Łupki to sprawa europejska

GRA
opublikowano: 15-06-2012, 00:00

Rozmowa ze Sławomirem Jędrzejczykiem, wiceprezesem zarządu ds. finansowych w PKN Orlen

O poszukiwaniach gazu z łupków, jego zasobach i technologiach wydobycia dyskutuje się szeroko. O finansowaniu poszukiwań — na razie, raczej skąpo. Ile to w ogóle może kosztować? Szacunki dotyczące kosztów są na razie bardzo różne. Przykładowo, w Stanach Zjednoczonych wydano w tym sektorze ponad 200 mld USD. Jeżeli projekty łupkowe będą w Polsce realizowane z sukcesem, spokojnie można szacować, że trzeba będzie wydać setki miliardów złotych. Przy tak olbrzymich kwotach pojawia się problem finansowania — szczególnie fazy poszukiwawczej, która wymaga zainwestowania wielu miliardów złotych. Przedsięwzięć o tak potężnej skali żadna firma nie sfinansuje przecież wyłącznie z własnych przepływów operacyjnych. Nawet jeśli, tak jak PKN ORLEN, cieszy się komfortową sytuacją finansową.

Gdzie zatem poszukacie dodatkowego finansowania? Łatwiej określić, kogo na tym etapie będzie najtrudniej namówić do współpracy... Po pierwsze — banki. Finansowanie poszukiwania gazu z łupków to nie jest projekt dla nich: nie mieści się w formule project finance, bo trudno prognozować ile tego gazu można wydobyć oraz po jakiej cenie może być sprzedany. Wiadomo, że banki z chęcią zaoferują finansowanie, ale nie wcześniej niż na etapie produkcyjnym. Po drugie — sektor private equity. To też nie są projekty dla niego, przede wszystkim ze względu na ryzyko. Fundusze tradycyjnie angażują się raczej w firmy wiertnicze, a nie w zakupy licencji. Już w czasie gorączki złota okazało się przecież, że najwięcej zarobili producenci łopat, a nie ci, którzy nimi kopali. Kto jeszcze zostaje? Wielkie światowe koncerny wydobywcze, ale one też są ostrożne. Weszły do Polski, zdobyły koncesje, zrobiły kilka odwiertów i — moim zdaniem — oczekują na stworzenie m.in. ram prawnych i fiskalnych, co pozwoli ograniczyć ryzyko projektu. Tym bardziej, że — jak wiemy — mają wiele możliwosci alternatywnego inwestowania w innych miejscach na świecie.

Czy to oznacza, że polskie koncerny zostają w zasadzie same z kwestią finansowania łupkowej strategii? Tak, ale tylko na początku. My, jako PKN ORLEN, pierwsze dwa — trzy lata poszukiwań jesteśmy w stanie sfinansować samodzielnie. Warto przy tym przypomnieć nasze deklaracje: w tym roku jesteśmy w stanie przeznaczyć na projekty wydobywcze, w tym głównie łupki, kilkaset milionów złotych. Potem jednak będą już potrzebne zewnętrzne pieniądze.

Skąd wtedy je weźmiecie? Po pierwsze, liczymy na wsparcie międzynarodowych instytucji finansowych, czyli m.in. Europejskiego Banku Inwestycyjnego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Przecież polskie łupki to w zasadzie projekt o znaczeniu europejskim. Powinien wręcz zostać wpisany na listę projektów strategicznych Wspólnoty Europejskiej. Efekty eksploatacji łupków idealnie wpisują się w priorytety Unii Europejskiej. Są przecież nie tylko szansą na poprawę konkurencyjności gospodarek. Wspierają też cele polityki energetycznej, czyli dążenie m.in. do mniejszej emisyjności czy do zapewnienia Unii bezpieczeństwa energetycznego. Nie można zapominać, że według prognoz w 2030 r. uzależnienie Unii Europejskiej od importu gazu wzrośnie do ponad 80 proc. Argumentem nie do zignorowania jest też możliwość uzyskania niższych cen gazu. Dzięki uruchomieniu wydobycia gazu łupkowego w Stanach Zjednoczonych, ceny gazu spadły tam do niespełna 70 USD za 1000 m sześc., czyli o ponad 80 proc. A to z kolei podziałało stymulująco na biznes i całą gospodarkę. Taki impuls przydałby się przechodzącej kryzys Europie.

Czy wsparcie ze strony europejskich instytucji finansowych będzie wystarczające? Oczywiście, że nie. Pracujemy też nad drugim filarem finansowania. Bardzo poważnie rozważamy nawiązanie współpracy z inwestorem branżowym, który wniósłby do projektu nie tylko wiedzę i doświadczenie, ale też ograniczyłby ryzyko projektu i zapewnił część niezbędnego finansowania. PKN ORLEN jest już od wielu miesięcy w kontakcie z dużą liczbą graczy zagranicznych. Na razie prowadzimy zaawansowane rozmowy, a na konkrety poczekajmy.

OPINIE

Zachęcam inwestorów do lokowania w łupki

MIKOŁAJ BUDZANOWSKI

minister skarbu państwa

Odbyłem niedawno spotka- nie z inwestorem, który rozważa ulokowanie w Polsce kilku miliardów złotych. Pytał: w co mógłbym zainwestować? Jaką macie ofertę prywatyzacyjną? Odpowiedziałem, że mamy wiele ciekawych projektów. Przykład? Sięgnijmy po rachunki. W 2005 r. rachunek za gaz i ropę importowane do Unii Europejskiej wynosił prawie 450 mld zł, a za trzy lata przekroczy, według szacunków, 650 mld zł. Czy to się nam w ogóle opłaca? Odpowiedź leży trzy kilometry pod ziemią — chodzi o projekt wydobycia gazu z łupków i ropy z pokładów łupkowych. Dzięki tym surowcom ceny energii w USA są dziś niższe niż w UE. Szukajmy więc razem oszczędności, bo to nie jest projekt jednego kraju, tylko paneuropejski. Mamy szansę pokazać Unii, że łupki są realne i będą służyły rozwojowi gospodarki i konkurencyjności. Będę zatem zachęcał tych, którzy dysponują kapitałem do zainwestowania tych miliardów w przedsiębiorstwa łupkowe w Polsce. Skoro model sprawdził się w USA, może też sprawdzić się u nas.

Kryzys nie przeszkadza polskim poszukiwaniom gazu

JAMES SLEEMAN

dyrektor zarządzający w Bank of America Merrill Lynch

W sektorze łupkowym, tak jak w każdym sektorze wydobywczym, finansowanie długiem pojawia się na dosyć późnym etapie projektów, czyli dopiero w fazie produkcji. Na etapie poszukiwawczym decydujące znaczenie ma finansowanie kapitałem (equity). Stąd tak wiele firm szuka kapitału na poszukiwania, np. na londyńskiej giełdzie. Jest kilka kluczowych czynników, które mają podstawowe znaczenie dla inwestorów i kredytodawcóww sektorze łupkowym. Po pierwsze — technologia. Im bardziej sprawdzona, tym lepiej. Na nowinki, których jeszcze nikt nie przetestował, patrzy się nieufnie. Po drugie — warunki rynkowe, czyli ceny surowca, koszty itd. Po trzecie — łańcuch dostaw. Potem — kwestie środowiskowe, dostęp do infrastruktury. I wreszcie klarowność przepisów prawnych i podatkowych. Kryzys finansowy, który pogrąża niektóre państwa europejskie, nie powinien wpływać na decyzje dotyczące inwestycji w sektorze łupkowym. To tak długoterminowe projekty, obliczone na 20-30 lat, że czynniki makro praktycznie nie odgrywają tu żadnej roli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GRA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu