Kiedy po publikacji raportu pracy za kwiecień już wydawało się, że fala słabszych danych z USA została zakończona, dane o sprzedaży detalicznej za ten sam miesiąc postawiły nowe znaki zapytania w sprawie ożywienia gospodarki amerykańskiej i przełożyły się na kolejną falę wyprzedaży dolara. Oczekiwania na ruchy Fedu znacznie się przesunęły i dane za maj pokażą, czy słusznie.
Dane z USA rozczarowywały już od pewnego czasu.
W dużej mierze zrzucano tona pogodę, która była bardzo niekorzystna w lutym i marcu, na strajki w portach na zachodnim wybrzeżu, a także na mocnego dolara. Fed konsekwentnie utrzymywał jednak, że większa część tych negatywnych zaskoczeń jest przejściowa i wzrost PKB szybko odbije do około 3 proc. r/r. Raport o sprzedaży, która po wzroście w marcu nie zmieniła się w kwietniu, każe jednak w to wątpić.
Dane o sprzedaży detalicznej powinny teoretycznie być dobre. Sytuacja na rynku pracy poprawiła się w ostatnich dwóch latach, ceny ropy spadły, przekładając się na wzrost dochodów rozporządzalnych gospodarstw domowych, które na dodatek nie są już tak zadłużone jak przed kryzysem.Do tego mamy za sobą kilka lat rekordowo niskich stóp procentowych i rekordowe poziomy indeksów giełdowych. Te wszystkie czynniki powinny zachęcać do zwiększania wydatków, jednak tak się nie dzieje — przynajmniej na razie.
Średnia ruchoma z ostatnich sześciu miesięcy była ujemna w każdym miesiącu tego roku, ostatni raz w roku 2009. Duża część tych spadków wynika z tego, że sprzedaż liczona jest w cenach bieżących i bardzo silny spadek cen paliw (w USA wobec braku akcyzy zmienność cen paliw na stacjach jest dużo większa) wpłynął na mniejszą wartość sprzedanego paliwa. Jednak nawet po wykluczeniu tej kategorii widzimy wyjątkową słabość popytu i jest ona bardzo zagadkowa. Bez popytu nie będzie wzrostu inflacji bazowej, a bez tego scenariusz Fedu na podwyżki w tym roku się nie sprawdzi.
Sytuacja przypomina trochę tę z wiosny ubiegłego roku, kiedy większość inwestorów wątpiła w ożywienie w USA. Teraz rynek daje szansę na podwyżkę najwcześniej w grudniu, a pojawiają się coraz liczniejsze głosy, że Fed w ogóle nie podniesie w tym roku stóp. Naturalnie gdyby wzorem ubiegłego roku okazało się, iż problemy faktycznie były przejściowe, wrześniowa podwyżka byłaby aktualna i dolar istotnie by zyskał. Przekonamy się o tym wkrótce, bo już w najbliższych dniach mamy pierwsze dane za maj. © Ⓟ