Ostatni w tym tygodniu dzień handlu na Wall Street miał udany początek. Inwestorzy kupowali akcje przecenione przez poprzednie dwie sesje. Sprzyjały im dane makro, przede wszystkim wyższy niż oczekiwano odczyt wskaźnika nastrojów konsumentów. Optymizm wyparował wraz z wiadomością o zatonięciu południowokoreańskiego okrętu. Choć nikt nie powiedział, że to skutek działań komunistycznej Północy, reakcją rynku była nerwowa wyprzedaż. W miarę upływu czasu nastąpiło uspokojenie, ale rynek nie zdołał już istotnie odbić w górę. Inwestorzy obawiają się, że nawet drobny incydent może uruchomić korektę. W miniony wtorek indeksy osiągnęły tegoroczne maksima. Około trzy czwarte spółek jest notowana powyżej zarówno 50- jak i 200- dniowej średniej ruchomej.
Najlepiej wypadli w piątek producenci dóbr przemysłowych, koncerny i dostawcy
surowców i materiałów. Najsłabiej spółki ochrony zdrowia i użyteczności
publicznej. W skali tygodnia największe wzrosty zanotowały spółki usługowe (1,5
proc.), producenci dóbr przemysłowych (1,4 proc.) i spółki finansowe (0,9
proc.). Najsłabiej wypadły spółki użyteczności publicznej (1,5 proc.),
materiałowo-surowcowe (-1,3 proc.) i ochrony zdrowia (-0,8 proc.).
Piątkową
sesję kończyło wzrostem 19 z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones. Najmocniej
drożały akcje Alcoa (1,1 proc.), Bank of America i Chevron (po 0,8 proc.).
Najsłabiej wypadły Pfizer (-1,4 proc.) i Microsoft (-1,2 proc.).
Spośród
spółek z S&P500 wzrostem kończyło sesję ok. 260.