Midas się ceni, ale go nie cenią

Kamil Zatoński
opublikowano: 2007-05-24 00:00

Jeszcze kilka miesięcy temu władze NFI Midas buńczucznie zapowiadały uzyskanie nawet 1 mld zł ze sprzedaży 33 mln akcji (bez prawa poboru). Pieniądze miały pójść na projekty telekomunikacyjne, biotechnologię, wydobycie ropy naftowej. Już wtedy wydawało się, że fundusz porywa się z motyką na słońce, bo większość instytucji z daleka omija spółki Romana Karkosika, a giełdową drobnicę można skusić co najwyżej emisją „tanich” akcji z prawem poboru (tak jak na Skotanie czy Alchemii). W poniedziałek po sesji Midas poinformował, że wycofuje z KNF wniosek o zatwierdzenie prospektu emisyjnego. Wśród wyjaśnień jedno jest osobliwe: ponieważ cena emisyjna musiałaby być zbliżona do poziomu rynkowego, realizacja emisji mogłaby być niekorzystna dla obecnych akcjonariuszy oraz dla samego funduszu. Ciekawe, w jaki sposób.

Władze debiutującego jutro na GPW austriackiego Immoeast nie miały z tym jakoś problemu. Cena w ofercie publicznej wyniosła tyle, po ile akcje można kupować na giełdzie w Wiedniu. Chętnych nie brakowało. Komu więc Midas mydli oczy?