LOTNICZE KONCERNY STARTUJĄ Z LOBBYINGIEM

Beata Turkowicz
16-12-1999, 00:00

LOTNICZE KONCERNY STARTUJĄ Z LOBBYINGIEM

Rozpoczęła się rywalizacja o zwycięstwo w przetargu, którego jeszcze oficjalnie nie ogłoszono

W 2001 r. polskim samolotom rządowym upływa termin eksploatacji. Natomiast projekt budżetu na 2000 r. nie przewiduje środków na zakup nowych. Mimo to koncerny lotnicze już rozpoczęły działania lobbyingowe. Średnia cena jednej maszyny to około 40 mln USD (165 mln zł).

O polskich samolotach rządowych stało się ponownie głośno na początku 1999 roku. W lutym nad pustynnym pograniczem Arabii Saudyjskiej i Jordanii w samolocie, którym w służbową podróż wybrała się marszałek Senatu Alicja Grześkowiak, doszło do awarii. Przestała pracować jedna z trzech pokładowych prądnic. Jak-40 w trybie alarmowym musiał lądować na saudyjskim lotnisku, z którego kilka minut wcześniej wzbił się w powietrze.

Kiepski stan rzeczy

Polskie VIP-y mają do dyspozycji osiem sprawnych maszyn Jak-40, które zostały w ostatnich latach poddane generalnym remontom. Tymczasem jedynie cztery z nich spełniają wszystkie wymagania dotyczące przewozu ważnych osobistości. Jednak ich resurs nieodwołalnie kończy się w 2001 roku. Dwa dodatkowe samoloty flagowe Tu-154 M Lux, które użytkują prezydent i premier, można będzie eksploatować jeszcze najwyżej przez 3 lub 4 lata.

— Zastąpienie zużytych już maszyn nowymi jest konieczne. W projekcie budżetu powinna się znaleźć choć część pieniędzy, które umożliwiłyby przystąpienie do rozmów z firmami, ubiegającymi się o podpisanie kontraktu z polskim rządem — uważa Marek Dukaczewski, podsekretarz stanu w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego przy Kancelarii Prezydenta.

Specjalnie dla VIP-ów

We wrześniu 1999 roku Ministerstwo Obrony Narodowej wysłało zapytania informacyjne do firm specjalizujących się w produkcji tzw. maszyn dyspozycyjnych. Odpowiedzi nadeszły z wytwórni francuskiej Dessault, która proponuje samolot Falcon 900/EX, od amerykańskiego Gulfstreama oferującego Gulfstreama IV-SP oraz kanadyjskiego Bombardiera z modelem Challenger 601/604. Każdy z tych samolotów kosztuje około 40 mln USD (blisko 165 mln zł). W kolejce do polskiego kontraktu stoją także producenci samolotów klasy executive oraz koncerny oferujące potężne maszyny klasy corporate liner. Konsorcjum Airbus, amerykański Boeing i British Aerospace chcą sprzedać Polsce samoloty szerokokadłubowe, dysponujące przestronnymi kabinami, zabierające na pokład kilkadziesiąt osób.

— O wyborze samolotu decydować będzie jego cena oraz warunki finansowania. Nie bez znaczenia jest także możliwość współpracy polskich zakładów lotniczych z firmą oferującą swój produkt — twierdzi minister Dukaczewski.

Serwis na miejscu

Niektóre z firm oferujących samoloty dla VIP-ów od paru lat współpracują z polskimi wytwórniami lotniczymi. PZL w Mielcu produkują elementy do drzwi Boeinga. Natomiast Gulfstream V napędzany jest silnikami firmy Rolls-Royce, która produkuje części do swoich silników w PZL w Rzeszowie. Znajduje się ona na piątym miejscu wśród kooperantów tej polskiej wytwórni. W przyszłym roku w rzeszowskich zakładach RR zamierza zostawić 15 mln zł.

Na jednorazową prezentację swoich samolotów zachodnie wytwórnie wydają kilkaset tysięcy dolarów. Firma Gulfstream na promocję samolotu GV w Dubaju przeznaczyła około 600 tys. USD (2,5 mln zł).

— Jeżeli sprzedaje się samolot najwyższej klasy, to tego rzędu wydatki są niezbędne — twierdzi Ernest J. Edwards, wiceprezes działu sprzedaży w firmie Gulfstream.

Nasz rozmówca nie ukrywa, że firma Gulfstream chciałaby znaleźć się wśród oferentów przystępujących do przetargu. Bierze również pod uwagę możliwość bezpośredniej współpracy z polskim przemysłem lotniczym.

— Po analizie wszystkich przysłanych do nas informacji o samolotach, do końca roku powinniśmy przygotować zapytania ofertowe — zapowiada Marek Dukaczewski.

Jednak brak pieniędzy w projekcie budżetu na przyszły rok oddala możliwość zorganizowania przetargu. Zdaniem Romualda Szeremietiewa, wiceministra obrony narodowej, choć część sumy powinna być uwzględniona w projekcie budżetu na 2001 r. Jeżeli nie, to pozostaje korzystanie z usług rejsowych linii lotniczych — co i tak jest już praktykowane. Zatem przedstawiciele rządu, chcący wybrać się w podróż służbową, zanim nabędą bilet powinni zapoznać się z trasą lotu jako pasażerowie tranzytowi.

ILE TEGO WZIĄĆ: Zdaniem Marka Dukaczewskiego, podsekretarza stanu w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego przy Kancelarii Prezydenta, Polska powinna kupić dla VIP-ów sześć samolotów: cztery małe i dwa duże. fot. Grzegorz Kawecki

GULFSTREAM LOBBUJE: Mimo że GV jest produkowany od niedawna, już odniósł sukces na rynku. Do października 1999 roku klienci złożyli zamówienia na 150 maszyn, a 63 już zrealizowano — zachwala Ernest J. Edwards, wiceprezes Gulfstream. fot. BS

PRODUCENT MOŻE POMÓC: Leasing lub przedłużenie terminu płatności to niektóre z form, które byłyby pomocne przy zakupie niezbędnych samolotów — twierdzi Romuald Szeremietiew, wiceminister obrony narodowej. fot. Borys Skrzyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Turkowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / LOTNICZE KONCERNY STARTUJĄ Z LOBBYINGIEM