Na pierwszy rzut oka dane eksportowe wyglądają źle. Przychody z eksportu liczone w złotych spadły w marcu aż o 18 proc. rok do roku po spadku o 8,5 proc. w lutym. Od strony finansowej dla eksporterów jest to niewątpliwie trudny rok, ale trzeba pamiętać, że marcu mieliśmy do czynienia ze specyficznie negatywnym efektem sezonowym oraz dość wysokim efektem bazy odniesienia z poprzedniego roku. Do tego dochodzi mocny spadek cen.
Patrząc na wolumeny eksportu (czyli sprzedaż w cenach stałych) skorygowane o efekty sezonowe, widać pewną poprawę. W ujęciu miesięcznym eksport do Niemiec wzrósł o 4, a do całej UE o 2 proc. Są to dynamiki najwyższe od 21 miesięcy. Oczywiście tu dużo zależy od modelu odsezonowania, wzrost może być tylko artefaktem statystycznym. Przekonamy się o tym w kolejnych miesiącach. Po wielu miesiącach wyraźnych spadków warto jednak ten potencjalnie pozytywny sygnał odnotować i oprzeć na nim nadzieję na poprawę w kolejnych kwartałach.
Cały czas utrzymuje się reguła, że im dalej od Niemiec, tym lepiej. Eksport do krajów poza Unią Europejską generalnie rośnie. W ujęciu rocznym najwyższy wzrost sprzedaży notujemy do Ukrainy, Chin, Białorusi, Grecji, Kanady, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.
Koniunktura przemysłowa na świecie bardzo powoli się poprawia. Indeks PMI dla światowego przetwórstwa w pierwszych miesiącach roku przekroczył granicę 50 pkt, oddzielającą ekspansję od regresu, a raportowane w ankietach zamówienia eksportowe zaczęły ostatnio rosnąć na świecie. Realna produkcja notuje w skali świata, średnio rzecz biorąc, dynamikę zbliżoną do zera, ale poza strefą euro notowany są lekki wzrost.
Z punktu widzenia fabryk w Polsce najważniejsza jest jednak koniunktura za zachodnią granicą, a z nią wciąż jest problem. W Niemczech produkcja przemysłowa notuje ujemną dynamikę, a indeks PMI jest wciąż na głęboko recesyjnym poziomie. Dołek jest prawdopodobnie za nami, ale poprawa jest bardzo powolna, głównie ze względu na restrykcyjną politykę pieniężną i fiskalną w strefie euro.
Dlatego o jakieś większe ożywienie w polskim eksporcie w tym roku będzie trudno. I to jest jeden z istotnych powodów, dla których gospodarka na razie zaskakuje lekko na minus. Wprawdzie konsumpcja krajowa rośnie, ale wiele firm jest uzależnionych od popytu zagranicznego.
