Michał D. znów za kratkami

opublikowano: 03-02-2020, 22:00

Inwestor znany z afery Optimusa, jego partnerka i dwoje współpracowników zostali zatrzymani za próbę wrogiego przejęcia spółki telekomunikacyjnej Softnet Group

Przeczytaj artykuł i poznaj historię inwestora, kiedyś rozdającego karty w Mostostalu Export, Calatravie Capital, Mewie, PC Guard i Chemiservisie Dwory, dziś ponownie aresztowanego, z zarzutem karalnej niegospodarności na prawie 20 mln zł i prania pieniędzy. 

W czerwcu 2019 r. ujawniliśmy, że Michał D., główny bohater tzw. afery Optimusa, został aresztowany pod zarzutami karalnej niegospodarności na prawie 20 mln zł i prania pieniędzy w związku z działaniami dotyczącymi spółki nieruchomościowej z grupy Mostostalu Export. Po kilku miesiącach kontrowersyjny inwestor, kiedyś rozdający karty w takich giełdowych firmach jak Calatrava Capital, Mewa, PC Guard czy Chemoservis-Dwory, może mieć déja vu. Znów bowiem trafił za kratki i to pod tymi samymi zarzutami: karalnej niegospodarności na prawie 20 mln zł i prania pieniędzy. Tym razem chodzi jednak nie o Mostostal Export, ale o Softnet Group (SG).

ZNANY DZIĘKI AFERZE OPTIMUSA:
ZNANY DZIĘKI AFERZE OPTIMUSA:
Na rynku kapitałowym Michał D. pojawił się w 2006 r., przejmując kontrolę nad giełdowym Optimusem. Zdaniem prokuratury było to możliwe dzięki sfałszowaniu uchwały rady nadzorczej, czego Michał D. miał dokonać z prezesem spółki Piotrem L. Afera, jedna z najgłośniejszych w historii GPW, wciąż nie doczekała się prawomocnego wyroku, mimo że od jej wybuchu minęło ponad 13 lat.
Fot. GK

Dobrzy znajomi

SG to spółka telekomunikacyjna znana głównie z tego, że w 2017 r. Play kupił od niej za 81 mln zł częstotliwości umożliwiające oferowanie szybkiego mobilnego internetu, a dwa lata wcześniej za zaledwie 2 mln zł próbował ją przejąć Michał D. W tej właśnie sprawie duże śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Lublinie, która poinformowała o zatrzymaniu czterech osób: Michała D., Tomasza P., Katarzyny K. i Marty Z. w związku z „wyrządzeniemszkody majątkowej w kwocie ponad 18 mln zł przy wrogim przejęciu spółki telekomunikacyjnej”.

W komunikacie śledczych można przeczytać, że zatrzymani poza tzw. karalną niegospodarnością podejrzani są o pranie brudnych pieniędzy oraz że Michał D. i Tomasz P. zostali decyzją sądu aresztowani na trzy miesiące, a wobec Katarzyny K. i Marty Z. prokuratura zastosowała poręczenia majątkowe po 300 tys. zł, zakazy opuszczania kraju i dozory policji. Jakie są związki trójki pozostałych podejrzanych z Michałem D.? Marta Z. jest jego partnerkążyciową, a Katarzyna K. i Tomasz P. to bliscy współpracownicy inwestora. Co ciekawe, cała trójka ma również zarzuty w sprawie spółki nieruchomościowej z grupy Mostostalu Export.

Papierowe 2 mln zł

Softnet pierwotnie kontrolowany był przez amerykańskiego giganta telekomunikacyjnego Clearwire, który w 2010 r. postanowił wycofać się z Polski. Wtedy właścicielami SG, najpierw za pośrednictwem luksemburskiego wehikułu, a potem amerykańskiej firmy Creative Development (CD) zostali rodzimi biznesmeni: Dariusz Górecki i Maciej Chorążak. Ich bliskim współpracownikiem był Michał W.

Wszyscy trzej poszukiwali dla Softnetu inwestora — i tak w 2013 r. poznali m.in. Michała D. Rozmów o dokapitalizowaniu z różnymi podmiotami nie udało się jednak sfinalizować, a pod koniec 2014 r. między Dariuszem Góreckim i Maciejem Chorążakiem a Michałem W. wybuchł konflikt, który postanowił wykorzystać Michał D. 23 lutego 2015 r. Michał W. w imieniu CD sprzedał Softnet za nieco ponad 2 mln zł cypryjskiej firmie ITD&ITP. Przy czym, o ile udziały spółki przeszły na nabywcę od razu, o tyle płatność została odroczona o trzy lata i w żaden sposób jej nie zabezpieczono. Nabywca, który wkrótce po transakcji zmienił nazwę na Takrit, był cypryjskim wehikułem kontrolowanym przez Michała D., a formalnie reprezentowanym przez Martę Z.

To właśnie konkubina bohatera afery Optimusa szybko zmieniła zarząd Softnetu, powołując do niego Michała W. i Tomasza P., którzy już następnego dnia — w towarzystwie prawnika, notariusza i ochroniarzy — wtargnęli do siedziby Softnetu i ją przejęli. Dariusz Górecki i Maciej Chorążak zareagowali pozwami sądowymi. W ramach zabezpieczenia ich roszczeń sąd ustanowił w październiku 2015 r. zarządcę przymusowego w postaci spółki IT Res, która przejęła władzę nad Softnetem.

Dariusz Górecki i Maciej Chorążak zawiadomili też prokuraturę, co zaowocowało postawieniem Michałowi W. już w połowie 2016 r. zarzutu karalnej niegospodarności i wyrządzenia amerykańskiemu CD szkody wielkich rozmiarów. Na dziś prokuratura ocenia tę szkodę na ponad 18 mln zł, bo śledczy, opierając się na opiniach biegłych, rzeczywistą wartość Softnetu w momencie sprzedaży oszacowali na prawie 21 mln zł.

Łańcuszek transakcji

Gdzie tu pranie pieniędzy? Zdaniem śledczych chodzi o to, że „pozyskane udziały w spółce telekomunikacyjnej zostały następnie w okresie od marca do sierpnia 2015 r. i w marcu 2019 r. przeniesione za kwoty od 10 do 20 tys. zł na pięć kolejnych podmiotów prawa cypryjskiego i polskiego. To właśnie „miało na celu znaczne utrudnienie stwierdzenia przestępczego pochodzenia i zajęcia ww. praw majątkowych, co wypełniło znamiona przestępstwa prania brudnych pieniędzy”.

Według prokuratury wszyscy kolejni nabywcy byli przy tym „faktycznie zarządzani przez Michała D.”. Jak bowiem wielokrotnie pisaliśmy w „PB”, od czasów afery Optimusa inwestor działał głównie nieformalnie, kontrolując wydarzenia z tylnego siedzenia. Przy swych inwestycjach korzystał nie tylko z zapewniających anonimowość cypryjskichwehikułów, ale też pomocy licznych współpracowników, często zasługujących na miano „słupów”.

Tak właśnie było w przypadku Softnetu. Przesłuchiwana przed sądem Marta Z. zeznała, że jej rola jako pełnomocnika Takritu ograniczała się jedynie do podpisania umowy na prośbę Michała D., a sama nie znała sprawy i sytuacji finansowej zaangażowanych w transakcję spółek. O pełnieniu przez siebie jedynie formalnej roli zeznawali również inni uczestnicy zdarzeń wokół SG.

Zapracowane sądy

Co na to wszystko Michał D. i pozostałe osoby z zarzutami w tej sprawie? Z naszych informacji wynika, że nie przyznają się do winy oraz kwestionują ustalenia prokuratury i biegłych. Z głównym podejrzanym z oczywistych względów nie udało nam się skontaktować. Kilka miesięcy temu w rozmowie z „PB” Michał D. zapewniał jednak, że „nigdy nie było żadnego wrogiego przejęcia Softnetu”, a wszystkie kolejne umowy kupna udziałów spółki miały charakter rynkowy. Niską cenę transakcji z lutego 2015 r. i odłożony termin płatności inwestor tłumaczył natomiast tym, że SG miał wtedy duże zobowiązania, rzędu 7-8 mln zł, i nadawał się do upadłości. Dariusz Górecki te tłumaczenia nazywał „bzdurą”.

— Kondycja SG nie była rewelacyjna, ale firma dysponowała gigantycznymi aktywami. Dość powiedzieć, że częstotliwości zostały sprzedane za 81 mln zł, a adresy IP za około 8 mln zł — i to przez zarządcę przymusowego spółki, w sytuacji wymuszonej właśnie działaniami Michała D. — komentował Dariusz Górecki.

Do dziś w sporze o SG zapadło wiele werdyktów korzystnych dla CD, z których dwa są najistotniejsze. Pierwszy to prawomocny wyrok ze stycznia 2018 r. W jego uzasadnieniu sąd napisał, że Michał W. nie posiadał pełnomocnictwa do sprzedaży Softnetu w imieniu CD i działał na szkodę tej spółki, a umowa sprzedaży udziałów na rzecz cypryjskiego wehikułu Michała D. jest nieważna. W drugim, z marca 2019 r., sąd, na razie nieprawomocnie, wprost orzekł m.in., że jedynym wspólnikiem Softnetu jest amerykański CD.

Zarządca pod lupą

Mimo to w oczekiwaniu na uprawomocnienie się drugiego wyroku w rejestrze sądowym SG w zarządzie firmy wciąż widnieją nominaci Michała D., a spółką kieruje zarządca. Co zrobił do tej pory? Sprzedał częstotliwości internetowe i adresy IP Softnetu, a następnie uiścił należne podatki i spłacił wierzycieli spółki. Po tym zostało mu w kasie ponad 54 mln zł.

To, co się stało z tymi pieniędzmi, jest przedmiotem kolejnego śledztwa, toczącego się z zawiadomienia sądu, który ustanowił zarządcę SG. Zdaniem przedstawicieli Temidy IT Res zainwestował bowiem ponad 54 mln zł bez zgody sądu i tym samym nadużył uprawnień. Maciej Pietrzak, prokurent samoistny zarządcy Softnetu, zapewnia jednak, że działał zgodnie z prawem, a zawiadomienie sądu uznaje za „rażąco bezpodstawne”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane