Megaprzetargi znów pod lupą

Mariusz Zielke
opublikowano: 2005-05-23 00:00

Resort edukacji zmienił specyfikacje w przetargach na zakup komputerów. Ale to nie koniec problemów. Tym razem chodzi o VAT.

Na początku czerwca do resortu edukacji powinny trafić oferty na rekordowe dostawy komputerów dla szkół. To nie lada okazja dla firm, bo chodzi o kontrakty na ponad 200 mln zł. Przetargi wywołują jednak sporo kontrowersji. Po alarmujących artykułach w „PB” resort edukacji zmienił kilka zapisów w specyfikacjach (m.in. wykreślił wymóg podwójnego BIOS).

Pojawił się jednak poważniejszy problem, który może doprowadzić do kolejnego starcia między firmami IT a fiskusem. Chodzi o niejasności w naliczaniu VAT w ofertach. Przypomnimy, że właśnie dostawy dla szkół i problemy z podatkiem z nimi związane były podłożem afer m.in. z Optimusem i JTT.

Element rywalizacji

W tych przypadkach oskarżenia fiskusa okazały się niesłuszne, ale firmy i tak poniosły dotkliwe szkody (JTT upadło, Optimus stracił na wartości). Tym razem — jak informują nas same firmy — oskarżenia mogą mieć podstawy.

— Pracownia komputerowa, którą kupuje szkoła, złożona jest z kilku elementów — komputerów, projektorów, oprogramowania, notebooka. Niektóre z nich obłożone są VAT, inne nie. Cena netto obejmuje wszystkie elementy. Do ceny brutto dolicza się VAT od niektórych z nich. Z przetargu na przetarg jednak VAT u niektórych oferentów jest coraz niższy, a to jest podejrzane — mówi przedstawiciel jednego ze znanych dostawców.

Cała 11-stanowiskowa pracownia kosztuje około 28 tys. zł. Komputery stacjonarne wraz z monitorami i oprogramowaniem są zwolnione z VAT. Jednak na komputery przenośne, wideoprojektor i oprogramowanie Office obowiązuje 22- -proc. stawka podatku. Wartość opodatkowanych elementów wynosi około 7,5 tys. zł na pracownię. Liczony od tej kwoty VAT powinien wynieść około 1,6 tys. zł. Łącznie (biorąc pod uwagę nieopodatkowane elementy) oferta powinna być więc obciążona około 6-proc. VAT (wspomniane 1,6 tys. od 28 tys. zł na pracownię).

— Tymczasem w ostatnim przetargu zdarzały się oferty z VAT wysokości 0,16 proc., czyli 40 zł! Kombinacje z VAT stają się elementem walki cenowej. Firma może mieć wyższą cenę netto niż konkurenci, a niższą brutto, dzięki czemu wygra przetarg — mówi inny z oferentów.

Jego zdaniem, „kombinacje” z VAT polegają na tym, że w ofercie umieszcza się nieprawdziwą, zaniżoną wartość elementów opodatkowanych, dodając odpowiednie kwoty do elementów nieopodatkowanych.

— Zastanawiam się, czy wkrótce VAT nie będzie ujemny — ironizuje kolejny z naszych rozmówców.

Fiskus nierychliwy

Nasi rozmówcy chcą pozostać anonimowi (nie chcą narazić się zamawiającemu i „kombinującej” konkurencji). Ostrzegają jednak, że o ile w małych zamówieniach numery z VAT nie były takie istotne i mogły być niedostrzeżone przez fiskusa, o tyle w dużych przetargach problem może okazać się dla resortu edukacji bombą zegarową.

— Jak się przekręca kilkaset tysięcy złotych, to może to ujść uwadze urzędników. Ale kiedy VAT powinien wynosić kilka milionów złotych, to powstaje problem. Na dodatek ministerstwo edukacji zdaje sobie z tego sprawę, ale nic nie robi — uważa nasz rozmówca.

W resorcie edukacji — także nieoficjalnie — dowiedzieliśmy się, że urzędnicy dostrzegają problem.

— Były sprawy w Urzędzie Zamówień Publicznych o źle wyliczony VAT i wyroki wskazywały, że jest to sprawa między oferentem a fiskusem, a nie zamawiającym a oferentem. Dostawcy twierdzą, że VAT policzyli zgodnie z prawem — mówi jeden z odpowiedzialnych urzędników z resortu edukacji.

Zdaniem naszych rozmówców, rozwiązanie jest proste — resort powinien oceniać ofertę netto.

Firma MCSI, która naliczyła najniższy VAT (0,16 proc.) w ostatnim przetargu twierdzi, że wszystkie obliczenia zrobiła zgodnie z przepisami.

— Kalkulacja cen stanowi tajemnicę handlową. Ale ponieważ wiele osób zgłaszało się do mnie z pytaniem, czy się nie pomyliliśmy, sprawdziliśmy bardzo dokładnie obliczenia. Nie ma w nich żadnej pomyłki ani obchodzenia prawa — mówi Cezary Kopycki, dyrektor handlowy firmy MCSI.