Metamorfoza ulicy Piotrkowskiej

opublikowano: 26-07-2018, 22:00

Ogrody Geyera mają się stać impulsem dla rozwoju zaniedbanej pofabrycznej części Łodzi: firma Monnari daje nowe życie 19 zabytkom, łącząc je architektonicznie z nowoczesnymi obiektami.

Wśród ojców założycieli łódzkiego przemysłu nie sposób pominąć Ludwiga Ferdynanda Geyera, Saksończyka, który stworzył fabrykę wyposażoną w pierwszą w mieście maszynę parową. Ozdobił również pejzaż Łodzi motywem, który z czasem stał się jej wizytówką — kominem fabrycznym liczącym około 46 metrów wysokości. Do dziś przetrwała spora część spuścizny rodziny Geyerów. Ale podczas gdy główna fabryka stała się siedzibą Centralnego Muzeum Włókiennictwa, zamknięte na cztery spusty, niszczejące zakłady straszyły po drugiej stronie ulicy Piotrkowskiej. Wreszcie przechodzą metamorfozę. Powstają tu biura i lokale handlowe. Pojawią się również stylowe mieszkania. Nowoczesna architektura znów mówi „tak” czerwonej cegle.

Wizualizacja. Remont przywróci zabytkowym budynkom dawnych Zakładów Przemysłu Bawełnianego Eskimo historyczny wygląd i nada im nowe funkcje mieszkalno-użytkowe
Wyświetl galerię [1/6]

Wizualizacja. Remont przywróci zabytkowym budynkom dawnych Zakładów Przemysłu Bawełnianego Eskimo historyczny wygląd i nada im nowe funkcje mieszkalno-użytkowe FOT. KRZYSZTOF JARCZEWSKI, MATERIALY PRASOWE

Z głową do biznesu

Zanim przemysłowe imperium Geyerów zaczęło podbijać rynek, na tych terenach jeszcze na początku XIX w. znajdowała się mała wieś Wólka. W przyszłości nazwę od niej zaczerpnie ulica Wólczańska, od której z kolei zostanie nazwana firma Wólczanka. Ale to już nieco inna historia… W 1823 r. dla całej doliny rzeki Jasień pojawi się nowa wizja — zlikwidować wieś Wólkę i rozwinąć osadę rękodzielniczo-przemysłową przeznaczoną do produkcji tkanin z bawełny i lnu. W tym też roku Trakt Piotrkowski zostaje przemianowany na ulicę Piotrkowską. Do miasta ściągają przyszli potentaci przemysłowi.

Wśród nich Ludwik Geyer. Przywozi własne krosna. Instaluje je w lokalnych warsztatach i organizuje tzw. nakład, czyli dostarcza przędzę tkaczom, odbiera tkaninę i sam ją wykańcza. Z czasem zaczyna przejmować większe działki i nieruchomości. Najpierw wybudował tzw. dworek przy ul Piotrkowskiej, potem „białą fabrykę”, przędzalnię, gdzie dziś mieści się muzeum. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, Geyer spogląda więc na drugą stronę Piotrkowskiej, gdzie stoi dom z zabudowaniami gospodarczymi należącymi do składu farbiarza, Jana Traugutta Langego. Jego sąsiad Jan Chrystian Rundzicher próbuje, bez powodzenia, rozwijać przędzalnie lnu. Gdy Lange ginie w niewyjaśnionych okolicznościach tuż przed wybuchem powstania listopadowego, jego nieruchomości idą pod młotek. W ten sposób trafiają do „stajni” Geyera. Kilka lat później potentat przejmuje również sąsiednią przędzalnię lnu.

