Te dwie wątpliwe podstawy są następujące. Po pierwsze dekompozycja inflacji na marże i koszty pracy nie tworzy wytłumaczenia przyczynowo skutkowego, co zostanie opisane w pierwszej części tekstu. Po drugie artykuł podawany najczęściej jako teoretyczna podstawa mechanizmu "inflacji sprzedawcy" nie daje dowodów na poparcie swoich tez, co zostanie wyjaśnione w drugiej części artykułu.
Aby być ścisłym w nazewnictwie na początku potrzebna jest jedna uwaga. Ekonomiści przez pojęcie marże rozumieją różnicę pomiędzy ceną a kosztem krańcowym lub średnim kosztem wytworzenia produktów. Wyrażeniem marża w tekście określana będzie rentowność, czyli relacja zysku do przychodów. Taka definicja odzwierciedla rozumienie marż w kontekście biznesowym.
Dekompozycja na części to nie analiza przyczyn
Najczęściej w dyskusjach o tym, że marże lub zyski powodują inflację przedstawia się dane z dekompozycji wartości dodanej przedsiębiorstw na zyski i płace. Polega ona na tym, że wzrost cen rozbija się na sumę wzrostu zysków i wzrostu poszczególnych kosztów, przy pewnych założeniach i przy różnych stopniach rozbicia kosztów. Przy czym najważniejszym kosztem jest praca, bo inne koszty stanowią de facto przychody innych przedsiębiorstw. Wynikiem takich działań jest wykres taki jak poniżej. I na nimfaktycznie widać, że z rosnącą inflacją współwystępował wzrost marż. Ale czy to oznacza, że wzrost marż spowodował wzrost cen?

Źródło wykresu: https://www.imf.org/en/Blogs/Articles/2023/06/26/europes-inflation-outlook-depends-on-how-corporate-profits-absorb-wage-gains

Źródło wykresu: https://www.ecb.europa.eu/press/blog/date/2023/html/ecb.blog.230330~00e522ecb5.en.html
Patrząc od strony matematycznej, niby wszystko się zgadza – rosną marże, więc rosną ceny. Ale marże nie rosną same z siebie, więc nie odpowiada to na kluczowe pytanie – dlaczego rosną marże? Wysokość marż zależy od wielu czynników m.in. od konkurencji w branży, popytu w gospodarce, czynników kosztowych oraz wielu innych. Dlatego nie można stwierdzić, że rosnące marżę wynikają konkretnie z jednego źródła bez dodatkowych informacji. Można to pokazać przez analogię na dwóch przykładach.
Zacznijmy od przykładu nieekonomicznego. Wyobraźmy sobie chorą osobę, która ma katar. Czy sam fakt, że ma katar pozwala nam wnioskować jaką ma chorobę? Raczej nikt nie odpowie twierdząco. Istnieje wiele możliwości: grypa, koronawirus, alergia, czy przeziębienie. Potrzeba dodatkowych informacji, aby móc zawęzić pole. Czy dana osoba ma także gorączkę? Kaszel? A czasem nawet potrzeba dla pewności mieć wyniki testu jak podczas pandemii. Tak jak sam katar nie informuje jaka to choroba, tak samo sam wzrost marż nie informuje z jakim procesem gospodarczym mamy do czynienia.Podobnie można przedstawić informację na przykładzie cen gazu. W ostatnich miesiącach w Europie ta cena bardzo mocno spadała, można powiedzieć, że działała obniżająco na roczną dynamikę cen. Jednakże to nie oznacza, że ceny gazu powodują spadek inflacji, ponieważ ceny gazu nie spadają same z siebie. W gospodarce musiał nastąpić jakiś proces, który obniżył ceny gazu. Mogłoby to być załamanie produkcji w europejskim przemyśle, ślamazarne obudzenie gospodarki chińskiej, lub wyższe od oczekiwanych dostawy gazu z USA. Same informacje o spadku ceny gazu nie pozwalają jednak na uzyskanie informacji, który z tych czynników zadziałał oraz w jakim stopniu.
Po tym wstępie widać, że sama informacja o rosnących marżach nie daje informacji o tym, co je wywołuje. Poniżej opisane zostaną mechanizmy jak szoki popytowe oraz podażowe mogą wpływać na marże. Bynajmniej nie opisują one w całości tego co się działo w gospodarce, ale pozwalają uchwycić fakt, że sama informacja o wzroście marż nie pozwala na rozwikłanie problemu wysokiej inflacji.
Jakie wstrząsy prowadzą do wzrostu marż
Wzrost marż może spowodować klasyczny szok popytowy. W uproszczeniu - ludzie z jakiś powodów decydują się wydawać więcej, czy to z powodu spadku skłonności do oszczędzania, czy przez otrzymanie transferu fiskalnego. Konsumenci kupują więcej w sklepach, więc sprzedawcy mogą zwiększyć cenę i/lub produkcję, w konsekwencji prowadząc do zwiększania marż w gospodarce. Na poparcie tego kanału istnieje kilka przesłanek z danych gospodarczych. Podczas pandemii gospodarstwa domowe oraz firmy otrzymały gigantyczne pakiety pomocy publicznej. Podczas początkowych faz pandemii ograniczona była możliwość konsumpcji, dlatego gospodarstwa domowe najpierw oszczędzały, a potem tymi nagromadzonymi środkami napędzały boom sprzedażowy. I wreszcie luźna polityka banku centralnego, przez którą stopa procentowa znajduje się głęboko poniżej naturalnej stopy procentowej, również zniechęca do konsumpcji.
Wzrost marż może również wywołać negatywny szok podażowy, rozumiany jako wzrost kosztów. W kontekście pandemii można to rozbić na wzrost kosztów wywołany obostrzeniami epidemicznymi (większa rotacja pracowników, konieczność utrzymania bezpieczeństwa sanitarnego w zakładzie) oraz zerwanych łańcuchów dostaw. W obu przypadkach marże mogą wzrosnąć ze względu na ograniczenia w rewizji kontraktów. Jeżeli firma zawiera kontrakt na dostawę produktów na rok, to będzie szacować w jaki sposób będą kształtowały się koszty przez najbliższy rok. Jeżeli spodziewa się wysokich wzrostów cen w przeciągu roku, to już na początku roku ustali cenę wysoko żeby zachować rentowność przez cały okres. Dodatkowo w przypadku zerwanych łańcuchów dostaw dochodził do tego czynnik ograniczonych zasobów. Można to przedstawić na przykładzie branży motoryzacyjnej. Mamy do rozdysponowania 1000 mikroprocesorów na partię aut, to przeznaczymy jak największą część z nich na samochody luksusowe, ponieważ na każdym mikroprocesorze zarobimy wtedy najwięcej. Stąd ogólna rentowność zaczynaja rosnąć.
Na podstawie samych rosnących marż nie da się odróżnić obu tych szoków. Potrzebne są dodatkowe informacje o stanie gospodarki. Jeżeli dodamy do tego jeszcze element "chciwości", to będzie on tak samo nieodróżnialny od pozostałych czynników bez dodatkowych informacji.
Niedopowiedzenia zwolenników teorii o inflacji sprzedawcy
W tym momencie zwolennicy teorii o roli marż w inflacji przywołują zazwyczaj pracę "Sellers’ inflation, profits and conflict: why can large firms hike prices in an emergency?" [https://www.elgaronline.com/view/journals/roke/11/2/article-p183.xml] W pracy przedstawiona jest teoria, zgodnie z którą rosnące marże mogą powodować inflacją, a optymalną odpowiedzią na taką sytuację jest kontrola cen.
Teorię o "Inflacji sprzedawcy" można przedstawić jako 3 kluczowe etapy. Pierwszym etapem jest faza impulsu, czyli gwałtowny wzrost kosztów w gospodarce, np. na skutek zerwanych łańcuchów dostaw. Drugim etapem jest faza propagacji. Firmy podnoszą ceny, gdyż spodziewają się, że zrobią to inne firmy oraz chcą zachować swoją rentowność ustaloną na zadanym poziomie. Otoczenie szoku kosztowego ma również dawać wytłumaczenie, dlaczego firmy podnoszą ceny. Ostatnim etapem jest faza konfliktu, w której pracownicy widząc spadające wynagrodzenia realne mają się domagać wyższych wynagrodzeń.
Z punktu widzenia analizy marż i inflacji najważniejszy jest drugi etap. Pokazuje on w jaki sposób szok kosztowy ma się przekładać na wzrost marż. Jednakże w tym miejscu pojawia się szereg nieścisłości oraz braków w dowodach. Sprawiają one, że teorię można traktować co najwyżej jako wstępny szkic do dalszych badań, a nie odpowiedź o źródła inflacji. Teoria przedstawiona jest w sposób bardzo nieostry - bez konkretnych definicji oraz postaci, które pozwalałoby na skonfrontowanie ją z danymi gospodarczymi.
Po pierwsze naturalnym pytaniem dotyczącym teorii jest pytanie, dlaczego w fazie drugiej firma musi podnosić ceny? Przykładowo można założyć, że jeżeli zaabsorbuje wzrost kosztów w marże, a nie podniesie ceny, to zwiększy swój udział w rynku umożliwiając zwiększenie zysków. Na tym założeniu bazuje cały dalszy mechanizm, dlatego jego stabilność jest dosyć istotna dla wyciągania dalszych wniosków. W normalnych czasach firmy nie podnoszą cen w reakcji na każdy szok kosztowy, dlaczego więc miałby to zrobić po pandemii?
Pierwszym wytłumaczeniem jest obawa o powstanie tzw. wojny cenowej. Jeżeli jedna firma zmniejszy ceny to inne firmy będą za nią podążać, co w konsekwencji doprowadzi do erozji rentowności. Ma to tłumaczyć dlaczego w gospodarce nie obserwujemy spadków cen. Jednakże to stwierdzenie jest nieprawdziwe i w gospodarce są widoczne spadki cen. Widać to w danych mikroekonomicznych dla Polski (tutaj: https://static.nbp.pl/publikacje/materialy-i-studia/ms295.pdf, str. 22), strefy euro [tutaj: https://www.ecb.europa.eu/pub/pdf/scpwps/ecbwp524.pdf, str. 20), czy USA (tutaj: http://klenow.com/KK.pdf, wykres na str. 887). Zatem obawa przed wojną cenową nie może być czynnikiem tłumaczącym niechęć firm do absorbowania wstrząsów kosztowych i brania ich na siebie poprzez redukcję marż.
Nie może zatem to działać dla całej gospodarki i o ile takie zjawisko może wystąpić w części branż, tak należałoby odpowiedzieć dla jakiej części? Artykuł nie precyzuje argumentów, dlaczego obawy przed wojną cenową mają być istotne dla decyzji dotyczących marż, a powinien, jeżeli na podstawie niego mamy wyciągać dalsze rekomendacje oraz mierzyć znaczenie tego mechanizmu na inflację.
Drugim wytłumaczeniem ma być obawa o reakcję inwestorów. Autorzy powołują się tutaj na przykład Walmartu oraz Targetu (sieci supermarketów w USA). Firmy ogłosiły w pewnym momencie, że zaabsorbują szok kosztowy tak, aby nie zrazić do siebie klientów. Zdaniem autorów miało to wywołać negatywną reakcję inwestorów i wyprzedaż akcji. Podstawowe problemy są trzy. Po pierwsze – autorzy nie zidentyfikowali wpływu tej informacji na cenę akcji. Ceny akcji mogły spadać przez całą gamę powodów, od wzrostu stóp procentowych, przez słabe wyniki gospodarcze, po zmiany kursów walutowych. Istnieje szeroka literaturaliteratury, która pokazuje, jak takie szoki informacyjne identyfikować, więc nie jest to zagadnienie wcześniej niespotykane (w literaturze patrzy się m.in jak reagują rynki finansowe podczas konferencji prasowych banków centralnych. (Dla formalności przykłady takich prac z NBER https://www.nber.org/system/files/working_papers/w20224/w20224.pdf, oraz EB https://www.ecb.europa.eu/pub/pdf/scpwps/ecb.wp2133.en.pdf). Po drugie to wytłumaczenie sugeruje, że firmy będące na giełdzie będą inaczej reagowały na szoki kosztowe niż firmy, których akcje nie są notowane. To można sprawdzić poprzez zestawienie reakcji na szok kosztowy firm notowanych na giełdzie oraz nie, a w pracy nie ma takiej analizy. I po trzecie trzeba zadać pytanie czy aby na pewno uprawnionym jest przedstawianie działania całej gospodarki na podstawie sytuacji dwóch, dużych, amerykańskich sieci sklepów spożywczych? To jest chyba nadużycie.
Kolejnym problemem na tym etapie jest założenie, że firmy ustalają ceny na podstawie strategii narzutu na koszty, czego efektem jest stała rentowność. O ile chęć utrzymania stałych marż jest jedną z najpopularniejszych strategii formułowania cen w gospodarce, to pomiędzy poszczególnymi branżami oraz sektorami istnieje istotne zróżnicowanie w tych strategiach. Autorzy artykułu nie przedstawili dowodów jak bardzo jest to ważny mechanizm. Podanie kilku komunikatów spółek giełdowych nie jest wystarczające. Można było skorzystać z badania ankietowego, w którym firmy by odpowiadały na pytanie jaką strategią się kierują (np. zrobiono tak w pracy ECB https://www.ecb.europa.eu/pub/pdf/scpwps/ecbwp535.pdf na str. 14) jest tabela o procentowym udziale poszczególnych strategii). Bez tego nie wiemy czy dotyczy to 10 proc. firm, 40. proc czy może 1 proc.
O ile zatem mechanizm fazy propagacji, mogą brzmieć sensownie dla osoby, która na co dzień nie bada zjawisk ekonomicznych, tak autorzy nie przedstawili żadnych dowodów na to, że faktycznie one występują, mimo że mechanizmy identyfikacji tych zjawisk są dostępne i obecne w literaturze od dłuższego czasu. W myśl zasady, że wielkie twierdzenia wymagają wielkich dowodów należałoby potraktować tę pracę jako szkic do dalszych badań, a nie dowód na to, że chciwość firm, albo ich mechanizm ustalania cen powodują inflację.
Podsumowując, stwierdzenie, że rosnące marże powodują wzrost inflacji jest w najlepszym razie słabo udokumentowana a najgorszym razie błędna, ponieważ marże nie rosną same z siebie. Za ich wzrost odpowiedzialne są szoki gospodarcze oraz wewnętrzne mechanizmy dostosowania gospodarki. Zwolennicy teorii o "inflacji sprzedawcy" nie przedstawili dotychczas dowodów ilościowych na poparcie swojej teorii.

