Medmix opuszcza Polskę

Bartłomiej MayerBartłomiej Mayer
opublikowano: 2022-07-19 20:00

Szwajcarski właściciel firmy Medmix Polska, którą MSWiA wpisało na „czarną listę” chce przenieść fabrykę z Wrocławia do Europy Zachodniej.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się

  • czy Medmix ma jeszcze szanse na skreślenie z “czarnej listy” MSWiA
  • czy nowelizacja tzw. ustawy sankcyjnej może uratować wrocławską fabrykę
  • co stanie się, jeśli MSWiA nie zdejmie sankcji z firmy Medmix Polska
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wkrótce miną trzy miesiące, od kiedy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) opublikowało pierwszą listę 16 osób i 35 podmiotów gospodarczych objętych sankcjami. W spisie znalazł się m.in. wrocławski producent akcesoriów i płynów medycznych Medmix Polska. Należąca do Szwajcarów firma trafiła na „czarną listę”, ponieważ MSWiA uznało, że korzyści z działalności przedsiębiorstwa czerpie zaprzyjaźniony z Kremlem rosyjski biznesmen Wiktor Wekselberg. Urzędników nie przekonały wyjaśnienia, że należące pośrednio do oligarchy aktywa już w 2018 r. zostały zamrożone i faktycznie nie ma on ani wpływu na działalność firmy, ani nie czerpie z niej żadnych profitów.

Dowody, dowody
Dowody, dowody
Wiceministra Macieja Wąsika nie przekonują argumenty, które okazały się wiarygodne dla rządów wszystkich innych państw na świecie. Chce dowodów, że rosyjski oligarcha nie wpływa na firmę Medmix i nie czerpie korzyści z jej działalności.
Andrzej Hulimka / Forum

- Amerykanie umieli sobie poradzić z sankcjami wobec Wiktora Wekselberga i jego mniejszościowymi udziałami w takich firmach jak Medmix, czy Sulzer. Spróbujmy także w Polsce znaleźć podobne do amerykańskiego rozwiązania, aby zachować zakład i uratować miejsca pracy – mówi Sebastian Madej, dyrektor wrocławskiego przedsiębiorstwa.

Inaczej patrzy na to jednak MSWiA.

- Nie mamy gwarancji, że Wiktor Wekselberg nie ma żadnego wpływu na firmę ani nie czerpie z niej korzyści. Jeśli ktoś podnosi taki argument, powinien to udowodnić. Na razie nie udowodnił – mówił wiceszef MSWiA Maciej Wąsik, który kilkanaście dni temu uczestniczył w posiedzeniu sejmowej komisji nt. listy sankcyjnej i firm, które się na niej znalazły.

Pozbawiony faktycznie możliwości funkcjonowania Medmix Polska zmuszony był już w maju do zawieszenia działalności. Jednocześnie przedsiębiorstwo odwoływało się od decyzji resortu. Jak się okazało bezskutecznie. W lipcu wyczerpało całą ścieżkę odwoławczą przewidzianą w tzw. ustawie sankcyjnej.

Ostatnią nadzieją dla firmy - jak wynika z naszych informacji - było pismo administracji prezydenta Joe Bidena, które po wspomnianym posiedzeniu sejmowej komisji - za pośrednictwem ambasady USA w Warszawie - trafiło do polskiego rządu. Amerykańska interwencja wynika z faktu, że specjalistyczne produkty wrocławskiego Medmiksu kupują m.in. wielkie koncerny ze Stanów Zjednoczonych. Na liście odbiorców są m.in. Airbus, Apple, Boeing, SpaceX czy Tesla.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że odpowiedzi na list oczekiwano do końca zeszłego tygodnia. To, że nie nadeszła w tym terminie, oznacza, że szanse na skreślenie firmy Medmix Polska z „czarnej listy” oraz wznowienie przez nią działalności są znikome.

Zresztą czas na ewentualną reaktywację kończy się także z innych przyczyn.

- Z powodu opóźnień w wypłacie wynagrodzeń wynikających z tego, że pozostajemy na liście sankcyjnej i niepewności co do przyszłości firmy, straciliśmy już ok. 30 proc. pracowników – mówi Sebastian Madej, dyrektor wrocławskiego przedsiębiorstwa.

Przypomnijmy, że jeszcze na początku tego roku firma zatrudniała prawie 300 osób. Jej szefowie obawiają się, że końcówka lipca przyniesie dalszy odpływ pracowników i wysoko wykwalifikowanego zespołu nie będzie już można odbudować.

Wpisanie Medmix Polska na „czarną listę” uderza również w ponad 240 lokalnych dostawców, a także wszystkich odbiorców, którymi - oprócz Amerykanów – są przede wszystkim zachodnioeuropejskie firmy przemysłowe. Za granicę wyjeżdża aż 99 proc. produkcji fabryki z Wrocławia.

- Jeśli sankcje nałożone na Medmix Polska nie zostaną zniesione w najbliższych dniach, ponowne uruchomienie fabryki nie będzie miało ekonomicznego uzasadnienia. Wtedy także zaproponowana nowelizacja ustawy nie będzie miała dla nas już żadnego znaczenia – dodaje szef Medmix Polska.

Przypomnijmy, że kilka dni temu Sejm przegłosował zmianę przepisów tzw. ustawy sankcyjnej. Wśród nowych przepisów znalazły się takie, które umożliwiają – pod pewnymi warunkami - dalsze prowadzenie działalności gospodarczej przez firmy wpisane na listę sankcyjną, a także wprowadzają możliwość przejmowania ich majątku przez państwo.

W opinii Sebastiana Madeja w obecnej sytuacji zarząd szwajcarskiego koncernu, do którego należy fabryka z Wrocławia, będzie zmuszony jak najszybciej zwiększyć moce produkcyjne w innych krajach. Jak dowiedział się „PB” decyzja w sprawie zamknięcia fabryki we Wrocławiu ma zapaść dosłownie w najbliższych dniach. Maszyny i urządzenia byłyby wtedy zdemontowane i wyjechałyby z Polski, a prowadzona dotychczas u nas produkcja zostałaby przeniesiona docelowo do Europy Zachodniej.

Możesz zainteresować się również: