Ludzie nie skasują Facebooka

Rozmawiał Łukasz Ostruszka
15-08-2018, 22:00

Jak nie zwariować w świecie facebooków, twitterów i instagramów — podpowiada Jakub Kuś, psycholog społeczny, który… nie umie bez nich żyć

„PB”: Czy skasował pan już konta w mediach społecznościowych? Podobno to modne…

NATURA SIECI:
Zobacz więcej

NATURA SIECI:

Jakub Kuś jest psychologiem i wykładowcą Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Zajmuje się wpływem nowych technologii na funkcjonowanie człowieka i relacje międzyludzkie. W pracy naukowej koncentruje się na tym, w jaki sposób korzystanie z internetu oddziałuje na sferę emocjonalną, poznawczą i moralną człowieka. Fot.Tomasz Walków

Jakub Kuś: Nie wykasowałem i, szczerze mówiąc, nawet nie przyszło mi to do głowy. Zdaję sobie sprawę z całego szumu, który wytworzył się w tym roku wokół mediów społecznościowych, głównie z powodu różnych skandali, w tym Cambridge Analytica. Nie zdecydowałem się jednak, prawdopodobnie z tego samego powodu, co miliony innych użytkowników — to dla mnie tak wygodne narzędzia, że chcę je mieć mimo wszystkich nadużyć, do których dochodzi przy wykorzystywaniu naszych danych.

Czyli jesteśmy uzależnieni od mediów społecznościowych?

Taka diagnoza jest trafna, bo rewolucja Web 2.0 i powstanie takich portali społecznościowych jak Facebook i Twitter, a potem m.in. Instagramu i Snapchatu, zmieniło sposób korzystania z internetu. Wiele rzeczy można prognozować, ale na pewno nie to, że aspekt społecznościowy zniknie z sieci. Powiem więcej: wszystko wskazuje na to, że będzie coraz więcej społecznościowych propozycji na rynku. Taki jest po prostu nasz świat. Czy to będzie Facebook, czy nie, to inna kwestia. Jesteśmy jednak tak zachłyśnięci mediami społecznościowymi, że staramy się nie zauważać ich ciemnej strony.

Ciemną stroną może być choćby skomplikowany mechanizm sprzedawania reklam. Jak ma się bronić przeciętny użytkownik?

Strategia obrony składa się z dwóch elementów: technicznego i intelektualnego. Pierwszy to choćby przyglądanie się instalowanymdodatkom do przeglądarek, aplikacjom, grom itp. Mamy dostęp do narzędzi blokujących wykorzystywanie danych. Drugi element strategii polega na pozbyciu się złudzeń. To jest biznes — zawsze chodzi o to, żeby zysk był jeszcze większy. Trzeba pamiętać, że sieci społecznościowe to miejsca publiczne i powinniśmy zachowywać się tak, jak w miejscach publicznych, dbając o swoje bezpieczeństwo, wizerunek itd.

A może w internecie jesteśmy po prostu prawdziwi. Nawet jeśli jest to smutna prawda, to odzwierciedla nasz prawdziwy poziom kultury osobistej?

W wielu sytuacjach na pewno tak. Kultura osobista nabyta w życiu rodzinnym przenosi się do internetu. Szczególnie badania młodych użytkowników dowodzą, że oni wbrew pozorom w sieci nie stają się kimś innym. To wszystko jest powiązane. Coraz trudniej jest im odróżniać rzeczywistości i miejsca.

Pokolenie ludzi, którzy od zawsze są zespoleni ze smartfonami, tabletami, laptopami i internetem jeszcze w zasadzie nie jest obecne na rynku pracy i w życiu publicznym. Jak takie osoby wpłyną na rzeczywistość?

To ciągle gdybanie. Efekty zobaczymy dopiero za kilka lat. Rośnie jednak bez wątpienia pokolenie bardzo indywidualistyczne, nastawione na osobistą korzyść. Badania dowodzą, że komunikacja internetowa wzmacnia motywację indywidualistyczną i egoistyczną — chodzi o moją przyjemność, inni ludzie się nie liczą. Jeśli te przewidywania się potwierdzą, to rzeczywiście przesunięcie w kierunku indywidualistycznym będzie coraz wyraźniejsze i zmieni to mocno życie społeczne.

Właściciele mediów społecznościowych będą chyba zadowoleni, bo więcej zarobią…

Biznes wyczuwa takie zmiany, a łatwo przecież stworzyć kampanie ukierunkowane na wzmacnianie pewnych tendencji. To zresztą już się dzieje. Przykładem są choćby aplikacje randkowe, które sprowadzają akceptację człowieka do przesunięcia palcem po ekranie. Króluje natychmiastowość. Internet ewoluuje w kierunku, którego nie przewidywali chyba nawet pionierzy tej technologii. Coraz więcej mówi się zresztą o tym, że trzeba odzyskać internet, co będzie możliwe tylko dzięki edukacji.

Tylko czy edukacja nie jest skazana na porażkę?

Jest wiele do zrobienia, bo informatyka w szkole często sprowadza się do nauki obsługi Worda. Mam wrażenie, że nasz wynalazek trochę nas wyprzedził. Gdy popatrzymy na historię rozwoju internetu, przekonamy się, że nawet stosunkowo niewielka grupa fascynatów może wiele zmienić.

Jednym z elementów edukacji powinno być uświadamianie ludziom, że nie muszą być cały czas podłączeni do sieci, gotowi do reagowania na powiadomienia, alerty itd. Z ilu portali społecznościowych pan korzysta? Czy ma pan włączone powiadomienia? Ja wyłączyłem i jestem szczęśliwszy.

Intensywnie korzystam z dwóch portali, ale znam ludzi, którzy są nieustannie podłączeni do kilkunastu aplikacji i portali. Badacze internetu zalecają, żeby się uwolnić od powiadomień. Być może kiedyś się na to zdecyduję. Na razie nie potrafię. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Ludzie nie skasują Facebooka