Maleją zakupy Amerykanów

RB
opublikowano: 2008-09-26 00:00

Konsumenci w USA nie mają powodów do zachwytu: zarobki spadają, a końca kryzysu nie widać.

Konsumenci w USA nie mają powodów do zachwytu: zarobki spadają, a końca kryzysu nie widać.

Wczorajsze dane zza oceanu nie nastrajają optymistycznie. Liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych w ubiegłym tygodniu wzrosła o 32 tys. (czyli 6,9 proc.), do 493 tys. osób.

To znacznie więcej, niż spodziewali się ekonomiści z Wall Street (450 tys.). Nieciekawie wygląda również liczba bezrobotnych kontynuujących pobieranie zasiłku: wzrost o 63 tys. (czyli 1,8 proc.), do 3,542 mln (analitycy spodziewali się 3,51 mln).

— Zaufanie do amerykańskiej gospodarki jest coraz mniejsze. Nic w tym dziwnego, kryzys doprowadził firmy do zaciskania pasa i cięcia etatów. To powoduje wzrost bezrobocia — tłumaczy Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

Rosnąca rzesza bezrobotnych odbiła się na zamówieniach na dobra trwałego użytku, czyli takich, których przewidywany czas używania wynosi co najmniej trzy lata.

Zdaniem Departamentu Handlu, spadły one w sierpniu o 4,5 proc. (m/m). Analitycy spodziewali się spadku, ale o 1,3 proc. Z wyłączeniem środków transportu zamówienia spadły o 3 proc. Tu analitycy spodziewali się spadku o 0,5 proc.

— Dane pokazały, że kryzys rynku finansowego zaczął być coraz mocniej odczuwalny przez zwykłych Amerykanów — mówi Arkadiusz Wrześniak, główny ekonomista Deutsche Banku.

Słabe dane to również sygnał, że gospodarka USA szybko nie nabierze tempa.

— W tym roku PKB może wzrosnąć o 1,8 proc., ale w przyszłym zwolni do 1 proc. — prognozuje ekonomista Deutsche Banku