Przedsiębiorcy są w stanie zrobić wiele dla natury, ale pod warunkiem, że nie będą musieli za to płacić. Tak samo klienci.
— W transporcie klienci po prostu nie chcą płacić za rozwiązania proekologiczne — twierdzi Arkadiusz Filipowski, członek zarządu i dyrektor handlowy Pekaesu. Więcej ekologii jest w logistyce magazynowej. Tak naprawdę chodzi po prostu o oszczędności. Eko jest niejako przy okazji.
— Coraz częściej stosuje się systemy oświetleniowe i grzewcze zmniejszające zużycie prądu, gazu i wody. Ale coraz częściej to elementy walki kosztowej, choć na zewnątrz nierzadko przedstawia się je jako projekty proekologiczne — mówi Arkadiusz Filipowski.
Gram w zielone
Duzi operatorzy logistyczni starają się redukować negatywny wpływ na środowisko, np. precyzyjnie planując trasy i redukując puste przebiegi.
— Ekologia pomału zyskuje znaczenie — także u klientów. Szczególnie w korporacjach wprowadza się odgórnie odpowiednie rozwiązania albo preferuje ekologicznych dostawców. Potrzeba nam jednak jeszcze czasu, aby — jak na rynku samochodowym — przy podawaniu najważniejszych parametrów aut i emisji CO 2 uwzględniać także normy ekologiczne — uważa Arkadiusz Filipowski. DB Schenker Logistics wyznaczył cele zmniejszenia emisji CO 2
do 2020 r. w każdym rodzaju transportu. — Wprowadzamy tzw. plan bezpiecznej jazdy, który wyznacza standardy zachowań, w tym edukacji i wdrażania do pracy.
W jego ramach organizujemy szkolenia eko-driving dla kierowców, prowadzone przez zawodowych instruktorów jazdy. Stosując ekonomiczną technikę jazdy, większość kierowców uzyskuje ponad 10 proc. oszczędności paliwa. Większość kosztów szkoleń z bezpiecznej i ekonomicznej jazdy pokrywa firma. Od 2009 roku przeszkoliliśmy ponad 2750 kierowców — opowiada Andrzej Wierzbicki, dyrektor ds. zarządzania flotą pojazdów w DB Schenker Logistics.
Paleta możliwości
Do transportowych rozwiązań proekologicznych można też zaliczyć system e-myta, gdzie niższe stawki płaci się za pojazdy spełniające wyższe normy Euro. Pomocne są także nowe technologie, np. wprowadzona przez niektórych producentów aut ciężarowych technologia EfficientLine, która zmniejsza obciążenia pracy silnika, włączając funkcję tzw. wolnego koła. Dzięki temu pojazd wykorzystuje własną kinetykę i znacznie redukuje zużycie paliwa, a więc także emisję CO 2. Wartościowe są też urządzenia telemetryczne, które śledzą spalanie paliwa i technikę jazdy kierowcy.
— Redukcję zużycia paliwa można osiągnąć również dzięki naczepom z cienkościankowymi ramami z lekkich kompozytów, które zachowują kryteria wytrzymałościowe, a ich waga nie przekracza 4,7 tony. Ważny z punktu widzenia ekologii i ekonomii jest też dobór i utrzymanie właściwego ciśnienia w oponach. Dobre efekty dają opony zmniejszające opór toczenia — dodaje Andrzej Wierzbicki.
Inwestycja, nie koszt
Piotr Sukiennik, dyrektor generalny FM Logistic Polska, twierdzi jednak, że rozwiązania proekologicznerozważa się już w kategoriach inwestycji, a nie kosztów.
— U nas z powodzeniem działa tzw. pooling, czyli redukowanie liczby pojazdów na drogach, a w efekcie emisji szkodliwych dla środowiska substancji. Od dłuższego czasu wybieramy także najnowocześniejsze pojazdy i naczepy typu Long Max, które pozwalają przewozić jednorazowo znacznie więcej towaru — informuje Piotr Sukiennik.
FM Logistic jako partner Ikei jest niejako zobligowany do dbania o środowisko. Szwedzka firma słynie przecież z „zielonego” podejścia do swojej działaności.
— Raz na dwa lata Ikea przeprowadza audyt m.in. pozwoleń, planów i raportów dotyczących emisji CO 2, hałasu, wytwarzania odpadów, redukcji szkodliwych działań na środowisko. Na początku każdego roku składamy raport EPS, czyli szczegółowy opis pięciu największych podwykonawców, którzy świadczą u nas usługi dla Ikei. Są tam informacje o odsetku aut, które mają mniej niż 10 lat, szczegółowe dane o kontroli zużycia paliwa, opon, szkoleniach z oszczędnej jazdy, ograniczeniu prędkości — opowiada Piotr Sukiennik.
Ten przykład dowodzi, że to, czy transport jest ekologiczny, zależy nie tylko od samych firm z branży TSL.