Minister gospodarki, pracy i polityki społecznej chce zaproponować rządowi projekt ustawy, która pozwoli bankom komercyjnym rozwiązać część rezerw na zagrożone kredyty, by te środki mogły przeznaczyć na kredytowanie wskazanych przez rząd sektorów gospodarki.
— Chcę zaproponować ustawę, która częściowo oddłuży system bankowy za cenę wykorzystania części rezerw dla pobudzenia aktywności kredytowej w wybranych przez rząd obszarach — mówi Jerzy Hausner.
Według niego, 25 proc. portfela kredytowego polskich banków stanowią złe kredyty.
We wtorek Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego podał, że odsetek kredytów zagrożonych w polskich bankach powinien spaść w drugiej połowie roku dzięki temu, że ożywienie gospodarcze poprawi kondycję finansową pożyczkobiorców i pobudzi akcję kredytową.
Średni wskaźnik zagrożonych kredytów spadł na koniec ubiegłego roku do 21,4 proc. ogółu kredytów z najwyższego od siedmiu lat poziomu 21,7 proc. w trzecim kwartale.
Minister nie powiedział, w jaki sposób mogłoby nastąpić rozwiązanie rezerw. Nie wiadomo więc, czy ma na myśli gwarantowanie „złych kredytów” przez państwo.
Nowa fala tworzenia rezerw, które uderzyły w wyniki banków, zaczęła się od ubiegłorocznej upadłości Stoczni Szczecińskiej, zadłużonej na 1,4 mld zł. Od tego czasu sektor znajduje się pod obstrzałem analityków i inwestorów, zwłaszcza że banki prezentują rozczarowujące wyniki za 2002 r.