Czytasz dzięki

Masz kłopoty? Spróbuj restrukturyzacji

opublikowano: 14-05-2020, 22:00

Coraz więcej firm traci na epidemii i nie ma z czego opłacać kontrahentów. To nie znaczy, że już powinny iść do sądu po upadłość

Nie składajmy pochopnie wniosku o ogłoszenie upadłości w trakcie pandemii — apelują prawnicy kancelarii prawa restrukturyzacyjnego i upadłościowego Tatara i Wspólnicy. Bo — jak tłumaczą — stan epidemii COVID-19 to stan nadzwyczajny i doświadczana w tych miesiącach niewypłacalność, będąca jednym z podstawowych warunków podjęcia formalnych działań upadłościowych, może mieć charakter przejściowy.

— Obecne warunki działania sądów powinny być impulsem do dalszej
ich reformy organizacyjnej i cyfryzacji w celu usprawnienia postępowań. To
istotne ze względu na możliwy wzrost liczby wniosków upadłościowych i
restrukturyzacyjnych — mówi Karol Tatara, radca prawny i doradca
restrukturyzacyjny.
Zobacz więcej

SĄDY DO CYFRYZACJI:

— Obecne warunki działania sądów powinny być impulsem do dalszej ich reformy organizacyjnej i cyfryzacji w celu usprawnienia postępowań. To istotne ze względu na możliwy wzrost liczby wniosków upadłościowych i restrukturyzacyjnych — mówi Karol Tatara, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny. Fot. ARC

Tymczasem prawo upadłościowe wymaga, aby niewypłacalność przejawiała się w trwałej utracie zdolności przedsiębiorcy do wykonywania zobowiązań pieniężnych. Według przyjętego w przepisach domniemania za taką sytuację można uznać opóźnienie w wywiązywaniu się z płatności przekraczające trzy miesiące. Prawnicy z kancelarii Tatara i Wspólnicy zwracają jednak uwagę, że to domniemanie ma służyć wierzycielom (również uprawnionym do zainicjowania postępowania upadłościowego) i może być obalone. Wskazują przy tym, że krótkotrwałe wstrzymanie płacenia długów wskutek przejściowych trudności nie jest podstawą ogłoszenia upadłości.

Więcej spraw pilnych

Tak w dużym skrócie można streścić zalecenia kancelarii dla przedsiębiorców, którzy w obliczu kryzysu nie widzą dla siebie innego wyjścia jak tylko formalne bankructwo. Tymczasem standardowe normy prawa upadłościowego nie są na razie możliwe do zastosowania chociażby z powodów praktycznych, np. takich, że sądy działają w trybie ograniczonym.

Aczkolwiek to się zmienia. Pierwszą specustawą, tzw. tarczą antykryzysową, wprowadzono ogólne zawieszenie biegu terminów sądowych i procesowych, z wyłączeniem spraw pilnych, do których upadłościowych i restrukturyzacyjnych nie zaliczono. Kolejną tarczą (2.0) wpisano na tę listę tylko sprawy o rozpoznanie wniosku restrukturyzacyjnego. Dopiero tarcza 3.0 (nad którą parlament kończy właśnie prace) rozszerza ten katalog i zapowiada, że jako pilne będą traktowane sprawy o rozpoznanie wniosku restrukturyzacyjnego i prowadzone po otwarciu postępowania restrukturyzacyjnego — a także o ogłoszenie upadłości i prowadzone po ogłoszeniu upadłości.

— Zastosowanie przepisów o sprawach pilnych ograniczy się jednak do przypadków całkowitego zaprzestania czynności z powodu COVID-19 przez właściwy dla nich sąd. Ustawa daje możliwość przekazania ich do rozpoznania innemu sądowi, przy czym są to sytuacje skrajne i obecnie się nie zdarzają. Dla spraw upadłościowych i restrukturyzacyjnych planowana regulacja w tym zakresie nie będzie miała praktycznego znaczenia — komentuje Karol Tatara, radca prawny, doradca restrukturyzacyjny, prodziekan Krajowej Izby Doradców Restrukturyzacyjnych ds. Legislacji. Zauważa, że tarcza 3.0, nad którą pracuje obecnie parlament, uchyla też wspomniane zawieszenie tarczą 1.0 biegu terminów sądowych i procesowych.

— Oznacza to w praktyce przejście sądów do pracy w normalnym trybie i dalsze prowadzenie spraw restrukturyzacyjnych i upadłościowych — zauważa radca.

Dodaje, że to spełnia postulaty o wyłączenie zawieszenia biegu terminów w tych sprawach. Nowelizując przepisy, pośrednio osiągano to poprzez modyfikację wykazu spraw pilnych. Jego zdaniem, niezależnie od uchwalanych obecnie zmian, jako pilne do rozpatrywania powinny być zapisane w regulaminie urzędowania sądów powszechnych sprawy o pre-pack, czyli przygotowaną likwidację.

Pre-pack nie chce czekać

— Czas to czynnik, od którego zależy powodzenie transakcji. Przygotowana likwidacja polega na zatwierdzeniu przez sąd upadłościowy warunków sprzedaży firmy, jej zorganizowanej części lub istotnych aktywów na rzecz inwestora, jednocześnie z ogłoszeniem upadłości przedsiębiorstwa dłużnika. Jakakolwiek decyzja bywa więc ważniejsza i lepsza niż brak decyzji. Jest niezwykle ważne, aby nabywca jak najszybciej wziął na siebie ciężar ponoszenia kosztów utrzymania przedsiębiorstwa w ruchu, w tym wypłaty wynagrodzeń, bo niewypłacalny przedsiębiorca nie ma na to pieniędzy — wyjaśnia Karol Tatara.

b960cf00-66b9-11ea-bc55-0242ac130003
Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Finał prac legislacyjnych nad tarczą 3.0 jest bliski, ale zgłoszone do niej poprawki senackie nie zapowiadają rezygnacji z uchylenia zawieszenia biegu terminów sądowych. To może skłaniać coraz większą grupę właścicieli firm do ogłaszania bankructwa. Wszak pandemia trwa i coraz więcej przedsiębiorców ma problemy z płynnością. Niektórzy mogą ruszyć do sądów z obawy o odpowiedzialność (cywilną, karną, a także podatkową) za nieterminowe złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości. Niewypłacalny dłużnik ma obowiązek nie później niż w terminie 30 dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do przeprowadzenia upadłości, zgłosić wniosek o jej ogłoszenie do sądu — wyjaśniają prawnicy kancelarii Mikulewicz Ostaszewski. Tą podstawą jest natomiast wspomniana trwała utrata zdolności do wykonywania wymaganych zobowiązań pieniężnych.

Przerwa dla dłużnika

Uspokajają jednak, że rozwiązania tzw. tarczy antykryzysowej inaczej traktują firmy dotknięte skutkami koronawirusa. W ich przypadku odliczanie terminu na wnioskowanie o upadłość albo nie rozpoczyna się, albo — jeśli się rozpoczęło — zostaje przerwane, czyli ulega zawieszeniu. Tu jednak ważne zastrzeżenie.

— Zawieszenie dotyczy wyłącznie przedsiębiorców, u których podstawa do złożenia wniosku o upadłość powstała w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego z uwagi na koronawirusa, a stan niewypłacalności powstał z powodu COVID-19. Tylko spełnienie tych dwóch przesłanek łącznie stwarza możliwość wstrzymania się ze złożeniem wniosku o upadłość przez firmę — zwraca uwagę Marcin Ostaszewski, doradca restrukturyzacyjny z kancelarii Mikulewicz Ostaszewski.

To oznacza, że dłużnicy, którzy byli niewypłacalni jeszcze przed ogłoszeniem stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii COVID-19, nie powinni czekać z podjęciem kroków procesowych w sprawie upadłości i dochować ustawowego terminu 30 dni.

— Te przepisy idą w dobrym kierunku. Przypominają rozwiązania, jakie zastosowano już w Niemczech. Przedsiębiorca mający problemy z płynnością finansową z powodu koronawirusa nie musi składać wniosku o upadłość w sytuacji, gdy wystąpią przesłanki pozwalające przypuszczać, że jego kłopoty są przejściowe. Sprawnie przeprowadzona restrukturyzacja powinna uchronić firmę od upadłości — mówi Marcin Ostaszewski.

W trakcie pandemii w związku z ryzykiem niewypłacalności w pierwszej kolejności należałoby przeprowadzić samodzielną restrukturyzację operacyjną, pozasądową — przyznają prawnicy kancelarii Tatara i Wspólnicy. Powinna ona polegać na racjonalizacji kosztów, np. przez wypowiadanie zbędnych umów, korzystanie z rozwiązań prawnych (jak np. zawarcie ugody z wierzycielami, rozłożenie podatków na raty) i na racjonalnej gospodarce płatnościami. Uruchomienie sądowego procesu można rozważać w ostateczności.

— Należy jednak pamiętać, że termin 30 dni na złożenie wniosku o upadłość biegnie na nowo po odwołaniu stanu epidemii. Zawieszenie terminu nie chroni dłużnika przed wykonaniem przez wierzyciela jego prawa do ewentualnego wnioskowania o upadłość, jeżeli wykaże on, że zadłużony przedsiębiorca popadł w stan niewypłacalności — zwraca uwagę Marcin Ostaszewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane