Meble idą na rekord

Eksport polskich mebli po raz pierwszy przekroczy w tym roku granicę 50 mld zł, a sprzedaż ogółem może wzrosnąć nawet o 8 proc. - przewiduje branża.

Z tego artykułu dowiesz się

Jak polska branża meblowa ostatecznie zamknęła pandemiczny 2020 r.

Czy za jej wyniki w większym stopniu odpowiada rynek polski, czy rynki zagraniczne

Jakie –nieoczywiste – prognozy ma na kolejny rok

Meble idą na rekord

opublikowano: 10-02-2021, 15:40
aktualizacja: 10-02-2021, 15:41

Eksport polskich mebli po raz pierwszy przekroczy w tym roku granicę 50 mld zł, a sprzedaż ogółem może wzrosnąć nawet o 8 proc. - przewiduje branża.

Jeszcze pod koniec grudnia 2020 r. polska branża meblowa nie była pewna, czy zamknie rok ze wzrostem, czy ze spadkiem sprzedaży. Ostatecznie zwyciężył optymistyczny scenariusz.

- Udało się nam zakończyć ten rok z minimalnym wzrostem produkcji sprzedanej, choć jeszcze w połowie grudnia nie było to wcale takie pewne. Wartość sprzedaży sięgnęła w zeszłym roku ostatecznie 50,6 mld zł, wobec 50,5 mld zł rok wcześniej – mówi Michał Strzelecki, dyrektor biura Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli (OIGPM).

Dodaje, że w końcówce roku na niekorzyść polskich producentów działały m.in. ograniczenia handlu w takich państwach jak Wielka Brytania, Austria, czy Dania. Kraje te należą do znaczących odbiorców polskich mebli.

Wcześniej, w czasie pierwszego lockodownu w Polsce, czyli od połowy marca do połowy maja, znacznie spadła też sprzedaż krajowa. Wtedy branża meblowa wpadła w poważne kłopoty i – jak wynikało z badania przeprowadzonego wspólnie przez B+R Studio Analizy Rynku Meblarskiego i OIGPM – obawiała się spadku obrotów w 2020 r. aż o jedną trzecią, czyli o 17 mld zł. Również Tomasz Wiktorski z B+R Studio szacował, że łączna wartość produkcji sprzedanej wyniesie zaledwie 33 mld zł. Co więcej, należało spodziewać się redukcji etatów liczonej w dziesiątkach tysięcy.

Teraz perspektywy są znacznie bardziej optymistyczne. Już pod koniec 2020 r. Jan Szynaka, szef Grupy Meblowej Szynaka i prezes OIGPM, mówił, że w pierwszej połowie tego roku branża ma zapewniony popyt, choć co do drugiego półrocza miał więcej wątpliwości, wynikających m.in. z tego, że trudno przewidzieć, jaka będzie sytuacja pandemiczna w Europie.

- Myślę, że w 2021 r. możemy liczyć na 6-8 proc. wzrostu – ocenia Michał Strzelecki.

To oznaczałoby wartość produkcji sprzedanej w przedziale 53,6-54,6 mld zł.

Dyrektor biura izby dodaje, że gdyby wyłączyć okres lockdownu, to wyniki sprzedaży w 2020 r. też byłyby o kilka procent wyższe, niż w analogicznym okresie 2019 r.

Skok dokonał się w eksporcie. W minionym roku za granice wyjechały od nas meble warte łącznie 49,8 mld zł, podczas gdy rok wcześniej wynik sięgał 48,3 mld zł. Zdaniem Michała Strzeleckiego w bieżącym roku, jeśli nie dojdzie do żadnych niespodziewanych wydarzeń, oczekiwać można eksportu przekraczającego 53 mld zł.

Nadal największym nabywcą polskich mebli są Niemcy, do których w 2020 r. trafiło 35 proc. naszego eksportu tej branży. Sprzedaż minimalnie, bo o ok. 4 mln zł, wzrosła. Kolejne miejsca zajmują Czesi (7,5 proc. wartości polskiego eksportu mebli) oraz Brytyjczycy (6,7 proc.). W obu przypadkach wartość sprzedaży w zeszłym roku spadła o kilkadziesiąt milionów złotych. Wzrósł za to nasz eksport mebli do Holandii, Szwajcarii, Dani, Rumunii, Rosji czy na Węgry.

Już od 2019 r. nasz kraj jest drugim co do wielkości (po Chinach) eksporterem mebli na świecie. Wyprzedzamy m.in. Niemców i Włochów.

- Nie mamy na razie danych dotyczących światowego eksportu w 2020 r., ale jestem przekonany, że umocniliśmy się na drugiej pozycji. Zarówno Niemcy, jak i Włosi borykają się ze swoimi problemami. Większość wytwarzanych przez nich mebli to produkty z wyższej półki, a na nie popyt w dobie pandemii jest mniejszy – argumentuje dyrektor.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.