Mali w handlu rosną w siłę

opublikowano: 13-12-2018, 22:00

Małych sklepów ubywa, ale ich pozycja rynkowa nie słabnie — wręcz przeciwnie. Według Eurocashu, tylko dyskonty mają równie dobre perspektywy

Powracające jak bumerang pogłoski o śmierci drobnego handlu w Polsce były znacznie przesadzone. Choć liczba małych sklepów spada, a udziały rynkowe są mniejsze niż kilka lat temu, na tle rynku są one nadal bardzo silne i nie wygląda na to, by miały osłabnąć. W ubiegłym roku wartość sprzedaży artykułów FMCG (dobra szybkozbywalne) w tym kanale nawet wzrosła.

Giełdowy Eurocash, którego biznes oparty jest na zaopatrywaniu takich sklepów, jest przekonany, że pozytywny trend się utrzyma.

— Przez ponad 20 lat panowało przekonanie, że tradycyjny, małoformatowy handel w Polsce stanie się marginesem i będzie tak, jak na zachodzie Europy, gdzie jego udział w obrotach sięga 10 proc. Tak się jednak nie stało i już wiadomo, że się nie stanie — to teraz obok dyskontów najbardziej atrakcyjny i perspektywiczny segment rynku, w którym udziały tracą hipermarkety i duże supermarkety, które przestały być już tak atrakcyjne dla klientów. Jest jednak dużo do zrobienia, by sklepy małoformatowe odpowiadały na oczekiwania konsumentów — mówi Dominik Kasperek, dyrektor centrum zakupów w Eurocashu.

Polska specyfika

Przedstawiciele Eurocashu podkreślają, że małe sklepy w Polsce mają swoją specyfikę i spełniają inną rolę niż ich odpowiedniki w krajach Europy Zachodniej.

— Gdy stało się jasne, że małoformatowe sklepy w Polsce będą ciągle silne, oczekiwano przeistoczenia ich w format convenience, czyli w sklepy, w których robi się uzupełniające zakupy i nie zwraca specjalnie uwagi na cenę — dlatego w zależności od kategorii jest tam nawet o 30 proc. drożej niż w dyskontach. To się również nie sprawdziło: konsument w Polsce oczekuje od małych sklepów czegoś zupełnie innego — mówi Dominik Kasperek.

Według dyrektora zakupów centralnych w Eurocashu, polscy klienci w małych sklepach robią rutynowe, codzienne zakupy, dlatego muszą mieć w nich szeroki asortyment, którego ceny nie powinny odbiegać od cen dyskontowych o więcej niż 10 proc., a w przypadku niektórych kategorii być na tym samym poziomie.

— Małe sklepy to też format, na który mocniej musi postawić część producentów, preferujących dotychczas na inne kanały dystrybucji. Najbardziej zaniedbana kategoriaproduktów w handlu małoformatowym to bez wątpienia chemia gospodarcza, istniejąca w tym kanale w postaci szczątkowej. Według naszych analiz dużo do poprawy jest też w chipsach i przekąskach, słodyczach i produktach kulinarnych oraz w napojach, zbyt dużą różnicę w cenach widzimy również w kategorii piw w puszkach. To są kategorie, na których trzeba się skoncentrować — mówi Dominik Kasperek.

Mali utyli

Eurocash, który w ciągu trzech kwartałów tego roku miał 17,03 mld zł przychodów ze sprzedaży netto (o 9 proc. więcej niż rok wcześniej), notując przy tym 265 mln zł znormalizowanego zysku na poziomie EBITDA, zaopatruje ponad jedną czwartą polskiego rynku handlu spożywczego. Ma własne sieci detaliczne (m.in. Delikatesy Centrum), obsługuje także duże sieci franczyzowe, takie jak Abc, Lewiatan czy Groszek.

— Dużo inwestujemy w to, żeby nasi klienci i ich sklepy odpowiadali na oczekiwania konsumentów. Od ośmiu lat prowadzimy szkolenia w ramach Akademii Umiejętności Eurocash, a w tym roku uruchomiliśmy platformę eurocash.pl, oferującą przedsiębiorcom mnóstwo narzędzi, dzięki którym mogą być bardziej konkurencyjni. Za jej pośrednictwem można np. poznać szczegółowe dane demograficzne o potencjalnych klientach w promieniu kilku kilometrów od sklepu czy na bieżąco widzieć, co w gazetkach promocyjnych oferują konkurenci w pobliżu — mówi Dominik Kasperek.

Według danych Nielsena, wartość rynku małych sklepów FMCG w ubiegłym roku sięgnęła 81 mld zł, po wzroście o 5 proc. rok do roku, i była najwyższa od trzech lat. W prezentacji wynikowej za trzeci kwartał Eurocash podawał na podstawie danych Nielsena, że w pierwszych dziewięciu miesiącach sprzedaż sklepów małoformatowych wzrosła aż o 6,3 proc., podczas gdy supermarkety o powierzchni 300-2500 mkw. wzrosły tylko o 0,8 proc., a hipermarkety zanotowały spadek o 0,4 proc. Szybciej, bo o 7,8 proc., rosły tylko dyskonty sprzedające w dużej mierze produkty marki własnej.

— Dane rynkowe z dwóch ostatnich lat jasno wskazują, że polscy konsumenci wybierają dwa rodzaje sklepów: dyskonty i sklepy małoformatowe, które mają w pobliżu. Część producentów już to rozumie i dopasowuje strategie do tych trendów, innych będziemy musieli jeszcze do tego przekonać. Jednym z narzędzi Grupy Eurocash jest ranking Równi w Biznesie, w którym oceniamy, czy realizowane przez producentów strategie nie pomniejszają znaczenia niezależnego handlu w Polsce, tłumacząc jak ważną rolę odgrywa ten segment rynku dzisiaj i będzie odgrywał w przyszłości — mówi Dominik Kasperek. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

, Handel

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Mali w handlu rosną w siłę