Ludwik Kotecki: Ciąć stopy już w maju

Marek ChądzyńskiMarek Chądzyński
opublikowano: 2025-04-23 17:10

Rada Polityki Pieniężnej powinna zareagować na spadek inflacji oraz słabe dane z gospodarki, m.in. o płacach i produkcji przemysłowej, i rozpocząć cykl obniżek - uważa członek RPP.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ludwik Kotecki, jeden z 10 członków Rady Polityki Pieniężnej, uważa, że już na majowym posiedzeniu powinno zacząć się obniżanie kosztu pieniądza, ponieważ inflacja trwale znalazła się poniżej 5 proc. i będzie nadal spadała, osiągając cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego na początku przyszłego roku. Tempo wzrostu płac, które wcześniej było jednym z głównych powodów do zmartwień RPP, obniża się czwarty miesiąc z rzędu.

- Spotykamy się 6 i 7 maja, 7 maja mamy posiedzenie decyzyjne i myślę, że to jest ten najwyższy czas, żeby rozpocząć obniżanie stóp procentowych. W związku z tym pytanie brzmi, nie czy [obniżać stopy - red.], tylko o ile – powiedział Ludwik Kotecki w kuluarach Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Członek RPP przyznał w rozmowie z "PB", że jego zdaniem optymalnym scenariuszem byłoby rozpoczęcie cyklu obniżek, a nie ograniczenie się do jednego dużego cięcia. O możliwości takiej jednorazowej redukcji mówił po kwietniowym posiedzeniu RPP prezes banku centralnego Adam Glapiński. Zdaniem Ludwika Koteckiego to od wyboru ścieżki zmian stóp będzie zależeć skala pierwszego cięcia.

- Nie chcę mówić, że musi być obniżka co miesiąc. Wydaje mi się, że po obniżce w maju lipiec byłby dobrym miesiącem na kolejną. W lipcu będzie nowa projekcja inflacyjna i zakładam, że może potwierdzić ustalenia projekcji marcowej w sensie dochodzenia do celu inflacyjnego. A może nawet wskaże, że nastąpi to szybciej i bardziej trwale – mówił Ludwik Kotecki.

O ile powinny spaść stopy?

Według członka Rady w tym roku łącznie obniżki powinny wynieść 50-100 pkt baz. Ale to nie oznaczałoby końca łagodzenia polityki pieniężnej, które Rada kontynuowałaby też w przyszłym roku.

- Na teraz widziałbym stopę referencyjną pewnie między 3,5 a 4 proc. Co oznaczałoby, że w całym cyklu możemy mówić prawdopodobnie o jakichś 200-225 pkt baz. obniżek. Ale oczywiście zanim do tego dojdziemy, przed nami jeszcze kilka kwartałów obserwowania gospodarki, przede wszystkim inflacji, bo to jej obniżenie jest celem Rady Polityki Pieniężnej – powiedział rozmówca PB.

Pytany, czy luźna polityka budżetowa rządu nie stoi w sprzeczności z łagodzeniem polityki pieniężnej Narodowego Banku Polskiego, Ludwik Kotecki przyznał, że jest już czas na poważną debatę o stanie finansów publicznych. Według oficjalnych danych GUS deficyt sektora finansów, liczony według unijnej metodologii, wyniósł w 2024 r. 6,7 proc. PKB, a więc był znacznie powyżej szacunków rządu. Najnowsze prognozy Komisji Europejskiej wskazują, że w tym roku wyniesie 6,3 proc. PKB.

- Najwyższy czas, żeby wśród ekspertów, ekonomistów i polityków podjąć dyskusję o naprawie finansów publicznych, o tym, żeby te finanse nie stały się naszym problemem. Póki co nie są, natomiast utrzymywanie deficytu powyżej 6 proc. PKB przez wiele lat oczywiście niosłoby za sobą takie zagrożenie. (…) Widzę tutaj ogromną przestrzeń i potrzebę dyskutowania o strukturze naszych wydatków i podatków, bo nie możemy koncentrować się tylko na stronie wydatkowej – powiedział członek RPP.

Rynek czeka na ulgę

Nadzieje na rychłe obniżki stóp procentowych wśród ekonomistów przybrały na sile po serii danych publikowanych przez GUS w poświątecznym tygodniu. Wynika z nich m.in., że wzrost produkcji przemysłowej w marcu wyniósł 2,5 proc. rok do roku i był znacznie niższy od oczekiwań analityków, którzy spodziewali się wzrostu dynamiki na poziomie 3,7 proc.

To niejedyne negatywne zaskoczenie w danych GUS: produkcja budowlano-montażowa spadła o 1,1 proc. rok do roku, podczas gdy eksperci prognozowali wzrost rzędu 5,7 proc.

Mocniej, niż zakładano, wyhamował też wzrost wynagrodzeń. Ekonomiści spodziewali się utrzymania tempa z lutego, czyli 7,9 proc. Tymczasem średnia płaca w firmach zwiększyła się o 7,7 proc. rok do roku.

Jednocześnie w marcu zanotowano spadek sprzedaży detalicznej. W cenach stałych była ona mniejsza o 0,3 proc. w porównaniu z marcem 2024 r. Tymczasem eksperci spodziewali się niewielkiego, 0,5-procentowego wzrostu.

Cały wywiad opublikujemy w czwartkowym wydaniu porannego podcastu – PB Brief

Możesz zainteresować się również: