Metro w Krakowie potrzebuje PPP

PAP, KAP
opublikowano: 2014-05-09 00:00

Na budowę pierwszej linii potrzeba 8-12 mld zł. Bez partnera prywatnego i kasy z UE projekt zostanie na papierze.

25 maja mieszkańcy Krakowa w referendum odpowiedzą na pytanie, czy budować w ich mieście podziemną kolej. Wczoraj zaprezentowano wstępną koncepcję inwestycji i oszacowano koszty. A te są ogromne. Budowa pierwszej linii, łączącej Nową Hutę z Bronowicami, pochłonie 8-12 mld zł.

Fot. WM
Fot. WM
None
None

— Droższa wersja zakłada budowę metra podobnego do warszawskiego, tańsza — na bazie metra tzw. lekkiego, biegnącegoczęściowo po estakadach i korzystającego z mniejszych wagonów — wyjaśnia Stanisław Albricht ze spółki Altrans, autora koncepcji.

Jego zdaniem, koszty pierwszej linii mogą zostać pokryte wyłącznie w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) z udziałem firm zagranicznych, które zagwarantują część finansowania. Autor koncepcji przewiduje także dofinansowanie inwestycji z funduszy europejskich. Krytycy pomysłu podziemnej kolei w Krakowie uważają, że ogromne koszty utrzymania podziemnej infrastruktury spowodują wstrzymanie innych przedsięwzięć komunikacyjnych, w tym rozbudowy sieci tramwajowej.

— Trzeba się na coś zdecydować, bo nie jest możliwa budowa metra, rozbudowanie linii tramwajowych i tworzenie systemu szybkiej kolei aglomeracyjnej. Boję się, że gdy zaczniemy budować metro, wszystko inne stanie z boku. Metro jest świetnym rozwiązaniem, ale innymi systemami można to samo zrobić taniej i szybciej — mówi dr inż. Marek Bauer z Katedry Systemów Komunikacyjnych Politechniki Krakowskiej (PK).

Naukowiec nie wierzy, że Bruksela zdecyduje się dofinansować krakowskie metro, bo „UE nawet miliony, a nie miliardy daje wtedy, kiedy jest przekonana do projektu, gdy z poważnej analizy wynika, że taki wariant jest najbardziej ekonomiczny”.