Miastoprojekt: spółka pod lupą prokuratora

Dawid Tokarz
27-01-2003, 00:00

Mieczysław Bywalec i Jan Badura, znani śląscy przedsiębiorcy budowlani, są odpowiedzialni za doprowadzenie Miastoprojektu Katowice na krawędź bankructwa. Tak przynajmniej twierdzą wierzyciele i byli pracownicy. Biznesmeni, wiodący właściciele firmy, uważają, że są niewinni.

Katowicka Prokuratura Rejonowa Centrum-Zachód zajmie się wkrótce dwoma zawiadomieniami o popełnieniu przestępstwa, jakiego miał dopuścić się zarząd oraz właściciele Miastoprojektu Katowice. Wnioski w tej sprawie złożyły na przełomie roku firmy Spen-Pio i Thermo, będące wierzycielami najbardziej znanej w województwie śląskim firmy projektowo-budowlanej.

Miastoprojekt, który jeszcze w 2001 r. chciał (w ramach Śląskiej Grupy Inwestycyjno-Budowlanej Invest-Sil) wydać prawie 100 mln zł na budowę parkingów podziemnych w miastach Śląska, jest obecnie na krawędzi bankructwa.

Byli pracownicy firmy i jej wierzyciele nie mają wątpliwości — za zaistniałą sytuację odpowiedzialnisą główni właściciele spółki — Mieczysław Bywalec i Jan Badura.

Zgodnie z dostępnymi aktami rejestrowymi, kapitał Miastoprojektu liczy 320 tys. zł i dzieli się na 800 udziałów. Z tego 341 udziałów ma Mieczysław Bywalec a 374 Jan i Anna Badurowie. Właścicielami nie są więc już pracownicy, mimo że to oni przejęli firmę w 1998 r.

Przedsiębiorstwo Miastoprojekt Katowice zostało sprywatyzowane w czerwcu 1998 r. poprzez leasing pracowniczy. Według Andrzeja Zimończyka, dyrektor delegatury Ministerstwa Skarbu Państwa w Katowicach, cała kwota leasingowa została spłacona. Niestety, dość szybko spółkę przejęło dwóch członków jej władz.

Nie to jednak budzi największe kontrowersje. Miastoprojekt nie jest już właścicielem najcenniejszego elementu swoich aktywów! Od 2001 r. w księgach wieczystych działki przy ul. Wita Stwosza wraz z położonym na niej biurowcem figurują jako właściciele Mieczysław Bywalec i Jan Badura.

Udało nam się także dowiedzieć, że zawiadomienia, złożone przez wierzycieli w prokuraturze, dotyczą m.in. właśnie sposobu przejęcia tej nieruchomości.

— Oskarżenia wobec nas są kompletnie nieprawdziwe. Za problemy firmy odpowiedzialny jest ogólny kryzys na rynku budowlanym. A nieruchomości przejęliśmy, ponieważ Miastoprojekt miał duże problemy finansowe. Zapłaciliśmy przy tym rynkową cenę — ponad 4,3 mln zł — mówi Mieczysław Bywalec.

— Skąd ci panowie mieli tak duże środki? Naszym zdaniem, były to głównie pieniądze Miastoprojektu, który podpisywał wiele umów na podwykonawstwo swoich inwestycji właśnie z właścicielami lub powiązanymi z nimi spółkami — mówią pragnący zachować anonimowość byli pracownicy spółki.

Mieczysław Bywalec twierdzi, że to także nieprawda. Sprawę wyjaśni prokuratura.

Sprawa przejęcia biurowca budzi także wątpliwości krakowskiej agencji obrotu wierzytelnościami Polfin.

— Chcemy złożyć w sądzie powództwa przeciwko udziałowcom i zarządowi o unieważnienie aktów notarialnych, w wyniku których panowie Bywalec i Badura stali się właścicielami nieruchomości — mówi Witold Migoń, prezes Polfinu.

Wierzytelność Polfinu to blisko 1 mln zł długu, jaki Miastoprojekt miał w stosunku do Banku Współpracy Europejskiej z tytułu kredytu obrotowego wysokości 2,3 mln zł (reszta kwoty została uregulowana).

— Po przejęciu wierzytelności od BWE we wrześniu 2002 r. próbowaliśmy podjąć negocjacje z zarządem i właścicielami Miastoprojektu, jednak nie przyniosły one efektu. Jako że spółka ta trwale zaprzestała regulowania swoich zobowiązań, a jej majątek nie wystarcza na zaspokojenie wierzycieli — zmuszeni byliśmy pod koniec grudnia 2002 r. wystąpić do sądu o ogłoszenie jej upadłości — mówi Witold Migoń, prezes Polfinu.

Według niego, Miastoprojekt ma problemy także z innymi wierzycielami, wśród których jest m.in. giełdowy Budimex.

W Sądzie Rejonowym w Katowicach uzyskaliśmy informację, że o upadłość Miastoprojektu wnioskował nie tylko Polfin. Swój wniosek złożył także katowicki Syndykat Finansowo-Prawny, który przejął długi Miastoprojektu od jednej z lokalnych firm budowlanych. Sąd wkrótce powinien wyznaczyć termin pierwszej rozprawy.

Mieczysław Bywalec nie chciał komentować wniosków o upadłość.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Miastoprojekt: spółka pod lupą prokuratora