Mało czasu na zakupy elektryków

opublikowano: 20-01-2019, 22:00

Do końca roku samorządy muszą spełnić wymogi ustawy o elektromobilności. Wydadzą na to miliony

Ustawa o elektromobilności zakłada, że od 2020 r. 10 proc. samochodów, które obsługują urzędy i służą do realizacji zadań publicznych, musi być napędzana prądem lub gazem ziemnym. Nie dotyczy to transportu zbiorowego — na zakup autobusów niskoemisyjnych samorządy mają jeszcze czas do 2021 r., ale do 2025 udział wszystkich ekopojazdów w samorządach ma wzrosnąć do 30 proc. Z zapisów ustawy wyłączone są małe gminy i powiaty, poniżej 50 tys. mieszkańców. Paradoks polega na tym, że o ile zakupy elektrobusów w wielu samorządach idą całkiem sprawnie, to trudno znaleźć takie, które już dziś kupują inne „elektryki”. Eksperci są zgodni, że trudno oszacować ile takich aut będzie potrzebnych, żeby spełnić wymogi ustawy. Nic dziwnego, skoro samorządy mają problem z interpretacją przepisów ustawy.

Ile samorządy wydadzą na stacje do ładowania samochodów elektrycznych,
samochody elektryczne lub na gaz ziemny i autobusy niskoemisyjne, a także na
inne wymagania związane z ustawą o elektromobilności? Ustawodawcy szacują, że
tylko w latach 2018-19 ich łącznie wydatki i obciążenia budżetowe sięgną ponad
130 mln zł, a w latach 2018-27 blisko 3,5 mld zł. Na razie nie mogą liczyć na
dotacje ani na ekośmierciarki, ani na urzędowe ekolimuzyny.
Zobacz więcej

EKOZAPUPY:

Ile samorządy wydadzą na stacje do ładowania samochodów elektrycznych, samochody elektryczne lub na gaz ziemny i autobusy niskoemisyjne, a także na inne wymagania związane z ustawą o elektromobilności? Ustawodawcy szacują, że tylko w latach 2018-19 ich łącznie wydatki i obciążenia budżetowe sięgną ponad 130 mln zł, a w latach 2018-27 blisko 3,5 mld zł. Na razie nie mogą liczyć na dotacje ani na ekośmierciarki, ani na urzędowe ekolimuzyny. Fot. ARC

— Przepisy ustawy dotyczą wszystkich pojazdów, które są wykorzystywane do obsługi urzędu danej jednostki samorządu terytorialnego, np. urzędu miasta czy gminy, oraz tych, które są używane do wykonywania zadań publicznych. Dotyczy to wszystkich zadań publicznych, które wykonują jednostki gminy lub podmioty prywatne. Trzeba więc postarać się zarówno o auta dostawcze, jak również śmieciarki z ekologicznym napędem. Jak policzyć te 10 proc.? Jeśli miałby to być udział w łącznej liczbie pojazdów, z których korzysta gmina, duże miasta musiałyby w tym roku kupić nawet do 100 pojazdów, a w mniejsze około kilku. Możliwe jednak, że trzeba ten udział policzyć w liczbie samochodów potrzebnych do wykonania danego zadania. Przepisy nie są jasne — mówi samorządowiec, który chce pozostać anonimowy.

W samorządach liczba potrzebnych samochodów elektrycznych szacowana jest przez różnych ekspertów na kilkaset do kilku tysięcy. To oznacza, że będzie to rok zakupów na rynku aut z napędem na prąd. Jak to wygląda w poszczególnych samorządach?

— Proces zakupu samochodów elektrycznych we flocie ratusza i jednostek mu podległych rozpoczął się jakiś czas temu. Są one, w liczbie kilkunastu, eksploatowane już m.in. przez Tramwaje Warszawskie, Zarząd Transportu Miejskiego czy Zarząd Zieleni m.st. Warszawy — mówi Tomasz Demiańczuk, inspektor Urzędu Miasta st. Warszawy.

Kraków w ramach grupy zakupowej zrzeszającej podlegające miastu jednostki, np. spółki komunalne, w tym roku planuje ogłosić przetarg na wynajem około 50 aut elektrycznych — informuje lokalna prasa.

Biorąc pod uwagę średnie stawki najmu aut elektrycznych, budżet miasta musi się liczyć z wydatkiem rzędu 7 mln zł.

Kiedy zakupy?

Znacznie skromniejsze zakupy planują urzędy marszałkowskie, które nie realizują aż tylu zadań publicznych, wymagających dostępu do floty samochodowej, co gminy. W 2019 r. Urząd Marszałkowski w Rzeszowie planuje kupić dwa pojazdy elektryczne, natomiast w 2020 trzeci. Zakupy te pozwolą przekroczyć próg wymagany ustawą o elektromobilności — zapewnia biuro prasowe. Urząd Marszałkowski w Poznaniu policzył, że docelowo powinien dysponować pięcioma ekopojazdami, z tego za rok dwoma. Wydatki z budżetu województwa szacowane są zgodnie z aktualnymi cenami rynkowymi, czyli od 100 do 170 tys. zł — informuje biuro prasowe urzędu. W Urzędzie Marszałkowskim w Kielcach policzyli, że potrzebują dwóch ekopojazdów, za które trzeba będzie zapłacić około 300 tys. zł.

Kto za to zapłaci?

Ocena skutków regulacji zakłada, że w latach 2018-19 wydatki samorządów z tytułu realizacji zapisów ustawy sięgną blisko 115 mln zł. Ministerstwo Energii dopiero w poniedziałek opublikowało projekt rozporządzenia, który precyzuje zasady korzystania z dotacji z przewidzianego w ustawie Funduszu Niskoemisyjnego Transportu. Niektórzy samorządowcy narzekają, że to ogranicza im pole do działania. Nadal nie wiedzą, czy będą zmuszeni finansować zakupy ekologicznych pojazdów z własnych budżetów czy startować w konkursach o dotacje.

— W kwestii ustawy o elektromobilności nie pozostaje nam nic innego, jak zgodzić się z ostatnim stanowiskiem Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, że analizując sytuację na dziś spełnienie obowiązków wynikających z ustawy będzie dużym wyzwaniem — komentuje Piotr Michalczyk, partner w firmie doradczej PwC.

Przypomina, że ustawa o elektromobilności wyznacza administracji konkretne etapy wdrażania do floty pojazdów elektrycznych. Już za rok co najmniej 10 proc. samochodów na wyposażeniu podmiotów publicznych powinno być zasilanych prądem. Od 2023 r. odsetek ma sięgnąć 20 proc.

— W kwestii niskoemisyjnego publicznego transportu zbiorowego ustawodawca przewidział więcej czasu na wdrożenie i sprostanie wymogom wydaje się bardziej realne, gdyż widać wzmożoną aktywność miast w zakupie autobusów elektrycznych. W przypadku pozostałych podmiotów, biorąc pod uwagę czasochłonność procedur zamówień publicznych, centralne organy administracji państwowej oraz jednostki samorządu terytorialnego (zamieszkane przez ponad 50 tys. mieszkańców) już teraz powinny rozpisywać przetargi. Są tylko pojedyncze postępowania. Czas na realne działanie — dodaje Piotr Michalczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy