Jak niebezpieczny był to pomysł, także dla obywateli i firm polskich, świadczy to, że poprawkę opozycji wykreślającą z ustawy zapis o „zagrożeniu bezpieczeństwa narodowego RP” poparło kilku posłów PiS oraz Kukiz’15, którzy często wspierali w głosowaniach partię rządzącą. Dzięki ich głosom poprawka złożona przez Paulinę Hennig-Kloskę, posłankę Polski 2050, uzyskała większość. Niestety, nikt nie zaproponował poprawki umożliwiającej “podejrzanym o wspieranie rosyjskiego reżimu” złożenia wyjaśnień przed wpisaniem na tzw. listę sankcyjną, o co apelowała Rada Przedsiębiorczości. Ustawą o przeciwdziałaniu agresji na Ukrainę wkrótce zajmie się Senat.

Sukces opozycji
Eksperci organizacji biznesowych nie wierzyli własnym oczom, gdy zobaczyli wniesioną znienacka, tuż przed rozpoczęciem prac Sejmu nad projektem, autopoprawkę rządu, zakładającą, że na listę sankcyjną będzie można być wpisanym ze względu na stworzenie „zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego RP”. Prawnicy ostrzegali, że przesłanka jest ogromnie pojemna, niezdefiniowana i grozi arbitralnym jej wykorzystywaniem oraz nadużyciami. Podkreślali, że pozwalałaby objąć sankcjami i zamrażać majątki również polskich obywateli i firm, a nie tylko rosyjskich. W Sejmie pomysł spotkał się z dużą krytyką opozycji.
— To bardzo ważne, że przepis zaproponowany przez rząd został wykreślony, ponieważ był niebezpieczny dla osób i firm niewygodnych dla władzy. Pozwalałby na mrożenie majątków osób związanych z opozycją czy przedsiębiorców wspierających opozycję lub w jakiś inny sposób narażających się władzy. Zrozumiało to również kilku posłów PiS oraz Kukiz’15, których głosy przeważyły o przyjęciu poprawki. W Senacie PiS nie przywróci przepisu, bo opozycja ma w nim większość — mówi Paulina Hennig-Kloska.
Grzegorz Lang, radca prawny Federacji Przedsiębiorców Polskich, jest zadowolony z przyjęcia poprawki.
— To było konieczne, bo mogłoby dochodzić do poważnych nadużyć i zamrażania majątków polskich obywateli i przedsiębiorców pod pozorem stwarzania „zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego RP”. To przesłanka tak pojemna, że obejmowałaby nieskończony zakres okoliczności — mówi Grzegorz Lang.
Sejm skreślił też przepis nakazujący ministrowi spraw wewnętrznych rozpowszechnianie w mediach zawartości listy sankcyjnej.
Zaniechanie Sejmu
Posłowie nie poprawili jednak zasad wpisywania na listę sankcyjną. Najbardziej krytykowany był brak możliwości złożenia wyjaśnień czy przedstawienia stanowiska przed wpisem na listę.
— Szkoda, że nie ucywilizowano zasad wpisywania na listę. Każdy podejrzany, którego majątek ma być zamrożony z powodu związków z Rosją, powinien mieć możliwość wytłumaczenia się w celu zapobieżenia błędnemu wciągnięciu na listę. Sytuacji nie ratuje możliwość odwołania się do sądu, gdyż wpis na listę ma rygor natychmiastowej wykonalności. Odwołanie go nie zablokuje, a na rozpatrzenie sprawy przez sąd trzeba długo czekać. Mamy nadzieję, że Senat wniesie stosowne poprawki — mówi Grzegorz Lang.
Rząd zamierza zamrażać wszelkie zasoby gospodarcze (gotówkę, akcje i udziały w spółkach, papiery wartościowe, nieruchomości) osób i firm powiązanych z Rosją. Minister spraw wewnętrznych będzie takie podmioty wpisywał na listę sankcyjną, która będzie jawna, a następnie ich majątki będą konfiskowane. Projekt nie budziłby większych emocji, gdyby gwarantował podejrzanym minimum praw do obrony i nie zawierał przesłanki „zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego RP”. Eksperci alarmowali, że brak prawa do jakiejkolwiek obrony przed wpisaniem na listę w połączeniu z tą przesłanką niesie ogromne zagrożenie dla obywateli i firm polskich.