mFundusze dobrze ulokowały

Pierwszy rok działalności był udany dla klientów funduszu target return z mBanku.

Mijają właśnie 2 lata od uruchomienia Aviva Oszczędnościowego. To lokalny pionier segmentu funduszy target return. Podobnie jak fundusze absolutnej stopy zwrotu, nie przywiązują się do klasy aktywów. W odróżnieniu od wszystkich innych funduszy określają jednak stopę zwrotu, jaką chcą osiągać. Aviva określiła ją na 5 proc. rocznie w okresie trzyletnim. Mimo niewielkiej zmienności wartości jednostek po pierwszym roku Aviva Oszczednościowy był jednak pod kreską. W drugim symbolicznie zarobił, ale jeśli ktoś zainwestował weń na samym początku, to ciągle jest pod kreską. Zupełnie inaczej jest z trzema funduszami, które skopiowały koncepcję Avivy Oszczędnościowego. mFundusze Dobrze Lokujące — bo o nich mowa — trafiły do sprzedaży 9 listopada 2016 r. Ich cel inwestycyjny został określony na 2, 5 i 8 proc. rocznie. Wszystkie swój cel zrealizowały nawet z nawiązką. To zasługa pracowników departamentu doradztwa inwestycyjnego mBanku — Karola Matczaka, Arkadiusza Semczaka, Jakuba Wojciechowskiego, Bartłomieja Dudka i Marcina Sokolińskiego. Ta piątka dobiera aktywa do portfeli funduszy, mimo że formalnie korzystają one z licencji Skarbca TFI.

— Każdy członek zespołu wnosi do zarządzania inne kompetencje jak również inne podejście do ryzyka — zaznacza Karol Matczak, dyrektor departamentu doradztwa inwestycyjnego mBanku.

— Pomysły naszego zespołu rodzą się na poziomie klas aktywów,rynków bądź sektorów. Dopiero potem zastanawiamy się, jak te pomysły zrealizować, wykorzystując limity obowiązujące w poszczególnych funduszach. Ze względu na różne profile ryzyka nie wszystkie pomysły nadają się do zastosowania w każdym z funduszy — dodaje Marcin Sokoliński, portfolio manager w departamencie doradztwa inwestycyjnego mBanku.

Kompetencje różnych działów

Departament doradztwa inwestycyjnego może podjąć decyzję o przebudowie portfela każdego z funduszy w dowolnym momencie.Raz w miesiącu odbywa jednak naradę z pracownikami innych działów banku. Bierze w niej udział około 20 osób. To dyrektor ds. inwestycji, główny ekonomista lub przedstawiciele jego biura oraz analitycy giełdowi. Zdarza się też, że w naradzie uczestniczą pracownicy pionu sprzedaży. Ci ostatni mają bezpośredni kontakt z klientami, a tym samym mogą odpowiedzieć o panujących wśród nich nastrojach. Te przekładają się np. na skłonność do wpłacania do funduszy akcji. Skłonność ta ma zaś duży wpływ na zachowanie się kursów małych i średnich spółek.

Papiery wartościowe kupowane bezpośrednio stanowią jednak niewielką część portfela mFunduszy Dobrze Lokujących. Wyjątkiem jest mFundusz dla każdego, którego cel inwestycyjny to 2 proc. rocznie. Ten poziom można osiągnąć, wykorzystując polskie obligacje skarbowe — i tak też czyni mBank. Generalnie jednak mFundusze Dobrze Lokujące to fundusze funduszy. Poznanie mechanizmów zarządzania produktami docelowymi to jedna z kluczowych kwestii przekładających się na skład portfela.

— Styl zarządzającego jest bardzo istotny. Fundusz pod rządami jednego człowieka może wyglądać inaczej niż ten sam fundusz pod rządami innej osoby. Istotne jest też to, na ile zarządzający ma swobodę w podejmowaniu decyzji — tłumaczy Marcin Sokoliński.

— Brak komitetu inwestycyjnego daje zarządzającemu większą swobodę w doborze inwestycji. To szansa i ryzyko, gdyż zarządzający często skupiają się na ulubionych sektorach. Z drugiej strony komitet przez głosowanie może zabijać dobre pomysły. My staramy się łączyć oba podejścia — wyjaśnia Karol Matczak.

Odciąć szum od informacji

Wyjaśnienia zarządzających funduszami docelowymi mogą też decydować o tym, czy wypadną one z portfeli mFunduszy Dobrze Lokujących.

— W czerwcu zastanawialiśmy się, czy nie wymienić jednego z funduszy dłużnych. Spotkaliśmy się z zarządzającym i okazało się, że w zarządzanym przez siebie funduszu wdrożył już zmiany zbieżne z naszym poglądem na sytuację rynkową — ujawnia Karol Matczak. Strategią mBanku jest jednak raczej rzadkie dokonywanie zmian w portfelu swoich funduszy.

— Wychodzimy z założenia, że zbyt częste zmiany w portfelu niekoniecznie zwiększają stopę zwrotu — mówi Marcin Sokoliński.

— Krótkoterminowo jest dużo szumu informacyjnego, który może skłaniać do podjęcia pewnych decyzji, ale w średnim i dłuższym terminie nie ma żadnego znaczenia. Należy wyłuskać to, co jest rzeczywiście istotne — dodaje Karol Matczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / mFundusze dobrze ulokowały