Maja ma coraz większą rodzinę

Wbrew alarmującym doniesieniom sprzed kilku lat w Polsce przybywa pszczół. Także w miastach. Niektórzy zwietrzyli w tym biznes

Według ONZ spośród 100 najważniejszych gatunków roślin uprawnych, dostarczających ludziom 90 proc. pożywienia, aż 71 jest zapylanych przez pszczoły. Światową produkcję miodu w 2014 r. szacowno na 1,5 mln ton wobec 1,25 mln ton w roku 2000 i 0,9 mln t 20 lat wcześniej. Największym producentem są Chiny, które wytworzyły 474 tys. ton miodu, następnie Turcja (104 tys. ton) i Stany Zjednoczone (81 tys. ton).

FINANSOWA SŁODYCZ:
Zobacz więcej

FINANSOWA SŁODYCZ:

Od niedawna pszczoły zamieszkały także na dachu warszawskiej siedziby BGŻ BNP Paribas.

Rośnie opłacalność

— W Polsce w ostatnich latach rośnie zainteresowanie pasiekami, co potwierdza rosnąca liczba pszczelich rodzin. Prawdopodobnie wynika to z poprawy opłacalności produkcji i wsparcia pszczelarstwa przez programy unijne — uważa Marta Skrzypczyk, starszy ekspert ds. analiz sektorowych i rynków rolnych w Banku BGŻ BNP Paribas.

Na podstawie danych z rejestrów Powiatowych Inspektoratów Weterynarii określono, że mamy około 1,5 mln pszczelich rodzin.

— W ostatnim roku przybyło ich 56 tysięcy, co oznacza około 4-procentowy wzrost — informuje Piotr Semkiw z Zakładu Pszczelnictwa Instytutu Ogrodnictwa w Puławach.

Najwięcej pszczelich rodzin zarejestrowano w województwie lubelskim, najmniej zaś w podlaskim. Aż dwie trzecie pni pszczelich (547 tys.) znajduje się w pasiekach liczących od 21 do 50 uli. W 2016 r. w Polsce wyprodukowano około 24 tys. ton miodu — o 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Dla porównania: w 2010 r. produkcję miodu szacowano na 12,5 tys. ton.

— Dane GUS wskazują, że najwięcej miodu pochodzi z Polski południowo-wschodniej, około 14 proc. z województwa lubelskiego, 13 proc. z podkarpackiego, a ponad 10 proc. z małopolskiego. Województwo mazowieckie, które jest jednym z ważniejszych w produkcji rolniczej, w tym przypadku ma małe znaczenie — jego udział w produkcji miodu nie przekracza 4 proc. — mówi Marta Skrzypczyk.

Dużo miodu sprzedajemy za granicę. W 2014 r. eksport osiągnął rekordowe 15,4 tys. ton. W 2016 r. wyniósł 14 tys. ton. Najwięcej miodu kupuje od nas Francja, Niemcy i Belgia. Rośnie też jednak import miodu — głównie z Ukrainy, gdzie w 2016 r. kupiliśmy 14,2 tys. ton, i z Chin — 5,9 tys. ton. Cały import w 2016 r. wyniósł 24,4 tys. ton i był o 16 proc. większy niż rok wcześniej. Wobec 2005 r. zwiększył się ponad czterokrotnie. Zachętą są niższe ceny, możliwości reeksportu, ale także rosnący rynek wewnętrzny.

Więcej niż moda

Pszczelarstwo przestaje być domeną wsi. W Parku Habsburgów w Żywcu powstaje miejska pasieka. Postawiono tam dziewięć uli, które są zasiedlane pszczelimi rodzinami. Tym samym Żywiec wpisuje się na coraz dłuższą listę miast przyjaznych pszczołom, do których należą już m.in. Warszawa, Sztokholm, Kopenhaga, Paryż, Berlin, Nowy Jork, Piotrków Trybunalski, Poznań, Kraków czy Katowice. Coraz więcej firm i instytucji instaluje ule na dachach, by przyczynić się do poprawy ekosystemu, ale myślą też o efektach wizerunkowych. Chodzi o skojarzenie: skoro przedsiębiorstwo dba o maleńkie pszczółki, to zadba też o klientów i pracowników. Pięć lat temu powstała pasieka na dachu hotelu Hyatt, obecnie Regent, tuż przy warszawskich Łazienkach, obsługiwana przez pszczelarza z Bieszczad. Później powstawały kolejne. Pomysł na własny ul w miejskim ogrodzie, na tarasie lub dachu biurowca zyskiwał coraz większą popularność. Najbardziej znane miejskie pasieki założono na dachu Teatru Studio w Pałacu Kultury i Nauki i koło gmachu Sejmu. Miejskie ule stały się tak popularne, że powstał nawet start-up Pszczelarium.pl, oferujący prowadzenie pasieki na zlecenie.

— W Warszawie jest około 1000 uli, my zajmujemy się setką. Pozostałych doglądają inni pszczelarze — mówi Kamil Baj z Pszczelarium.

Na Górnym Śląsku i Wybrzeżu jego firma postawiła 20 uli. A ile kosztuje pasieka?

— Postawienie dwóch uli, a to minimum, i ich fachowe doglądanie kosztuje około 6 tys. zł rocznie. Zależy to od konkretnych warunków i od tego, ile firma chce zostawić miodu dla siebie. Na przykład dla Unilevera konfekcjonujemy miód do małych słoiczków, które można zabrać do bagażu podręcznego w samolocie — wyjaśnia Łukasz Przybył z Pszczelarium.

Resztę miodu firma sprzedaje. W Warszawie można go kupić w 18 punktach. W Katowicach i Siedlcach jest po jednym.

Czystszy niż ze wsi

Przepisy określają warunki hodowli pszczół w mieście. Po pierwsze — miejsce nie może być dostępne dla przypadkowych osób, musi być też oznakowane odpowiednimi tablicami. Ule muszą być umieszczone minimum 10 metrów od granicy nieruchomości lub drogi. Pszczoły to nie osy i nie interesują się codzienną aktywnością ludzi. Nieprowokowana pszczoła nie wyrządzi krzywdy, bo po użądleniu ginie. Badania dowodzą, że miód z miejskich pasiek jest czysty, ponieważ nie ma tutaj powszechnych w rolnictwie pestycydów, które są jedną z bolączek pszczelarzy. Osiąga się też wyższe efekty miodobrania, bo dłuższy jest okres wegetacyjny roślin w mieście. Kilka uli na dachu Regenta zaspokaja zapotrzebowanie hotelu na miód, bo w sezonie pszczoły produkują go nawet 500 kg.

Polak lubi miód

Statystyczny Polak spożywa około 0,6 kg miodu rocznie. W 2010 r. było to około 0,48 kg. Nadal to jednak niewiele w porównaniu z Turkiem (około 1,3 kg) czy Niemcem (1,1 kg). Średnia światowa to około 0,24 kg na osobę. Najmniej miodu zjada statystyczny Azjata — 0,16 kg, a najwięcej Europejczyk — 0,66 kg.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Ekologia / Maja ma coraz większą rodzinę