Czytasz dzięki

Mazgaj bierze Vistulę w swoje ręce

opublikowano: 22-01-2020, 22:00

Choć znany biznesmen oficjalnie ma tylko 8,3 proc. akcji odzieżowej grupy, to wywiera na nią coraz większy wpływ. Zmienia zarząd ceniony przez rynek

„To emocjonalny facet. W pierwszym kontakcie potrafi przytłoczyć pewnością siebie i dynamiką, ale po latach współpracy wiem, jak go rozgryźć” — tak blisko dekadę temu Grzegorz Pilch, kierujący Vistulą, opisywał Jerzego Mazgaja, znaczącego akcjonariusza i szefa rady nadzorczej spółki. Kolejne lata minęły, Vistula przeistoczyła się w VRG, ale fundamenty się nie zmieniały — prezesem był Grzegorz Pilch, Jerzy Mazgaj przewodniczył nadzorowi, a finansami zawiadywał Mateusz Żmijewski. Praca zgranego zespołu dawała efekty — grupa szybko zwiększała liczbę sklepów, przejmowała kolejne marki, i zmniejszała zadłużenie i poprawiała wyniki. W 2019 r. przychody wzrosły, aż o 32,4 proc. i przekroczyły próg 1 mld zł, a marża brutto wzrosła do 52 proc. Ostatnio spółka zaczęła się jednak trząść w posadach. 30 grudnia rezygnację bez podania przyczyn złożył Mateusz Żmijewski, menedżer związany z grupą Vistula od dwóch dekad. Zaczynał w niej jako analityk finansowy, szybko został członkiem zarządu, a od 2008 r. był wiceprezesem odpowiedzialnym za finanse. Inwestorów finansowych to nie ucieszyło, bowiem przez lata VRG zapracowała na opinię spółki dobrze raportującej, a co najważniejsze — dowożącej obietnice. Jeszcze większe zaskoczenie wywołał komunikat opublikowany 21 stycznia wieczorem „w sprawie wszczęcia postępowania kwalifikacyjnego w celu uzupełnienia i ukształtowania docelowego składu zarządu nowej kadencji”.

„Rada nadzorcza upoważnia przewodniczącego, pana Jerzego Mazgaja, do podjęcia wszelkich czynności niezbędnych do wykonania postanowień niniejszej uchwały, w tym w szczególności do zawarcia i wykonania umowy z podmiotem zewnętrznym, której przedmiotem będzie poszukiwanie kandydatów na członków zarządu przez wybranego doradcę personalnego specjalizującego się w procesach rekrutacyjnych na stanowiska zarządcze” — głosi komunikat.

Pękający tandem

Zgodnie ze statutem spółki kadencja członków zarządu VRG trwa trzy lata. Obecna dobiegnie końca z chwilą zaakceptowania przez walne zgromadzenie raportu finansowego za 2019 r., który zostanie opublikowany 31 marca. W poprzednich latach, mimo zmian w zarządzie w trakcie kadencji, oficjalnych procesów rekrutacyjnych nie wszczynano, a mandat Grzegorza Pilcha i Mateusza Żmijewskiego był co trzy lata jednogłośnie przedłużany przez radę nadzorczą. Co się zmieniło?

— To zwyczajny proces rekrutacyjny, wynikający z rosnących potrzeb VRG. Spółka jest większa, ma przed sobą nowe wyzwania, więc chcemy po prostu wzmocnić zarząd i przystosować go do większej skali działalności oraz podzielić kompetencje w taki sposób, by poszczególni menedżerowie byli skupieni na swoich działkach — mówi Jerzy Mazgaj.

Grzegorz Pilch jest prezesem VRG od października 2009 r. Wcześniej przez ponad rok był wiceprezesem, a jeszcze wcześniej przez 9 lat zasiadał w zarządzie Almy, czyli flagowej niegdyś spółki w biznesowym imperium Jerzego Mazgaja. Menedżer nie odpowiedział na nasze pytanie o to, czy zamierza brać udział w nowym procesie rekrutacyjnym. Z kolei Jerzy Mazgaj zapewnia, że nie.

— Broń Boże, ja już przekroczyłem 60 lat, pora raczej być rentierem niż menedżerem — mówi Jerzy Mazgaj.

Formalnie w poszukiwaniu przez szefa rady nadzorczej kandydatów na członków zarządu nie ma nic niezwykłego. Ale w tym wypadku sugeruje to pęknięcie tandemu współpracującego od wielu lat. Nasi rozmówcy już wcześniej zwracali jednak uwagę na to, że w VRG ukształtował się odrębny od zarządu ośrodek decyzyjny.

— Jerzy Mazgaj ma duże biuro w siedzibie VRG i po tym, jak upadła Alma, coraz mocniej angażuje się w bieżącą działalność spółki. W Almie był jednak większościowym akcjonariuszem, a tu nie ma nawet 10 proc. akcji. Ta sytuacja odbija się na menedżerach i irytuje niektórych inwestorów finansowych — słyszeliśmy od zbliżonego do spółki źródła.

Skąd ta irytacja? Za Jerzym Mazgajem w roli decyzyjnej nie przemawia jego ostatnia passa biznesowa. Kiedyś było dużo lepiej. Ogólnopolska sieć delikatesów, salony z ekskluzywną modą, kontrola nad giełdowym producentem granulatów i znaczący udział w grupie odzieżowo-jubilerskiej, nie wspominając już o nieruchomościach w Krakowie i okolicach — tak w szczytowym momencie wyglądało jego biznesowe imperium. Dzięki temu Jerzy Mazgaj przez kilka lat utrzymywał się na listach 100 najbogatszych Polaków. Ale w ostatnich latach karta się odwróciła.

Od luksusu do upadku

Początki biznesowej działalności Jerzego Mazgaja sięgają roku 1990 r., gdy powstało Paradise Group, rozwijające sieć ekskluzywnych butików, m.in. Hugo Boss, Burberry, Zegna czy Armani. Pod koniec lat 90. Jerzy Mazgaj stał się udziałowcem chemicznej Krakchemii. Zaczął też otwierać delikatesy pod szyldem Alma, których w połowie poprzedniej dekady było blisko 50, a później zaangażował się kapitałowo w Vistulę. Do tego momentu wszystko szło dobrze, a przedsiębiorca i menedżer brylował w mediach jako ekspert od luksusu oraz znawca cygar i win.

Źle zrobiło się niespełna pięć lat temu. W 2016 r. Alma przestała regulować zobowiązania, a półki sklepowe opustoszały. O potrzebie restrukturyzacji spółki mówiono już wcześniej, ale jeszcze w marcu 2016 r. Alma opublikowała prognozy zakładające 900 mln zł przychodów i 7 mln zł zysku netto, a w raporcie za pierwsze półrocze nie wskazywano na istotne ryzyko dla kontynuacji działalności.

Cierpliwość w końcu straciły jednak banki — poczynając od PKO BP, który wypowiedział kredyty na ponad 60 mln zł. Alma próbowała ratować się postępowaniem sanacyjnym jesienią 2016 r., zamknąć część sklepów, znaleźć inwestora i przetrwać po zmniejszeniu skali, ale sanację w końcu zmieniono w upadłość.

W środę, 22 stycznia, Komisja Nadzoru Finansowego w sprawie dotyczącej Almy nałożyła na Jerzego Mazgaja karę w wysokości 100 tys. zł za „rażące naruszenie obowiązków informacyjnych przez spółkę w okresie, w którym pełnił funkcję prezesa zarządu”. Według Komisji menedżer miał wiedzę o trudnej sytuacji finansowej spółki, ale jeszcze w raporcie za pierwsze półrocze 2016 ograniczono się do ogólnikowych stwierdzeń, podczas gdy kilka tygodni później konieczne było już sporządzenie wniosku o otwarcie postępowania sanacyjnego.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Swoje problemy ma też Paradise Group i Krakchemia. Ta ostatnia znalazła się na celowniku fiskusa. W lipcu ubiegłego roku Małopolski Urząd Celno-Skarbowy wydał decyzje, zgodnie z którymi spółka powinna dopłacić łącznie 32 mln zł VAT za lata 2013-2014, nieprawidłowości stwierdzono też w księgach za 2015 r.

Pasywne fundusze

Jerzy Mazgaj wraz z giełdową Krakchemią, której jest głównym akcjonariuszem, ma 8,3 proc. akcji VRG. Kontroluje też mniejszy pakiet przez FIZAN zarządzany przez Ipopemę. Rynkowa wartość tego pakietu to 76 mln zł. Więcej mają dwa OFE — 14,6 proc. jest w posiadaniu PZU Złota Jesień, a 13,99 proc. ma Nationale-Nederlanden.

Duże pakiety mają też fundusze zarządzane przez Ipopemę (łącznie 14,83 proc.) i Forum TFI (6,64 proc.). W kilku przypadkach to wehikuły prywatnych inwestorów, zarządzane przez towarzystwa: 5,89 proc. ma Ipopema 21 FIZAN związany z Janem Kolańskim, właścicielem spożywczego Coliana. Nieco ponad 3 proc. ma z kolei Forum X FIZ, który jest kojarzony z Janem Pilchem, inwestorem zasiadającym w radzie nadzorczej VRG i uważanym za sojusznika Jerzego Mazgaja.

— Rozdrobnienie akcjonariatu i pasywność funduszy powoduje, że Jerzy Mazgaj ma de facto pełną kontrolę na spółką. W teorii skład rady nadzorczej nie daje mu większości, ale w praktyce ma większość, bo popierają go reprezentanci OFE — komentuje nasz rozmówca.

Przedstawiciele OFE mają zasznurowane usta — ci, z którymi rozmawialiśmy, nie chcą „w jakikolwiek sposób komentować sytuacji w spółce, w której mają znaczącą pozycję”. Jan Kolański, który pod koniec 2018 r. sprzeciwiał się wspieranej przez Jerzego Mazgaja fuzji Vistuli z Bytomiem i na łamach „PB” wyrażał przekonanie, że kupowanie spółki o takim samym profilu nie przynosi oczekiwanych efektów, teraz mówi tylko „miałem rację”.

Polityczne związki

Po tym jak PiS przejęło władzę, narastały spekulacje, że Jerzy Mazgaj będzie miał pod górę, bo przez lata był kojarzony z Platformą Obywatelską, pojawiał się na konwencjach wyborczych tej partii, został też w ramach tzw. afery taśmowej nagrany podczas rozmów z jej politykami. Po zwycięstwie wyborczym PiS publicznie rozważał emigrację do Monako, tymczasem powiązani z państwem inwestorzy w jego spółkach podnosili głowy. W kwietniu 2017 r. PZU OFE Złota Jesień próbowało odwołać z nadzoru Vistuli Ryszarda Petru, kierującego wówczas Nowoczesną, ale uchwała w tej sprawie przepadła.

Były szef Almy jest przewodniczącym rady nadzorczej VRG od 2008 r., zasiada też na tym stanowisku w dwóch spółkach zależnych: DCG (właściciel marki Deni Cler) i W. Kruk. To właśnie przy okazji przejmowania przez ówczesną Vistulę kontroli nad Krukiem pojawił się w spółce (patrz ramka). Tylko w 2018 r. Jerzy Mazgaj otrzymał z tytułu zasiadania w nadzorze VRG i spółek zależnych łącznie 586 tys. zł, a w pierwszym półroczu 2019 r. — 313 tys. zł. W większości spółek z mWIG40 szefowie nadzoru wynagradzani są skromniej, ale nie brakuje też takich, którzy otrzymują znacznie więcej — wyższe uposażenie (wliczając program motywacyjny) ma np. Tomasz Rynarzewski z Amiki, a ponad dwa razy więcej inkasuje w Comarchu Elżbieta Filipiak.

Jak Jerzy Mazgaj w Vistulę się ubrał

Jerzy Mazgaj pojawił się w Vistuli w połowie 2008 r. w środku głośnego giełdowego zamieszania. Vistula, kierowana wówczas przez Rafała Bauera, ogłosiła wezwanie na akcje jubilerskiego W. Kruka i próbowała go wrogo przejąć. Wojciech Kruk sprzedał jej swój pakiet i... zainwestował pieniądze w Vistulę. Jednocześnie znaczącym akcjonariuszem odzieżowej spółki został Jerzy Mazgaj i kontrolowana przez niego Alma. W Vistuli zmieniła się rada nadzorcza i zarząd, Wojciech Kruk został rychło zmarginalizowany, a Jerzy Mazgaj w nadzorze się umocnił. Gdy Alma przestała spłacać długi, należące do niego pakiety akcji Vistuli oraz Krakchemii przejął mBank, który zabezpieczył na nich kredyty. Bank długo nie pozostał w ich posiadaniu — niemal od razu odkupił je... Jerzy Mazgaj, dzięki czemu nie zmniejszył zaangażowania w akcjonariacie. Procentowo spadło ono dopiero po przejęciu przez Vistulę kontroli nad Bytomiem, któremu były szef Almy patronował.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane