Marketing zamiast totalnej wojny

Marek Lekki
opublikowano: 30-12-2018, 22:00

Instytut badawczy ARC Rynek i Opinia już po raz piąty przygotował ranking e-Gazel Biznesu czyli firm z branży e-commerce.

Znalazło się w nim 306 podmiotów — osób prowadzących działalność gospodarczą oraz przedsiębiorstw, które w roku 2017 osiągnęły obroty od 50 tys. do 100 mln zł, a przy tym miały dodatni wynik finansowy i zanotowały wzrost przychodów między rokiem 2016 a 2017.

Portret „statystycznej” e-Gazeli Biznesu niewiele zmienił się od poprzedniej edycji. Wśród podmiotów uwzględnionych w naszym rankingu nadal dominują firmy z polskim kapitałem, działające na zasadzie działalności gospodarczej lub spółki z o.o., zatrudniające od 2 do 9 osób i łączące handel w sieci z handlem w tradycyjnych placówkach. Szczegółowy obraz tej grupy podmiotów prezentują poniższe infografiki.

Ta niezmienność e-Gazel może jednak budzić pewien niepokój. Niepokoi jednak nie tyle niezmienność form prawnych działalności, czy wielkości firm, ile sposobów ich postępowania. Tymczasem im dłużej na jakimś rynku dostępny jest model biznesowy o niskiej barierze wejścia, tym szersze grono przedsiębiorców próbuje swoich sił, aby z niego skorzystać. E-commerce przestał już być dla nas nowością, ale od strony obrotu nadal rozwija się w tempie przekraczającym wskaźniki wzrostu dla innych dziedzin gospodarki. Obrót to jednak nie dochód.

Coraz większa liczba graczy na rynku e-commerce może powodować, że do głosu dochodzi strategia tzw. czerwonego oceanu, czyli krwiożerczej walki o klienta za pomocą najprostszej, ale zabójczej dla wielu podmiotów strategii, jaką jest obniżka ceny. Powoduje ona, że z wartości obrotu, po odliczeniu kosztów produktu i funkcjonowania sklepu pozostaje dla właściciela mało albo nic. Skontrastowana z nią strategia tzw. błękitnego oceanu to poszukiwanie nowych obszarów, na których można pozyskiwać klientów — czy to za pomocą przewag tkwiących w cechach produktu czy też w procesie obsługi klienta, a także w sposobie sprzedaży w internecie.

W przypadku e-commerce takim błękitnym oceanem są nadal najnowsze techniki marketingu online, w tym marketingu zautomatyzowanego (marketing automation). Wyniki naszego badania pokazują jednak, że e-Gazele w większości nie odkryły jeszcze takich dobrodziejstw marketingu zautomatyzowanego, jak np. cykle edukacyjne (lead nurturing). Wykorzystując cykle edukacyjne sklep może przygotowywać potencjalnych klientów, do których pozyskał adresy email, do zakupu, dzięki przesyłanym w określonych odstępach czasu wiadomościom opisującym kategorię lub usługę. Niewielka liczba sklepów wdrożyła również łatwą do zaimplementowania technologię WebPush, która pozwala na przesyłanie klientom wiadomości poprzez przeglądarkę, jako uzupełnienie kontaktu przez e-mail lub telefon komórkowy (push).

Tylko 28 proc. e-Gazel korzysta z oprogramowania do marketing automation, które posiada liczne funkcjonalności oszczędzające czas pracowników działu marketingu sklepu i gwarantujące dotarcie ze spersonalizowanym komunikatem do klientów. Jest to o tyle istotne, że mniejsze e-sklepy to często działalności gospodarcze, które nie mają tyle zasobów, żeby na jeden, dwa czy trzy etaty zająć się marketingiem. Wydajność dobrze ustawionego programu do marketing automation można tymczasem porównać do pracy całego działu marketingu, który troszczy się o to, by komunikat o produkcie dotarł do odpowiednich osób, wzbudził ich zaufanie oraz doprowadził do transakcji.

Życzę polskim e-sklepom w nadchodzących miesiącach większej otwartości na bogate możliwości budowania wartości dla firmy i dla klientów za pomocą najnowszych technik marketingu online, co przełoży się wprost na poprawę osiąganych przez nie wyników finansowych. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Lekki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu