Mali nie inwestują w nowe technologie

Rafał Jesswein
opublikowano: 2001-01-19 00:00

Mali nie inwestują w nowe technologie

Tylko 30 proc. polskich firm można uznać za innowacyjne

Według Wiesława Olszewskiego, pierwszego zastępcy prezesa Agencji Techniki i Technologii, lista branż, których rozwój jest szczególnie istotny dla państwa, jest w Polsce zbyt długa, a pieniędzy na wspieranie ich rozwoju technologicznego zbyt mało.

„Puls Biznesu”: Czy podziela Pan pogląd, że techniczny i technologiczny poziom przedsiębiorstw staje się jedną z najistotniejszych barier rozwojowych polskiej gospodarki?

WO: Nie jest to potencjalne zagrożenie, ale rzeczywistość naszej gospodarki. Odnosi się to szczególnie do małych i średnich przedsiębiorstw. Z jednej strony notujemy olbrzymi wzrost ich liczby — zarejestrowano ich już około 2,7 mln, co stawia nas na poziomie europejskim. Jeśli jednak przeanalizować ich strukturę, wnioski nie będą już tak optymistyczne. Przedsiębiorstw innowacyjnych jest wśród nich bardzo niewiele. W Unii Europejskiej za innowacyjne uznaje się przedsiębiorstwo, które raz na trzy lata wprowadza na rynek nowy wyrób. Wprowadza, to znaczy sprzedaje go na wolnym rynku, w warunkach wolnej konkurencji. Wymóg ten spełnia w naszym kraju nie więcej niż 30 proc. małych i średnich przedsiębiorstw. W krajach UE wskaźnik ten waha się między 60 a 80 proc. Zaledwie 14 proc. polskich przedsiębiorstw eksportuje swoje wyroby, a więc jest w stanie sprostać wymogom trudnego europejskiego rynku.

„PB”: Jaka jest, Pańskim zdaniem, główna przyczyna takiego stanu rzeczy?

WO: Doświadczenia gospodarek najbardziej rozwiniętych krajów świata dowodzą, że bez wsparcia ze strony państwa, bez inwestowania w sferę badawczo-rozwojową uzyskanie szybkiego wzrostu gospodarczego jest na dłuższą metę niemożliwe. I nie chodzi tu wyłącznie o zwiększenie nakładów finansowych na ten cel — wzrost nakładów nie przekłada się automatycznie na wzrost efektywności wykorzystania środków.

Nie osiągniemy pożądanego efektu bez wprowadzenia systemowych rozwiązań. Przedsiębiorcy muszą mieć wyraźny sygnał ze strony państwa, że warto programując rozwój własnych firm sięgnąć po nowe technologie czy nowe wyroby. Dziś z prośbą o pomoc czy radę zgłasza się do nas niewielu przedsiębiorców. Ku naszemu niezadowoleniu stwierdzamy, że mimo zbyt małych środków finansowych, jakimi dysponujemy, nie ma takich projektów, których nie moglibyśmy obsłużyć.

„PB”: Jednak państwo nie może zajmować się organizowaniem działalności samodzielnych podmiotów gospodarczych. Wykorzystywanie nowych technologii wiąże się przecież z wysokimi nakładami inwestycyjnymi i sporym ryzykiem rynkowym.

WO: Ale można stworzyć system wspierający ten proces, można dać wyraźny sygnał przedsiębiorcom ustalając listę priorytetów. Można wywołać zainteresowanie potencjalnych inwestorów wskazując na obszary znajdujące się pod szczególnym, jak to dzisiaj mówimy, monitoringiem państwa. Pozytywnym przykładem jest program elektroniki laserowej, wspierany od fazy badawczej do wdrożeniowej. Takie programy mogą dotyczyć rynku informatycznego w obszarze oprogramowania, części przemysłu chemicznego czy produkcji specjalistycznej aparatury i urządzeń dla służby zdrowia, bo do tego niezbędna jest interdyscyplinarna wiedza na pograniczu medycyny, informatyki, elektroniki, mechaniki precyzyjnej itp. W tych dziedzinach mamy niekwestionowany dorobek.

„PB”: Czy dziś nie ma listy takich priorytetów?

WO: W jednym z oficjalnych dokumentów wskazano na 55 obszarów priorytetowych. Tak wielka liczba priorytetów oznacza w praktyce ich brak. Konieczne jest podjęcie decyzji, w których obszarach polski przemysł ma największe szanse na konkurowanie z producentami państw UE. Trzeba dokonać rzetelnej oceny gospodarki w taki sam sposób, w jaki przeprowadza się audyt przedsiębiorstwa przed jego restrukturyzacją.

„PB”: Czy nie boi się Pan braku zainteresowania ze strony biznesu nowymi produktami, związanymi ze sporym ryzykiem rynkowym?

WO: Po spełnieniu pewnych warunków — nie. Już dziś do naszej agencji zgłaszają się przedsiębiorcy dysponujący odpowiednim kapitałem, niezbędnym doświadczeniem i gotowością do zainwestowania w nowe projekty. Z myślą o nich chcemy stworzyć katalog ofert wyrobów opartych na najnowocześniejszych technologiach. Ale między tym, co jest możliwym do wdrożenia projektem, a tym, co może stanowić gotową ofertę rynkową jest luka konieczna do wypełnienia. Trzeba wyselekcjonować te projekty, które mają największe szanse na komercyjne wykorzystanie, przeprowadzić badania rynku, analizę ekonomiczną całego przedsięwzięcia, oszacować skalę niezbędnych inwestycji i znaleźć partnera gotowego podjąć ryzyko wdrożenia nowej technologii i wprowadzenia wyrobu na rynek. Chcemy mieć atrakcyjną dla biznesu ofertę wdrożeniową, a nie tylko interesujący z technicznego punktu widzenia projekt. Możliwość takiego działania dały agencji dopiero „Kierunki działań rządu wobec małych i średnich przedsiębiorstw do 2002 roku” przyjęte w maju 1999 r.

Rozmawiał Rafał Jesswein

[email protected] tel. (22) 611-62-71