Mały Amsterdam nad Odrą

Tomasz Kurzewski i Dorota Michalak-Kurzewska, rodzice ATM Group, giełdowego producenta telewizyjnych seriali „Świat według Kiepskich”, „Ranczo”, Ojciec Mateusz” i „Pitbull”, najlepiej się czują, budując zamki, porty, domy na wodzie, apartamentowce na wyspach… W ich przypadku granicą jest niebo. Albo woda.

Wyświetl galerię [1/3]

Zamek Topacz.Zrewitalizowanyzabytekw podwrocławskiejŚlęzy — obecnie hotel— dał nazwę spółceze stajni ATM Group:Topacz Investments,budującej weWrocławiu Marinę,czyli luksusoweapartamentowcez wodną przystaniąna Odrze. Fot. ARC

„No, jest wiele możliwości” — odpowiedział Inżynier w kultowym filmie „Dziewczyny do wzięcia”. No, jest. Zwłaszcza gdy ma się rzadką umiejętność budowania imperiów. A Tomasz Kurzewski po prostu lubi budować.

— Mam cechy budowniczego. Oczywiście w liczbie mnogiej, bo wszystko robię z żoną — podkreśla. Razem z Dorotą Michalak-Kurzewską stworzyli pierwsze imperium — dzisiejszą ATM Group.Po kilkunastu latach odsunęli się jednak od aktywnego zarządzania interesem. Nadal pozostają jego największymi akcjonariuszami, ale wciągnęły ich nowe sprawy: deweloperka i rozkręcanie biznesu hotelarskiego. Budują osiedla mieszkaniowe, remontują historyczne perełki, stawiają apartamentowce i rozwijają przystanie wodne. Pomysły mnożą im się na potęgę. A energię mają niespożytą.

Biznes z pasji

Deweloperka nie jest w ich zawodowym życiu niczym nowym. W stajni ATM Group od początku była spółka wyspecjalizowana w budownictwie — ATM Inwestycje. — Pod koniec lat 90. kupiliśmy we Wrocławiu duży teren pod budowę studia telewizyjnego. Ale miejscowy plan przewidywał, że około 30 proc. powierzchni może zająć studio, a pozostałą część osiedle mieszkaniowe. No to je zbudowaliśmy — opowiada Tomasz Kurzewski. Jeszcze wcześniej sam zbudował dom. Trudne doświadczenie. I bolesne. Ale bezcenne. — Pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi dla przyjaciela, a dopiero trzeci dla siebie — cytuje przedsiębiorca.

Na własnej skórze się przekonał, że to prawda. Ale od czegoś trzeba zacząć. ATM Inwestycje od lat realizuje projekty mieszkaniowe, będąc solidną nogą całej grupy zwłaszcza w chudych latach. Później urodziła się kolejna spółka — Topacz Investment, nazwana od flagowego przedsięwzięcia: rewitalizacji Zamku Topacz w podwrocławskiej Ślęzy.

— Gdy byłem mały, ojciec obwoził mnie w weekendy po różnych ciekawych zamkach. Moja żona również jako dziecko sporo się naoglądała interesujących zabytków w czasie rodzinnych eskapad. Poza tym Zamek Topacz stoi niedaleko studia ATM Group. Widzieliśmy, jak niszczeje i się rozpada. Postanowiliśmy go więc wyremontować. No i tak wyszło, że to, co zarobiłem na „Kiepskich”, zainwestowałem w ten projekt. Żona wprawdzie docina, że bez grosza ciągle chodzę, ale zamek już nieźle na siebie zarabia — zapewnia Tomasz Kurzewski.

Zamek przeszedł rewitalizację, a dookoła wyrosły apartamenty, mieszkania, pole golfowe, korty tenisowe, baseny i muzeum motoryzacji — oczko w głowie Tomasza Kurzewskiego, znanego z zamiłowania do starych silników. Odkopano nawet staw i część starego koryta rzeki. Teraz przed małżeństwem kolejne zadanie: butikowy hotel w zabytkowym obiekcie i rząd nowoczesnych aparthoteli w Świeradowie. Chcą też tam zbudować zbiornik wodny, taki sam, jaki funkcjonował „za niemieckich czasów”.

Na wodnych szlakach

Kolejna gotowa perełka w dorobku większościowych udziałowców Grupy ATM to zrealizowana przez Topacz Investment Marina, czyli luksusowe apartamentowce z wodną przystanią na Odrze w samym sercu Wrocławia. Nowy rozdział w biznesowych planach Kurzewskich. Pisany z pasji do wody. — Od wielu lat pływamy barką po Europie. Przepłynęliśmy już chyba wszystko, co tylko się dało — mówi Tomasz Kurzewski.

Podczas wodnej włóczęgi podziwiali, jak świetnie prosperują nabrzeża kanałów w Amsterdamie i Kopenhadze. Wtedy w ich głowach zaczęła kiełkować myśl… — A może wsiądźmy na łódkę i przepłyńmy po Odrze dookoła naszej Mariny? — pyta Tomasz Kurzewski prowokacyjnie. I po kilku minutach prowadzi do swojej barki zacumowanej przy apartamentowcach. Dżdży.

— Ale daje radę — stwierdza i wskakuje na łódkę. Ruszamy zapatrzeni w jesienny wrocławski pejzaż i budowę ostatniej części Mariny. Właściciel barki, manewrując fachowo po rzece, nie przerywa opowieści. — To jest potencjał! Tu w sezonie nie ma ani jednego wolnego miejsca na cumowanie — wskazuje na przystań przy apartamentowcach Jeszcze kilka lat temu nie można było pływać po Odrze w centrum Wrocławia. Dziś łódki są integralną częścią krajobrazu na tym jej odcinku. Zdaniem Tomasza Kurzewskiego, otwarcie wodnego szlaku między Wrocławiem a Zachodnią Europą to tylko kwestia czasu. Już można przypłynąć z Berlina do Wrocławia nawet w trzy dni.

— Wrocław ponownie odwraca się do rzeki, która ma dwie naturalne obwodnice. Mam nadzieję, że kiedyś zostaną wykorzystane do transportu publicznego. Na Zachodzie wszystko jest zwrócone do wody: restauracje, sklepy, nawet gospodarstwa rolne. Można płynąć łódką i robić zakupy. W Polsce też tak może być — przekonuje założyciel ATM Group.

Przystań obok apartamentowców Mariny została obliczona na około 20 miejsc. Dla Tomasza Kurzewskiego to stanowczo za mało. Marzy mu się mały Amsterdam we Wrocławiu. Ale do zrobienia jest sporo. Bo nie dość, że miejsc do cumowania w mieście brakuje, to nie ma też gdzie zatankować łódki. — Kanistrami trzeba by paliwo nosić. A na przykład ta barka ma 800 litrów w baku… — wzdycha producent filmowy. I… pracuje nad planami rozwoju portu Osobowice w sąsiedztwie Mostu Milenijnego, jednego z najbardziej charakterystycznych punktów stolicy Dolnego Śląska.

Wrocław — jak wylicza — potrzebuje co najmniej tysiąca miejsc do cumowania. Port w Osobowicach jest obliczony na 200 jednostek. Ma więc szansę znacząco zaznaczyć się na przyszłym wodnym szlaku z Wrocławia na Zachód. Zostanie otwarty wiosną 2018 r. Oczywiście na tym nie koniec, bo ma tu powstać pełna infrastruktura tętniąca życiem przez cały dzień i noc.

Z kolejnymi etapami inwestycji trzeba jednak zaczekać, aż zostanie zmienione studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. „Wróbel”, czyli Jacek Wróblewski, prezes ATM Inwestycje, wyjaśnia później całą koncepcję (bo Tomasz Kurzewski nie skupia się na takich „szczegółach”). Po wybudowaniu mariny ma powstać bulwar, a wzdłuż niego około 30 domów na wodzie.

— To na razie jedyny taki projekt w Polsce. Domy na wodzie poza pokazowym będziemy budowali na konkretne zamówienie, a nie wszystkie na raz. Kolejną fazą są osiedla mieszkaniowe obliczone na 6-8 tys. mkw., czyli 100-130 mieszkań. Osiedle stanie na palach, by mieszkańcy byli bezpieczni w czasie ewentualnej powodzi — zapewnia Jacek Wróblewski. Płyniemy, okrążając apartamentowce Mariny, które wyrosły w miejscu, gdzie 20 lat temu była znana mordownia. Nowoczesny kompleks jest już prawie gotowy — realizacja ostatniego etapu (trzeciego) ma się zakończyć wiosną 2018 r.

Z widokiem na rzekę

Przedsięwzięcie do łatwych nie należało — budynek powstaje na Wyspie Mieszczańskiej praktycznie na wodzie. Tym bardziej zachwyca. Wzdycham. Fajnie byłoby mieć taki apartament z widokiem na rzekę i stare, klimatyczne kamienice. — Wszystkie sprzedane. Tylko jeden został. A zakładaliśmy, że będziemy je sprzedawać jeszcze w przyszłym roku — śmieje się Tomasz Kurzewski. Lokale rozeszły się po „naście” tysięcy za metr kwadratowy. Może i ceny nie zaporowe, ale na pewno nie dla przeciętnego Kowalskiego. Ostry pisk przerywa chwilę rozmarzenia. — Głębokość wody jest poniżej metra, stąd sygnał alarmowy. Ale ja się tu poruszam w ciemno, bez obaw — macha ręką Tomasz Kurzewski. A jaki jest alarm, jeśli most, pod którym zaraz zaczniemy płynąć, okaże się za niski?

— Nie ma alarmu. Po prostu wali się łódką w most. Raz tak przywaliłem, bo był remont i ktoś obniżył rury biegnące pod mostem. Rozharataliśmy łódkę — wspomina przedsiębiorca. Dodaje, że na tym odcinku Odry może płynąć z zamkniętymi oczami pod każdym mostem. — Ale podczas żeglugi po Europie trzeba każdy dokładnie sprawdzić na mapie — ostrzega Tomasz Kurzewski. Zawija do przystani. „Parkujemy” przed apartamentowcem. — Właściwie to chętnie bym tu został. Pomieszkałbym. W końcu tu jest ogrzewanie, więc da radę w zimie — mówi, patrząc z rozrzewnieniem… na barkę.

Wizje na urlopie

Zakup jednej z działek, na których stoi Marina, to był trudny orzech do zgryzienia. Kurzewscy przymierzali się do tego w czasach nieruchomościowego boomu, a więc kosmicznie galopujących cen. W dodatku pojawił się konkurent z Arabii Saudyjskiej, który lekką ręką wydawał miliony euro na wrocławskie nieruchomości.

— Szykowała się ostra walka o grunt. Ja bym wymiękł, więc poszła żona. Przed wyjściem zapowiedziała, że wygra — wspomina Tomasz Kurzewski. Dorota Michalak-Kurzewska wróciła z tarczą. — Wprawdzie liczyłem, że dobije targu za milion złotych, a podpisała umowę kupna za pięć milionów. Co zrobić… Ale wygrała, tak jak zapowiedziała — uśmiecha się mąż. Małżonkowie nie chcieli sami decydować o ostatecznym kształcie apartamentowców. Bo to niezwykle prestiżowe miejsce dla wrocławian i każdy błąd w projekcie groził porażką z dużym hukiem. Ogłosili więc razem z urzędem miejskim konkurs architektoniczny.

Zgłoszono do niego 100 prac z całej Polski. Oglądamy apartament pokazowy. Ponad 200 metrów luksusowo urządzonej przestrzeni z bajecznym widokiem na rzekę. Nic dziwnego, że każdy, kto tu przyszedł, od razu chciał kupić lokal. Wystarczyło popatrzeć przez okno. W drodze na taras mijamy łazienkę z wanną w stylu retro. Przypomina mi się wywiad sprzed pięciu lat, w którym Tomasz Kurzewski mówił, że wszystkie ważne decyzje podejmuje, siedząc z żoną w wannie.

Nadal mają taki zwyczaj? — Nadal. Najwyżej zmieniamy wannę — kiwa głową przewodniczący rady nadzorczej ATM Inwestycje i Topacz Investment. Przyjaciele mówią, że ta para, gdzie by trafiła, tam widzi nowe możliwości, nowy pomysł. Na przykład w tym roku małżonkowie spędzili urlop na rejsie z Amsterdamu przez Bornholm do szwedzkiego kanału Gota. Rezultat? W 2018 r. ATM Inwestycje zaczynie budowę osiedla domów jednorodzinnych w Szwecji, niecałe 30 km od mostu nad Sundem, łączącego Kopenhagę z Malmo.

— Ten projekt wpisuje się w naszą strategię — nie lubimy dużych blokowisk. Planujemy budowę około 50 domów nad morzem. Aż się boję pomyśleć, jaki będzie kolejny rejs Tomka — mówi Jacek Wróblewski. — Do Wietnamu! — odparowuje Tomasz Kurzewski z błyskiem w oku. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DOROTA KACZYŃSKA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Mały Amsterdam nad Odrą