Menedżerze, zresetuj się w wakacje

Monika Piasecka, "Rynek Kapitałowy"
09-07-2008, 15:57

Gdzieś pomiędzy najnowszym modelem laptopa i telefonem komórkowym o wadze kolibra, w szumie informacyjnym płynącym z  uzależniającego internetu, obrasta kurzem najgenialniejsze urządzenie w znanym nam wszechświecie – ludzki mózg. Wakacyjny urlop to czas idealny do tego, aby przeprowadzić gruntowny reset naszego mózgu. Efekty mogą okazać się zaskakujące.

Postawmy sprawę jasno, jeśli nie będziemy w stanie wykorzystać potencjału naszego mózgu choćby z 30 procentach, to już niedługo nie będziemy potrafili odczytać ze zrozumieniem instrukcji tych wszystkich fantastycznych elektronicznych urządzeń zawłaszczających świat wokół nas.
Ludzki mózg jest – jak sądzili wybitni fizycy Herbert Frolich i Roger Penrose – rodzajem złożonego komputera kwantowego. W świetle tej teorii, nasza świadomość może mieć charakter zjawiska fizycznego, rządzonego przez paradoksy mechaniki kwantowej. A jeśli tak, to czas poświęcić naszemu osobistemu superurządzeniu choć część uwagi, jaką inwestujemy w elektroniczne gadżety.

Słona woda koi
Zacznijmy od gruntownego odwirusowania „sprzętu” z wszelkich napięć, lęków, depresji. Najprościej jest wyjechać na wakacje do ciepłych krajów. Ale na tunezyjskich plażach panuje tłok a sytuacja polityczna odstrasza turystów od Egiptu czy wyspy Bali. Poza tym grozi nam męcząca podróż i nieprzyjemne niespodzianki, kiedy okazuje się, jak mało fotografie hotelu w folderze mają wspólnego z tym, co zastajemy na miejscu!

Zamiast tego wystarczy więc wejść do wanny i w kilkadziesiąt minut wypocząć tak, jak podczas bezstresowych dwutygodniowych egzotycznych wakacji. Musi to być jednak specjalna wanna służąca do zabiegu o trudnej nazwie psychoneurohydroterapia.

Psychoneurohydroterapia (PNHT) jest uznawana za jeden z największych wynalazków w dziedzinie relaksacji ludzkiego ciała. Zbudowana przez amerykańskich naukowców już w latach 60. szybko zyskała miano jednego ze stu najważniejszych wynalazków w dziejach ludzkości.

Efekt głębokiej relaksacji osiąga się dzięki PNHT poprzez uzyskanie stanu nieważkości i zupełne oderwanie się od zewnętrznych bodźców. Podczas zabiegu pacjent unosi się na powierzchni ciepłej słonej wody o składzie zbliżonym do wód Morza Martwego. Pokrywę elipsolarnej wanny można zamknąć, przyciemnić światło, włączyć dźwięki przyrody a nawet odgłos bicia ludzkiego serca.
– W kapsule pomagamy osiągnąć stan głębokiej relaksacji, który jest niczym powrót do czasów prenatalnych – mówi doktor nauk medycznych Michaela Pakszys, dyrektor EEG Instytut. – Podczas tego zabiegu mózg wchodzi w stan nieosiągalny innymi metodami, jest wyciszony i otwarty na afirmacje i pozytywne wizualizacje. Dodatkowo stymulujemy pacjenta dzięki sprofilowanym pod konkretną osobę obrazom wideo, na których odtwarzamy kluczowe dla niego momenty w życiu. I tak, na przykład sportowiec może śledzić moment swojego startu i nauczyć się dzięki temu kontrolować reakcje emocjonalne i napięcie mięśni.


Odprężenie osiągnięte w czasie trwania zabiegu ma wpływ na kondycję całego organizmu.
– Doświadczenia potwierdzają, że po odbyciu zabiegu relaksacyjnego dochodzi do wyraźnego polepszenia stanu narządów ruchu, ustają bóle stawów oraz zwiększa się ich ruchliwość, szybciej goją się złamania i zranienia – potwierdza doktor Michaela Pakszys.

Dodatkowo dzięki przebywaniu w mocno zasolonej wozie organizm oczyszcza się, a tak zwany efekt wazodylatacyjny powoduje, że komórki ciała są zaopatrywane w większa ilość substancji odżywczych przy jednoczesnym pozbyciu się szkodliwego kwasu mlekowego.

Według badań fińskich naukowców, wspomniany zabieg relaksacyjny redukuje ilość stresowych substancji biochemicznych i utrzymuje ich bezpieczny poziom nawet przez kilka tygodni. Dzięki wytworzonym zapasom dobroczynnych endorfin doznajemy przyjemnego uczucia euforii. Regularne zanurzanie się w wannie do PHNT pozwala też zupełnie zlikwidować problemy ze snem, polepszyć pamięć i intelektualną wydajność. Efekty zabiegu mierzone aktywnością fal mózgowych porównywane są do tych osiągniętych w czasie regularnych i długotrwałych technik medytacyjnych. Prowadzą między innymi do osiągnięcia optymalnej równowagi ciała i umysłu. Zabieg normalizuje ciśnienie krwi, poprawia działanie serca oraz funkcje systemu oddechowego. Psyhoneurohydroterapia ma jedną wadę. Podobnie jak wszystkie przyjemności – uzależnia.

Najnowsza wersja oprogramowania mózgu
Tak odwirusowany mózg może teraz przyjąć nowe aplikacje zwiększające jego możliwości w trudnym zadaniu sterowania ludzkim ciałem. Pora więc wysłać szare komórki do szkoły, gdzie nauczą się wykorzystywać swój potencjał w kilkakrotnie większym zakresie niż przed „treningiem”.
Wyjątkową przyjemną formą treningu mózgu jest biofeedback. Narodził się w amerykańskim ośrodku szkolenia pilotów wojskowych i astronautów NASA w latach 60. ubiegłego wieku, jednak renesansu doczekał się dopiero wraz z rozpowszechnianiem się komputerów osobistych.

– Dziś nie tylko amerykańscy astronauci mogą korzystać z osiągnięć technologii systemów EEG – mówi Denisa Krob-Esterhazy z warszawskiej centrali EEG Instytut. – W naszych gabinetach pojawiają się wszyscy ci, którzy muszą szybko i odpowiedzialnie podejmować decyzje – menedżerowie, maklerzy, bankowcy a także osoby, które stale podejmują nowe wyzwania i uczą się nowych umiejętności. Chodzi tu głównie o aktorów, sportowców, pilotów, dziennikarzy i przedstawicieli zawodów wymagających doskonałej koncentracji i ponadprzeciętnego poziomu kreatywności.

Biofeedback opiera się na wykorzystaniu elektroencefalogramu, czyli zapisu EEG do śledzenia i nauki własnych fal mózgowych. Trening przypomina przeklinane przez rodziców gry komputerowe, jednak biofeedback to program naprawczy fal mózgowych, wykorzystujący stylistykę wideogry. Trenowany kieruje obrazem na monitorze przy pomocy wyłącznie swoich fal mózgowych, bez użycia joysticka, myszki czy klawiatury. Poprzez skoncentrowanie się nad zadaniem (kierowanie autem, otwieraniem kwiatów jabłoni i innych wizualizacji) modyfikuje długość swoich fal mózgowych tak, aby osiągać najlepsze wyniki. Mózg lubi nagrody, dlatego szybko uczy się właściwych zachowań, takich jak wysoki poziom koncentracji, redukowanie stresu czy uruchamiania pokładów kreatywności.

Biofeedback jest bezpieczną i powtarzalną metodą uczenia się. Pozostawia po sobie wyniki w czasie czterokrotnie dłuższym niż trwanie samego treningu i może być stosowany zarówno u dzieci powyżej czwartego roku życia, jak i u osób dorosłych, do późnego wieku dojrzałego.

– Niepodważalną zaletą treningu jest możliwość dokonywania jego pomiaru – lekarz analizuje nie subiektywne relacje pacjenta, a cyfrowy obraz aktywności jego mózgu – podkreśla Denisa Krob-Esterhazy z Europejskiego Centrum Rozwoju VIP i Leczenia Stresu Managerskiego. – Nietrenowany umysł wykorzystuje jedynie 5-10 procent swoich możliwości. Po zakończeniu indywidualnego treningu nasi pacjenci mogą uzyskać nieosiągalny innymi metodami wzrost potencjału mózgu do nawet 60 procent.

Szybkie wakacje w przerwie na kawę
Kiedy na dłuższy wyjazd do ciepłych krajów nie możemy się zdecydować: niepewna sytuacja na giełdzie, dylemat: kto mnie zastąpi? czy obowiązki zawodowe, konieczne jest znalezienie wyjścia awaryjnego.

Resetować nasz wewnętrzny superkomputer kwantowy można także w czasie długiej przerwy w pracy. Służy do tego proste urządzenie – Mindbaall, króre można zainstalować nawet obok ekspresu do kawy. Mindball jest systemem trenującym, dzięki któremu umysł uczy się poprawy koncentracji uwagi oraz szybkiego wejścia w stan relaksacji. Kolegę z biurka obok zamiast na szybkiego papierosa można zaprosić na partyjkę Mindballa. Podczas rywalizacji system zapisuje czynność bioelektryczną mózgu (tzw. EEG). Wzrost odpowiednich fal mózgowych zwiększa nasze szanse na wygraną – jest to tzw. trening alpha i theta. Stan taki można wytworzyć jedynie, kiedy jesteśmy spokojni, zrelaksowani, skupieni i otwarci na naukę. Zapis czynności mózgu możemy śledzić na dołączonym ekranie LCD. System Mindball opiera się na technice sprzężenia zwrotnego fal mózgowych – korzystnej pracy mózgu odpowiada szybki ruch piłeczki do przodu i narastający trend w wykresie na ekranie.

Lód na palące problemy
Dla menedżerów, którzy musza szybko pozbyć się uciążliwych wad systemu operacyjnego, czyli schorzeń cywilizacyjnych, dobrą metodą na lato jest krioterapia, czyli leczenie zimnem. W zabiegach miejscowych często używane okłady z lodu zastępuje się nadmuchem pary ciekłego azotu.
Szeroko stosowana w sporcie jest uznawana za dopuszczalny przepisami antydopingowymi sposób na zwiększenie wzrostu poziomu hemoglobiny, leukocytów oraz płytek krwi. Dobroczynne działanie zimna przejawia się jako bezlekowe wyeliminowanie bólu i obrzęków, ogólna poprawa nastroju, wzmożona chęć ruchu, a nawet wyraźny wzrost odporności hormonalnej i komórkowej organizmu. Krioterapia powoduje także wzrost wydzielania hormonów nadnerczy oraz tarczycy, a także zwiększenie metabolizmu komórkowego.

W drodze na zabieg krioterapii można podrasować swój superkomputer poprzez technologie AVS, czyli psychowalkmany.
Zakładany na menedżerska głowę aparat działa w sposób zgodny z naturą, powoduje przyjemne doznania i nie wywołuje skutków ubocznych. – Światło i dźwięk, które są elementami stymulacji w aparacie AVS, pulsują na określonej częstotliwości, do której dostosowuje się mózg oraz biorytmy – zapewnia Denisa Krop- Esterhazy. Po 30-minutowym seansie relaksacyjnym AVS, dochodzi do zwiększonej produkcji serotoniny średnio o 23 procent!, która wywiera duży wpływ na dobre samopoczucie i emocje oraz usuwa stres i negatywne odczucia. Zwiększa również poziom endorfiny, która działa przeciwbólowo.

Zaawansowanym technologicznie psychowalkmanem można zarządzać niczym komputerowym programem do usprawniania pracy mózgu. Wybierając określoną częstotliwość emitowanych fal, można osiągnąć wyraźnie sprofilowane efekty.

Prezesie, idź do klasztoru!
Czasem jednak po wielomiesięcznym obcowaniu z supergadżetami i w warunkach ostrego napięcia i rywalizacji ukojenie przyniesie już tylko podróż w głąb samego siebie.
Warto ją poprowadzić w otoczeniu egzotycznej przyrody i przy wsparciu duchowych mistrzów, w tak zwanych aśramach, czyli otwartych klasztorach buddyjskich, dżinijskich i hinduskich. Izolacja od świata zewnętrznego, medytacja i praca według mnichów jest najprostszą drogą do samego siebie.


Tradycyjne ośrodki rozwoju duchowości wschodu do póżnych lat 60. gościły jedynie Hindusów. Jednak i one nie oparły się pokusie komercjalizacji i traktują swoje dobroczynne oddziaływanie jak produkt, określany czasem złośliwie jako karma-cola czyli duchowy produkt dla zachodniego odbiorcy.
Jednym z jeszcze dziewiczych aśramów, którego nie dotknęła komercjalizacja, jest Sivananda Yoga Vedanta Ashram w Kerali na południu Indii.

Także katolickie klasztory w Polsce prowadzą otwarte sesje medytacji (np. Ośrodek Medytacji Chrześcijańskiej w Lubiniu). Klasztorne cele umożliwiające wyciszenie i koncentrację udostępniają także benedyktyni z podkrakowskiego Tyńca. Po tym, jak jeden z najsłynniejszych chrześcijańskich guru medytacji o. Lawrence Freeman poprowadził medytacje dla pracowników kanadyjskiego koncernu Alcon właśnie w czasie pracy, wielu menedżerów ucieka w zacisze klasztorne w poszukiwaniu wewnętrznego spokoju.

Droga poprzez technologię oddziaływania na nasze własne wnętrze może stać się wielką wakacyjną przygodą, która niebawem zdetronizuje popularne urlopy w przeludnionych kurortach.

Więcej w lipcowym wydaniu "Rynku Kapitałowego"

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Piasecka, "Rynek Kapitałowy"

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Menedżerze, zresetuj się w wakacje