fundusze emerytalne z Kanady i Singapuru. Jeśli ktoś próbuje przedstawiać CPK jako gigantomanię PiS, nie zna się na ekonomii — mówi Rafał Milczarski, absolwent ekonomii w Cambridge.

OKIEM EKSPERTA

Nie rozwijać się?

MICHAŁ LEMAN, szef FlixBus Polska i ekspert rynku transportowego

Na pewno lepiej byłoby mieć jeden hub.Jeśli jednak w Budapeszcie Lot dostanie dobre warunki, np. zwolnienie z części opłat, to warto budować drugi rynek. Na pewno potrzebne będzie zwiększenie siatki. Pytanie, jak to zrobić, czy zasilać Budapeszt kosztem Warszawy i co zrobić za kilka lat. Lot ma być głównym przewoźnikiem CPK. Może nie udźwignąć rozwoju dwóch hubów operacyjnie i komercyjnie. Spróbuję postawić kontrowersyjną tezę: może Lot w ogóle nie powinien się rozwijać? Ale przecież Lotnisko Chopina ma zainwestować, żeby zwiększyć przepustowość i wyciągnąć więcej z obecnej infrastruktury. Może za trzy lata, gdy się to uda, Lot wróci do rozwoju tylko w Warszawie?

OKIEM EKSPERTA

Straszak czy realia?

SEBASTIAN GOŚCINIAREK, założyciel i partner w BBSG

Być może narzekania Lotu to argument w dyskusji na temat projektu CPK i nie jest aż tak źle. Lotnisko Chopina podejmuje działania mające zwiększyć przepustowość dla tradycyjnych przewoźników, a ich rezultaty powinny być odczuwalne za 2-3 lata. Choć teoretycznie wszyscy przewoźnicy są traktowani jednakowo, byłby to ewenement na skalę światową, gdyby Lot nie miał preferencji. Jeśli jednak na Lotnisku Chopina faktycznie są aż tak duże ograniczenia, to trzeba szukać innych możliwości. Naturalnym partnerem wydawałoby się lotnisko w Krakowie lub Katowicach. Koncepcja hubu południowego powstała dawno temu, jednak uznano, że lokowanie go 300 km od portu macierzystego nie jest dobrym pomysłem. Druga możliwość to lotnisko w Budapeszcie. Lot rozpoczął na nim operacje transatlantyckie i „włożył stopę w drzwi”. Grupa Lufthansy ma przecież huby we Frankfurcie, w Monachium, Zurychu i Wiedniu, lotniska wcale nie tak bardzo od siebie oddalone.

 

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Lot na CPK przez Budapeszt