Małe może być wielkie

Ewa Bednarz
opublikowano: 2013-11-29 00:00

Były performance, wystawy, wydawane książki o sztuce. Teraz przyszedł czas na aukcję obrazów o mniejszych wymiarach.

W warszawskiej Galerii Propaganda trwa wystawa Małe jest Wielkie — w sobotę eksponaty trafią pod aukcyjny młotek. Organizatorzy kierują ofertę przede wszystkim do kolekcjonerów, którzy chcieliby uzupełnić swoje kolekcje, ale nie tylko. To również znakomita okazja do kontaktu ze sztuką dla początkujących, dla których kupno jednej lub kilku prac może być wstępem do kolekcjonerstwa.

— Dla doświadczonego miłośnika nowy obraz może być prawdziwą perełką, zaś początkujący kolekcjoner może zdecydować się na zakup, nie ponosząc większego ryzyka. Na pewno łatwiej zacząć od czegoś mniejszego. Jeżeli z czasem zmieni profil zbiorów, dzieło niewielkich rozmiarów zawsze znajdzie dla siebie dobre miejsce — przekonuje Paweł Sosnowski, właściciel Propagandy. Pomysł zorganizowania wystawy niewielkich rozmiarami prac został zaczerpnięty od francuskiego dadaisty Marcela Duchampa, który potraktował walizkę jako przenośne muzeum i spakował do niej swoje prace. W ten sposób żartobliwie podkreślił swój skromny dorobek artystyczny w porównaniu z takimi twórcami, jak Pablo Picasso czy Henri Matisse, ale jednocześnie udowodnił, że wielkość dzieła nie jest najważniejsza. — Spróbujemy rozszerzyć „manifest” Duchampa poza jego sztukę. Pokażemy, że mała forma może być tak samo reprezentatywna jak sztandarowe dzieła, że płótno mimo skromnej skali może być monumentalnym obrazem, niepozorna fotografia może nieść w sobie moc olbrzymiego zdjęcia, a dziesięciosekundowe wideo może być bardziej wyraziste niż godzinny film — podkreśla Paweł Sosnowski.

To, że małe jest wielkie, udowodnił już mistrz akwareli Jan Stanisławski, którego niewielkie prace osiągają coraz wyższe ceny. W Propagandzie można znaleźć historię polskiego malarstwa współczesnego i najmłodszego. Miniaturowa tempera Tadeusza Kantora (13 x 16 cm) będzie licytowana od 3,5 tys. zł, kolaż Jarosława Modzelewskiego od 2,4 tys. zł, miniaturowy olej Włodzimierza Pawlaka (20 x 20 cm) od 2,8 tys. zł, a trochę większy (24 x 33 cm) „Sportowcy Malewicza” od 3,5 tys. zł. Tej wielkości prace sprzedawane były na ostatnich aukcjach po 4-4,6 tys. zł, za monumentalne trzeba zapłacić 30-40 tys. zł. Tablica Ryszarda Grzyba „Będzie lepiej i coraz lepiej” wyceniona jest w katalogu na 300 zł. W 2010 r. podobne sprzedawane były po 700-800 zł. Małe jest więc nie tylko wielkie, ale również dostępne dla mniej zamożnych wielbicieli sztuki. W katalogu znalazł się też m.in. Tomasz Ciecierski, Jakub Ciężki , Michał Frydrych i wielu innych.