Trudno sobie wyobrazić pracę dużych przedsiębiorstw stale mających do czynienia z różnego rodzaju umowami i zobowiązaniami, bez kontaktu z prawnikami. Małym firmom również zdarza się potrzebować pomocy prawnej, ale na zatrudnienie prawnika ich nie stać. I nie mają zamiaru go zatrudniać — wynika z badań.
![Coraz większe zapotrzebowanie na pomoc prawną mogą kreować sami prawnicy. Jest ich na rynku bardzo dużo, a wielu z nich radzi sobie, szukając nowych nisz. — Mamy do czynienia z olbrzymią liczbą prawników, co powoduje, że podaż przerasta popyt na oferowane usługi prawne — przyznaje Rafał Dębowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej. [FOT. ARC]
Coraz większe zapotrzebowanie na pomoc prawną mogą kreować sami prawnicy. Jest ich na rynku bardzo dużo, a wielu z nich radzi sobie, szukając nowych nisz. — Mamy do czynienia z olbrzymią liczbą prawników, co powoduje, że podaż przerasta popyt na oferowane usługi prawne — przyznaje Rafał Dębowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/c4ebcba4-de8d-4afa-946f-4348a129b9d9/f706a76b-7735-5e14-8ee4-f3b13bcef9b6_w_830.jpg)
Tradycyjnie za drogo
Mali przedsiębiorcy oraz osoby wykonujące wolne zawody z pomocy prawnika korzystają sporadycznie, w wyjątkowych sytuacjach — wynika z ubiegłorocznego badania nt. doświadczeń przedsiębiorców i przedstawicieli wolnych zawodów w korzystaniu z pomocy prawnej, przeprowadzonego przez TNS Polska dla ubezpieczyciela ochrony prawnej D.A.S na przedstawicielach mikro- i małych firm.
— Może się zdarzyć, że przez rok prawnik nie jest mi potrzebny. A potem jest jakiś problem i trzeba go rozwiązać. Po co płacić komuś cały rok, jeśli się z niego nie korzysta? — odpowiadały firmy. Dlatego też nieliczni badani przedsiębiorcy korzystają ze stałej pomocy prawnej, w ramach regularnej współpracy z kancelarią prawną albo prawnikiem. Są to jednak podmioty, których działalność wymaga częstego kontaktu z prawnikami — np. biura pośrednictwa nieruchomości, które muszą konsultować umowy kupna i sprzedaży mieszkań czy też lokali. Problemem dla wszystkich są wysokie koszty pomocy prawnej.
— Luźna relacja z prawnikiem zewnętrznym wydaje się najkorzystniejsza z ekonomicznego punktu widzenia. Z drugiej jednak strony coraz większa liczba prawników na rynku, będąca skutkiem otwarcia zawodów prawniczych, przekłada się na spadek kosztów, które musi ponieść przedsiębiorca, aby zatrudnić prawnika w firmie na stałe — twierdzi Marcin Mazur, adwokat w kancelarii Pakosz & Pakosz.
Na rynku prawniczym rzeczywiście robi się ciasno — w Polsce jest prawie 50 tys. prawników, z czego prawie 40 tys. wykonujących zawód. Czyli na jednego czynnego prawnika przypada ok. 972 polskich obywateli, a na jednego dyplomowanego — 771. Jeszcze w 2010 r. na jednego prawnika z dyplomem przypadało 1012 obywateli.
— Mamy do czynienia z olbrzymią liczbą prawników, co powoduje, że podaż przerasta popyt na oferowane usługi prawne — przyznaje Rafał Dębowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej (NRA).
To może oznaczać z jednej strony spadek cen usług prawnych, ale także zaktywizowanie nowych grup odbiorców, ponieważ wielu prawników próbuje sobie radzić, szukając nisz na rynku. Zdaniem Beaty Niemczuk, partnera w The Storm, firmie doradczej dla rynku prawnego, rynek pójdzie w stronę zagospodarowanianisz znacznie szybciej, niż może się wydawać.
O abonamentach nie słyszeli
Jednak nawet obecnie w każdej, nawet najmniejszej, firmie, może się zdarzyć sytuacja, w której bez pomocy prawnika się nie obędzie. Przedsiębiorcy, którzy nie chcą płacić stawki godzinowej ani tym bardziej nie mogą sobie pozwolić na zatrudnienie prawnika, mają inne możliwości. Funkcjonują choćby tzw. abonamenty prawne, za zryczałtowaną miesięczną opłatę zapewniające pakiet usług prawnych, z których można korzystać w razie potrzeby.
— Z mojego doświadczenia wynika, że zainteresowanie przedsiębiorców standami, czyli punktami porad prawnych oferującymi w większości przypadków tzw. niskokosztowe abonamenty, nie jest duże — twierdzi jednak Sebastian Pietrzyk, partner w kancelarii Pietrzyk Orzechowski Wójtowicz SKA. Jego zdaniem, wynika to z braku zapewnienia osobistych relacji z prawnikiem, niewystarczającego doświadczenia i przygotowania doradców prawnych do świadczenia kompleksowej pomocy oraz braku możliwości dostarczenia usług „na miarę”. Większość porad abonamentowych odbywa się bowiem przez telefon. — Problemy prawne, z jakimi spotykają się na co dzień mali przedsiębiorcy, są przeważnie skomplikowane i nie wydaje mi się, żeby krótka rozmowa telefoniczna, zapewniona w ramach abonamentu za 99 zł, mogła te problemy rozwiązać — twierdzi Sebastian Pietrzyk.