— Pod koniec lat 40. XIX w. Ludwik Ferdynand Geyer był największym przedsiębiorcą w Łodzi. Angażował się nie tylko w wielowydziałową działalność włókienniczą, lecz także miał w okolicy obecnego CH Sukcesja w Łodzi kopalnię torfu — „paliwa” używanego m.in. do napędzania maszyny parowej. Otworzył również cukrownię w Rudzie Pabianickiej. Miał też m.in. tartak, cegielnię, olejarnię, młyn, gorzelnię, szynk, hodował warzywa — należał do niego jeden z dwóch ogrodów łódzkich, w których warzywa przeznaczone były nie tylko na własny użytek, ale też na sprzedaż, i obsiewał zbożem niezabudowane części działek wokół swych fabryk. Starał się zatem maksymalnie wykorzystywać to, co miał w ręku i chętnie angażował się w nowe rodzaje działalności — opowiada Jerzy Głowacki, adiunkt z działu historii włókiennictwa w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi.

W latach 50. XIX w. przychodzi jednak regres. Geyer, rozwijając swój przemysł, sporo inwestuje, zadłużając się jednocześnie na spore kwoty w Banku Polskim. W 1853 r. płonie jego tkalnia, którą trzeba odbudować. Interes z cukrownią się sypie, a wybuch wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych na początku kolejnej dekady drastycznie ucina dostawy bawełny. „Głód bawełniany” dotyka wszystkich łódzkich przemysłowców. Fabryka Geyera zamiera na kilka lat. W końcu na 10 lat zostaje wydzierżawiona bankierom Wilhelmowi Ginsbergowi i Emanuelowi Lohnsteinowi. Ludwik Geyer, a później jego syn, Gustaw, sprawują w tym czasie nadzór techniczny nad zakładami. Pod koniec lat 70. XIX w. fabryka trafia do spadkobierców Ludwika Geyera.

— Nestor rodu równo traktował wszystkie swoje dzieci — i z prawego, i z nieprawego łoża. W sumie majątek, oprócz wdowy Emilii, z domu Türk, otrzymało mniej więcej ośmiu spadkobierców. By nie wydzielać nieruchomości, drugie pokolenie Geyerów postanowiło założyć spółkę akcyjną, zachowując w jej nazwie imię ojca i po równo podzielić się akcjami — mówi Jerzy Głowacki.

Upadek imperium

W latach 90. XIX w. i na początku XX w. pojawiają się trzy duże tkalnie, już elektryczne, oddziały przygotowawcze, kotłownie, maszynownie i kompleks wykończalni. To właśnie w tych czasach powstaje najwięcej budynków. Część z nich przetrwała do dziś. W jadalni zbudowanej w 1914 r. w latach 20. zostaje urządzony teatr dla robotników, w którym wystawianych jest część spektakli Teatru Popularnego. W 1927 r. powstaje klub sportowy z własnym boiskiem.

— W ramach klubu rozwijały się różne sekcje — bardziej „robotnicze”, typu boks czy piłka nożna i „urzędnicze” — grupa rowerowa czy narciarska. Aczkolwiek tym społecznym podziałom przeczył sam Gustaw Geyer, czyli ówczesny prezes zarządu, gdyż chętnie ćwiczył „robotniczy” boks — tłumaczy Jerzy Głowacki.

Wychowanek klubu, bokser Józef Pisarski, zostaje w 1939 r. wicemistrzem Europy. Boisko do gry w piłkę przetrwało do dziś, nieużywane od dawna, niemiłosiernie zarośnięte trawą i chwastami. Niestety podczas I wojny światowej Niemcy rabują z zakładów, co tylko się da. Geyerowie, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, mają spore problemy, by uruchomić produkcję. W końcu się udaje, ale już nie na taką skalę, jak za czasów świetności. II wojna światowa jest ciosem w samo serce — rodzina Geyerów, choć pochodzenia niemieckiego, nie chce podpisać listy narodowościowej. Za tę decyzję jeden z Geyerów, Robert, płaci życiem, zastrzelony przez gestapowców. Okupanci odbierają rodzinie prawo do prowadzenia firmy. Prawdopodobnie w tym czasie stary dworek Langego zostaje zburzony. Po wojnie upaństwowione zakłady zyskują z czasem nazwę Zakładów Przemysłu Bawełnianego im. F. Dzierżyńskiego, a potem Eskimo.

— Początkowo ściągnięto do ich uruchomienia Gustawa Geyera, ale bardzo szybko władze komunistyczne „podziękowały” mu za pracę. W tym punkcie kończy się fabryczna historia rodziny Geyerów — mówi Jerzy Głowacki.

Uratować fabrykę

W czasach peerelu budynki Eskimo znajdują się w lichym stanie, a i same zakłady są na tyle przestarzałe, że pojawiają się pomysły ich wyburzenia. W końcu za czasów Edwarda Gierka udaje się zmodernizować park maszynowy. Przedsiębiorstwo jest świadkiem upadku komunizmu. Samo niestety upada niewiele później, bo w 2002 r. Nieruchomości pofabryczne trafiają w ręce polsko- -hiszpańskiej firmy Urbanica, która chce przekształcić je w osiedle mieszkaniowe z lokalami usługowymi i biurowymi. Ale jedyne, co robi, to niszczy aż 40 budynków, w tym kilka bez pozwolenia. Mimo społecznych protestów. Na działce nic nie powstaje, a cały teren, przetrzebiony, zdewastowany, dalej popada w ruinę. Nowa nadzieja na uratowanie tych cennych okruchów łódzkiej historii pojawia się w 2015 r. — za około 11 mln zł odzieżowa spółka Monnari Trade zakupuje większościowy udział w kompleksie zakładów fabrycznych Ludwika Geyera na 10,5 hektarowej działce, między Piotrkowską a Wólczańską. Udaje się zachować 19 zabytków. Jest też sporo terenów inwestycyjnych. Spółka rewitalizuje obiekty objęte ochroną konserwatorską i pracuje nad planami rozwoju tej nieruchomości. Przedstawiciele Monnari zaznaczają przy tym, że firma jest autorem koncepcji, a nie całościowym inwestorem. Jakie funkcje będzie nieruchomość pełniła, zależy jednak od miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który jest w trakcie procedowania. Ze względu na wielkość nieruchomości może tu powstać znaczna ilość powierzchni mieszkalno-użytkowej. Terenem interesuje się m.in. toruńska spółka Nordic Development, ze względu na jego atrakcyjne położenie. Jak zaznacza Marcin Przybylski, przedstawiciel dewelopera, działania zmierzające do przygotowania inwestycji są dopiero w bardzo początkowej fazie. Trudno więc mówić dziś o szczegółach.

W nowej funkcji

Są już pierwsze efekty zmiany inwestora: dotąd udało się już odnowić cztery ceglane budynki, a kilka kolejnych jest w trakcie zaawansowanych prac rewitalizacyjnych, prowadzonych pod nadzorem konserwatora zabytków. Dwa kolejne powinny być gotowe do końca 2018 r. To nie pierwsze doświadczenia tej odzieżowej spółki z rewitalizacją — biura GK Monnari Trade mieszczą się w dawnych budynkach Fabryki Wyrobów Bawełnianych Braci Stolarow, wcześniej Ludwika Hüffera. Ta nieruchomość prawie w całości jest jednak nowa. Udało się jedynie uratować i zrewitalizować fasadę budynku, w którą wkomponowano nowoczesną architekturę.

— Jako łódzka firma jesteśmy związani z miastem i doceniamy jego wyjątkową, XIX-wieczną historię, będącą de facto początkiem nowożytnej ery przemysłowej na ziemiach polskich. Obiekty poprzemysłowe — zabytkowe — są nieużyteczne w swej pierwotnej funkcji dla nowoczesnej gospodarki, więc szukamy dla nich możliwości dalszego istnienia w nowoczesnym świecie. Zakładany projekt daje im szansę na zachowanie i przywrócenie świetności. Na przykład planujemy, razem z Muzeum Włókiennictwa, stworzenie ogólnie dostępnej ścieżki edukacyjnej na tym terenie. Znajdą się tam artefakty związane z fabryką Ludwika Geyera — przekazują przedstawiciele Monnari. W ich opinii, kompleksowa realizacja projektu Ogrody Geyera może stać się impulsem dla rozwoju tego rejonu Łodzi. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DOROTA KACZYŃSKA

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Metamorfoza ulicy Piotrkowskiej