O ponad 800 proc. przez ostatnie 3 lata podrożały akcje amerykańskiej spółki Regeneron, która na wyżyny wspięła się dzięki opracowaniu leku wykorzystywanego w leczeniu zwyrodnienia plamki żółtej — najczęstszej przyczyny ślepoty u osób powyżej 65. roku życia. W tym samym czasie kapitalizacja rynkowa Medicalgorithmics, polskiego producenta urządzeń napromieniowujących, sprzętu elektromedycznego i elektroterapeutycznego, wzrosła o 1300 proc. i dziś wynosi prawie 1 mld zł. Od początku tego roku walory notowanej na NewConnect firmy Synektik (radiofarmaceutyki wykorzystywane do wczesnego wykrywania nowotworów) podrożały o 20 proc., a spółki Braster, polskiego producenta narzędzi do diagnostyki onkologicznej piersi, o 140 proc. Nie dziwi więc, dlaczego inwestycja w spółki medyczne stała się modna wśród inwestorów. Aktywa funduszu PZU Energia Medycyna Ekologia (PZU EME) przekroczyły 530 mln zł (pięciokrotny wzrost w 3 lata), a w portfelu PZU FIZ Medycznego znajduje się 172 mln zł. Również zarządzający klasycznymi funduszami akcji coraz częściej sięgają po medycynę. Dość powiedzieć, że motorem napędzającym ubiegłoroczne wyniki najlepszego funduszu w kategorii małych i średnich spółek — Investors Top 25 Małych Spółek — był m.in. Medicalgorithmics.
O krok przed wszystkimi
Spółki medyczne uważa się za defensywne, czyli takie, które lepiej radzą sobie w okresie spowolnienia w gospodarce i które mniej tracą w czasie giełdowych spadków. Osoby dotknięte np. chorobami przewlekłymi nie uzależniają przecież przyjmowania leków od koniunktury — popyt na nie jest stały, a to ma pośredni wpływ na wyniki finansowe spółek i wzrost cen akcji. Dodatkowo, czynnikiem stabilizującym ten rynek jest również fakt, że w wielu krajach koszty usług czy produktów pokrywa nie sam pacjent, ale państwo lub ubezpieczyciel. Prawdziwy potencjał zysków drzemie jednak w opracowaniu innowacyjnych terapii. A tu droga do sukcesu nie zawsze usłana jest różami, więc i inwestycja w takie spółki bywa ryzykowna, o czym przekonali się akcjonariusze Biotonu, polskiego producenta insuliny. Kurs spółki zanurkował w 3 lata o ponad 80 proc., a w tym roku zyskuje 95 proc. Także Braster miał wzloty i upadki — od debiutu z 2012 r. akcje straciły ponad 43 proc., by w tym roku zwyżkować o 140 proc. Lepsze i gorsze okresy mieli też posiadacze akcji Cormaya, który pracuje nad innowacyjnym analizatorem krwi. Chcąc zarabiać na firmach medycznych, nierzadko też trzeba wyjść przed szereg i nie przejmować się bieżącymi wynikami finansowymi. W sierpniu 2011 r. analitycy Citi obniżyli rekomendacje dla Regeneronu, ustalając cenę docelową na poziomie 60 USD. Spółka notowała straty już na poziomie wyniku operacyjnego, a jej przychody były ponad 10-krotnie mniejsze niż kapitalizacja. Po miesiącu walory firmy były droższe o 40 proc., po dwóch latach za jeden papier płacono 180 USD, a kapitalizacja rynkowa była większa niż PKO BP.
Z funduszem bezpieczniej
Na rodzimym rynku akcji spółek medycznych nie brakuje (10 na głównym rynku i 22 na New- Connect), sporo jest ich też za granicą. Ci, którzy nie mają wiedzy ani doświadczenia, by samodzielnie inwestować, mogą skorzystać z oferty TFI PZU i PKO TFI. Fundusz PZU EME od początku roku zarobił 7,4 proc., a w trzy lata prawie 73 proc. Młodszy — PZU FIZ Medyczny zyskał od stycznia 9 proc., a od początku działalności, czyli od sierpnia 2012 r. prawie 34 proc. Fundusz PKO Biotechnologii i Innowacji, który również inwestuje w spółki medyczne, zarobił od początku roku 0,3 proc., a w 3 lata 17,7 proc. Zagraniczni powiernicy oferują na naszym rynku 3 medyczne fundusze. Spółki, takie jak Regeneron, Alexion, Gilead czy Vertex, znajdziemy także w portfelach u Franklina, Black Rocka i Raiffeisena. Ten pierwszy zarobił w tym roku 16,1 proc. Warto jednak pamiętać, że inwestycja w fundusze zagraniczne wiąże się z ryzykiem kursowym. Aby zostać klientem, trzeba też dysponować nieco większym kapitałem — równowartość 2,5 tys. USD, czyli 7,5 tys. zł. W polskich TFI można inwestować już od 100 zł i dodatkowo bez opłat manipulacyjnych, które w przypadku zagranicznych odpowiedników mogą wynieść nawet 5 proc.