Również badanie TNS Polska potwierdza, że maluchy nie są zainteresowane abonamentami — ani jedna badana firma nie korzystała z „prawnika na abonament”, a nieliczne słyszały o takich usługach. Ponadto, choć jeszcze pod koniec 2011 r. firmy sprzedające prawnicze abonamenty chętnie o sobie mówiły, dzisiaj dotrzeć do którejkolwiek trudno. O Polprawniku, którego domena internetowa wystawiona jest na sprzedaż, słuch zaginął, a kontakt z Luxlex.pl również trudno nawiązać.
Jedynie Lex Care odpowiada na pytania, choć informacji o liczbie klientów podawać nie chce. — Funkcjonujemy od 2010 r., przez ten czas zbudowaliśmy bazę klientów, ale ilu — nie mogę ujawnić. Baza stale rośnie — twierdzi Tomasz Skowroński, dyrektor sprzedaży w Lex Care.
Jego zdaniem, usługa jednak jest wciąż nowa i firma wciąż skupia się na edukacji klientów, łamaniu barier, takich jak kojarzenie abonamentów z ukrytym haczykiem, limitowaną liczbą godzin czy brakiem profesjonalizmu obsługi. Przekonuje, że plusem abonamentu są stałe koszty oraz nielimitowany dostęp do opieki prawnej. Abonament w Lex Care dla firm to koszt od 150 zł miesięcznie dla osób fizycznych prowadzących działalność, a dla spółek ceny zaczynają się od 300-400 zł.
Ubezpieczenia nie chcą
Dla tych przedsiębiorców, którzy nawet takiej stałej pomocy nie potrzebują, ale chętnie zabezpieczyliby się na wypadek problemów, jest jeszcze jedna rada. To ubezpieczenie ochrony prawnej.
— Taka polisa przejmuje rodzaje ryzyka finansowego związane z prowadzeniem sporów prawnych — mówi Agnieszka Janowicz-Coletti, rzecznik D.A.S. Oznacza to, że w razie sporu ubezpieczyciel zwróci koszty sądowe, koszty prawnika, który poprowadzi sprawę ubezpieczonego przed sądem, a także zasądzone koszty przeciwnej strony, jeśli klient w sądzie sprawę przegra. Wszystkie te opłaty posiadacz polisy musiałby wyłożyć z własnej kieszeni, gdyby ubezpieczenia nie posiadał.
Oczywiście wszystko w granicach sumy ubezpieczenia, i nie za darmo. Składka np. w D.A.S. za polisę o podstawowym zakresie ochrony z sumą ubezpieczenia 50 tys. zł, to ok. 1 tys. zł rocznie dla małej firmy.
— Mikroprzedsiębiorca, niezatrudniający pracowników, ubezpieczenie ochrony prawnej może nabyć już za sto kilkadziesiąt złotych rocznie — mówi Marcin
Pabiś, kierownik Biura Odpowiedzialności Cywilnej i Ochrony Prawnej w Concordii. W zakresie takiego ubezpieczenia mieści się również prewencyjna pomoc na etapie przedsądowym w postaci telefonicznych porad prawnych.
— Jednak trzeba pamiętać, że taka usługa nie zdejmuje z ubezpieczonego obowiązku zajęcia się problemem i nie rozwiąże problemu. Porada pozwoli wybadać problem i przedstawić jego stan prawny — przestrzega Agnieszka Janowicz-Coletti. Ubezpieczenie ochrony prawnej jest stworzone dla małych firm, które na co dzień obsługi prawnej nie potrzebują albo ich na nią nie stać. Dla większych będzie ono znacznie droższe albo nawet niemożliwe do uzyskania. Jednak również z tego rozwiązania przedsiębiorcy nie korzystają. Ubezpieczenia ochrony prawnej to nisza.
— Patrząc choćby na liczbę jednoosobowych działalności gospodarczych działających w Polsce, ubezpieczeni stanowią zapewne niestety jedynie ułamkową część procentu — mówi Marcin Pabiś.
Pomoc prawna się przydaje
Mimo, że możliwości skorzystania z pomocy prawnej dla małych firm jest coraz więcej, z badania D.A.S wynika, że do prawnika idą one, kiedy są już pod ścianą. Barierą są koszty, ale też brak zaufania do prawników. Badanie pokazuje, że przedsiębiorcy szukają odpowiedniej osoby, kierując się rekomendacjami. Warto chyba jednak o pomocy prawnej pomyśleć. Z wielu powodów.
— Od 2008 r. mamy w Polsce do czynienia z tworzeniem nadmiernej ilości prawa, niewspółmiernej w stosunku do rzeczywistych potrzeb. Dodatkowy problem stanowi interpretacja aktów prawnych i praktyczne aspekty jego stosowania — zauważa Tomasz Skowroński. Społeczeństwo też mamy coraz bardziej roszczeniowe. W 2012 r. w polskich sądach było 14 mln spraw — o ponad 3,8 proc. więcej niż w 2011.