Mały biznes może odetchnąć

PiS porzuciło jednolity podatek, a idea rozbiła się o obciążenia dla działalności gospodarczej. Rząd deklaruje, że chce firmom ułatwiać życie, a nie rzucać kłody pod nogi

Po co PiS przymierzało się do połączenia PIT ze składkami na ZUS i NFZ? Według pomysłodawców, żeby uprościć i zmniejszyć koszty poboru danin, obniżyć obciążenia dla najmniej zarabiających i wprowadzić progresywną sprawiedliwość. Plan jednak nie wypalił, a Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów, zamiast skierować pomysł na posiedzenie rządu, wyrzucił go do kosza.

Wyświetl galerię [1/2]

PRZEDSIĘBIORCY WYGRALI Z PODATKIEM: Henryk Kowalczyk, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów, długo przekonywał, że jednolity podatek to dobry kierunek zmian. Do Mateusza Morawieckiego, który odpowiada w rządzie za politykę gospodarczą, jego argumenty jednak nie trafiły, a ryzyko zrażenia do rządu przedsiębiorców przeważyło. Marek Wiśniewski

— Przy podejmowaniu tej decyzji szczególnie ważny był dla nas interes przedsiębiorców. Analiza potencjalnego wpływu tzw. jednolitego podatku na osoby prowadzące działalność gospodarczą przyczyniła się do podjęcia ostatecznej decyzji. Praca przedsiębiorców wiąże się z licznymi czynnikami ryzyka oraz niepewnością i nie można jej porównywać do aktywności zawodowej w formie np. umowy o pracę — wyjaśnia wicepremier Mateusz Morawiecki.

Koniec chaosu…

Idea jednolitego podatku stała się dla PiS atrakcyjna, kiedy okazało się, że kondycja budżetu nie pozwala na podniesienie kwoty wolnej do 8 tys. zł. Wyjściem z sytuacji miało być wpisanie jej do nowej daniny, która miała wejść w życie dopiero od 2018 r. W rządzie powstał specjalny zespół, który miał przygotować projekt reformy. Jednak od samego początku trafiał na rafy — co zrobić z ulgami podatkowymi, wspólnym rozliczaniem małżonków czy jednoosobową działalnością gospodarczą. Henryk Kowalczyk, szef Stałego Komitetu

Rady Ministrów, wystraszył przedsiębiorców, wskazując, że zniknie liniowy PIT i będą opodatkowani tak samo jak wszyscy, co zostało odebrane jako podwyżka podatków. Na pocieszenie politycy obiecywali niższą o połowę składkę na ZUS. To już nieaktualne, a wicepremier zapowiada, że w przyszłym roku opodatkowanie biznesu pozostanie bez zmian, co nie znaczy, że rząd nie będzie pracował nad zmianami w przyszłości.

— Opracowujemy wariant małej działalności gospodarczej. Będziemy proponowalirozsądne i korzystne dla przedsiębiorców rozwiązania — zapowiadał wicepremier w rozmowie z Polskim Radiem. Mateusz Morawiecki pakiet ulg dla małych firm zapisał w tzw. Konstytucji dla biznesu. Na co mogą liczyć przedsiębiorcy? Drobna działalność o przychodach do 50 proc. płacy minimalnej nie będzie uznawana za działalność gospodarczą, firmy dostaną ulgę na start i będą przez pierwsze pół roku zwolnienie ze składek na ubezpieczenia społeczne, później będą wciąż beneficjentami tzw. małego ZUS. Dodatkowo mogą liczyć na likwidację wielu obowiązków dokumentacyjnych i uproszczone zasady rozliczania kosztów uzyskania przychodu.

…i niepewności

Z informacji „PB” wynika, że wicepremier Mateusz Morawiecki od samego początku nie był zachwycony jednolitym podatkiem. Pierwszym sygnałem, że nie będzie czekał na owoce prac nad reformą, była podwyżka kwoty wolnej dla zarabiających minimum egzystencji, która pozwoliła także wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem wicepremiera, ostateczna rezygnacja z jednolitego podatku powinna uspokoić nie tylko przedsiębiorców, ale także konsumentów.

— Chcemy przeciąć tą decyzją wszelkie spekulacje i towarzyszącą im niepewność dotyczącą przyszłego prawa podatkowego w Polsce — mówi Mateusz Morawiecki i zapewnia, że rząd nie ma zamiaru wprowadzenia nowych progów podatkowych w PIT.

OKIEM EKSPERTA
Przedwczesna radość

ARKADIUSZ ŁAGOWSKI, doradca podatkowy, menedżer w Grant Thorntonie

Zakończenie prac koncepcyjnych nad jednolitym podatkiem to dobra informacja. Pośpieszne wprowadzenie tak rewolucyjnej konstrukcji podatku mogło zakończyć się chaosem zarówno w administracji skarbowej, jak i po stronie podatników. Szczególnie zadowoleni powinni być pracownicy zarabiający powyżej średniej krajowej oraz przedsiębiorcy, czyli grupy podatników, których dotknąć miała podwyżka zarówno podatków, jak i składek. Radość najlepiej zarabiających podatników może okazać się jednak przedwczesna. Trzeba pamiętać, że jednym z głównych celów jednolitego podatku miało być podwyższenie składek dla najlepiej zarabiających. Wydaje się, że rząd nie odstąpi tak łatwo od możliwości pozyskania tych dodatkowych wpływów. Można je bowiem w prosty sposób osiągnąć, nie wprowadzając całej reformy jednolitego podatku, ale jedynie modyfikując niektóre istniejące przepisy. Spodziewam się, że właśnie w tę stronę pójdą działania rządu.

OKIEM EKSPERTA
System wymaga reformy

ŁUKASZ KOZŁOWSKI, ekspert Pracodawców RP

Koncepcja jednolitego podatku stwarzała możliwość stosunkowo daleko idącego uproszczenia systemu podatkowego oraz zwiększenia jego przejrzystości. W ostatnich miesiącach zaczęły jednak narastać obawy, czy to rozwiązanie nie okaże się wygodnym pretekstem do podwyżki podatków. Gwoździem do trumny było przyjęte przez rząd założenie, iż musi on dotyczyć wszystkich osób wykonujących pracę zarobkową oraz prowadzących działalność gospodarczą na identycznych zasadach. Kwestię opodatkowania działalności można było rozstrzygnąć w kompromisowy sposób — kiedy przed wyborami parlamentarnymi rzucono pomysł jednolitego podatku, od razu zakładano, że dochody z działalności gospodarczej będą opodatkowywane na odrębnych zasadach. Nie byłoby dobrze, gdyby odstąpienie od jednolitego podatku okazało się być równoznaczne z porzuceniem planów reformy systemu podatkowego. Po wprowadzonych ad hoc zmianach w kwocie wolnej taka reforma jest potrzebna jak nigdy wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mały biznes może odetchnąć