Prawie 0,5-proc. wzrost WIG20 dobrze rokował na przyszłość. Inwestorzy w większości spodziewali się, że krajowe blue chipy będą walczyły o kolejne cenne punkty. Niestety, wydaje się, że inwestujący nad Wisłą płacą właśnie cenę zupełnej ignorancji drastycznych poniedziałkowych spadków na Wall Street. Dodatkowo można powiedzieć, że na światowych giełdach znów tanieją surowce, a to nie jest zbyt dobry prognostyk. Można twierdzić, że na rynki powróciły kryzysowe nastroje, które wieszczą spowolnienie gospodarcze.
Tuż po godz. 9:30. wśród blue chipów najmocniej w dół szedł kurs Biotonu, który tracił ponad 4 proc. Spadkom nie opierało się również PBG tracące 3,3 proc. W trójce notującej największy spadek znajdował się także czeski koncern energetyczny. CEZ taniał o ok. 2,5 proc. Podaż atakowała także KGHM, który oddawał blisko 2 proc. na fali taniejącej w Londynie miedzi.
O godz. 9:40, WIG20 tracił już 1 proc. Zupełnie pod prąd szły maluchy i
średniaki, które zyskiwały odpowiednio 0,8 proc. i 0,7 proc.
